Premier Litwy zmienił zdanie w sprawie Możejek

Według opiniotwórczego litewskiego dziennika ?Lietuvos Rytas" szef rządu Algirdas Brazauskas wyraził zgodę na kupno przez PKN Orlen rafinerii Możejki.
Zdaniem gazety premier przekonał się do polskiej oferty i tuż przed wyjazdem na wakacje do Grecji zgodził się na sprzedaż zakładu Orlenowi. Jednak pod warunkiem, że powstanie tzw. most energetyczny, czyli polsko-litewska linia wysokiego napięcia łącząca systemy energetyczne obu państw. Wilno stara się o tę inwestycję już od kilku lat, bo pozwoliłaby ona Litwie na uniezależnienie się od dostaw prądu z Rosji po ewentualnym wyłączeniu elektrowni atomowej w Ignalinie.

Na razie nie wiadomo, jak na te pomysły zareaguje polski rząd. Koszt budowy mostu szacowany jest na minimum 100 mln euro. Sam Orlen przyznaje, że nie ma żadnego wpływu na sprawę mostu energetycznego.

Dlaczego polskiej spółce zależy na kupnie Możejek? PKN obawia się, że po ewentualnym wejściu rosyjskiego koncernu do litewskiej rafinerii do Polski zaczęłoby napływać tanie paliwo z Litwy. Oznaczałoby to zmniejszenie zysków Orlenu i spadek jego znaczenia.

Przetarg na większościowy pakiet akcji rafinerii zaczął się w ubiegłym roku. Mimo że akcje należą do zbankrutowanego rosyjskiego koncernu naftowego Jukos, to o ich losie decyduje Wilno. Rząd Litwy ma bowiem prawo pierwokupu i może w ten sposób wyeliminować niechcianych przez siebie inwestorów. Dotychczas za takiego uchodził PKN. Głównym argumentem Brazauskasa był fakt, że Orlen nie ma własnych złóż ropy. Wilno w widoczny sposób faworyzowało koncerny rosyjski oraz kazaski KazMunaiGaz. Jednak to polska spółka za akcje Możejek zaoferowała najwięcej (ok. 2,64 mld dol.). Dodatkowo zgodziła się odkupić mniejszościowy pakiet należący do państwa litewskiego.

Jak pisze litewski dziennik, zmiana nastawienia premiera jest ważna, ale nie decydująca. "Premier nieraz zmieniał stanowisko co do faworytów przetargu" - komentuje "Lietuvos Rytas".