Sąd uwolni akcje Możejek najwcześniej 25 maja

Decyzja amerykańskiego sądu, który może zdjąć nałożony na rosyjski koncern naftowy Jukos zakaz sprzedaży akcji litewskiej rafinerii Możejki, spodziewana jest 25 maja popołudniu warszawskiego czasu, powiedziała osoba zbliżona do PKN Orlen, który stara się o zakup akcji Możejek
Jukos próbuje sprzedać swój 53,7-procentowy pakiet w litewskiej rafinerii od początku zeszłego roku, chcąc środki z tej transakcji przeznaczyć na spłatę należności podatkowych, których domaga się od niego rosyjski rząd.

- Sąd może odblokować sprzedaż akcji Możejek po południu polskiego czasu. Rozprawa rozpocznie się około 14.30. Trudno powiedzieć, kiedy się zakończy. Ostatnia rozprawa trwała 5 godzin - powiedziała osoba zbliżona do PKN, pragnąca zachować anonimowość. - To jest kluczowy dzień dla przyszłości tej transakcji - dodał rozmówca Reutera.

Biuro prasowe spółki nie chciało tego komentować.

W wyścigu o przejęcie litewskiej rafinerii, największej takiej spółki w krajach nadbałtyckich, biorą udział cztery firmy paliwowe, w tym polski PKN Orlen. Jest to największa transakcja tego typu w Europie Środkowowschodniej i byłaby największym przejęciem zagranicznej spółki przez polską firmę.

Zawarcie transakcji uniemożliwia jednak zakaz sprzedaży Możejek, nałożony na Jukos przez sąd w Nowym Jorku na wniosek syndyka Eduarda Rebguna, mianowanego przez moskiewski sąd upadłościowy.

Jukos wystąpił już z wnioskiem o zniesienie tej blokady, co umożliwiłoby przyjęcie wartej około 1,5 dolarów oferty zakupu rafinerii. Jak podaje prasa, tyle zaoferował PKN. Ważność oferty wygaśnie, według Jukosu, 26 maja.

Swoje akcje Możejek - 40 procent - chce sprzedać akcje rząd litewski, który zgodnie z umową ma prawo uczestniczyć w wyborze nabywcy Możejek przez Jukos.

Wczoraj premier Litwy, Algirdas Brazauskas powiedział, że rosyjski koncern chce sprzedać swój pakiet w rafinerii Orlenowi. Jukos i Orlen przygotowały umowę sprzedaży Możejek, ale nie została ona jeszcze podpisana, stwierdził.

Analitycy obawiają się głównie krótkoterminowych konsekwencji potencjalnego sukcesu PKN w wyścigu o Możejki. Zwłaszcza, że PKN jest gotowy przeznaczyć także około jednego miliarda dolarów na modernizację tej spółki, tak by zwiększyć między innymi jej zdolności do przerobu ropy naftowej do 11 milionów ton rocznie z 9,2 miliona przerobionych w 2005.

Spółka podawała także, że jeśli uda jej się ta operacja, przejęcie Możejek ograniczyć może skalę wypłaty dywidendy z ubiegłorocznego zysku.

Z kolei PKN obawia się, że jeżeli ostatecznie akcje Możejek kupi któryś z dużych rosyjskich koncernów paliwowych, to łatwo będzie mógł on zwiększyć swoją obecność w północno-wschodniej Polsce, zagrażając interesom polskiej spółki.

PKN oszacował, że zakup akcji Możejek pozwoliłby na zwiększenie mocy przerobowych Grupy Orlen do 31 milionów ton z obecnych 21 milionów ton. PKN ma już spółki w Czechach i w Niemczech.