Nadzór bankowy obraduje w sprawie UniCredito

Komisja Nadzoru Bankowego wreszcie zajeła się fuzją Pekao i BPH. Decyzji nikt się jeszcze nie spodziewa, ale awantury - owszem.
Na tym posiedzeniu KNB będzie gorąco: chcą w nim uczestniczyć przedstawiciele Ministerstwa Skarbu, ale nie wiadomo, czy zostaną wpuszczeni. Na pewno pojawi się za to Alessandro Profumo, prezes UniCredito.

Postępowanie przed Komisją Nadzoru Bankowego to jeden z trzech głównych frontów wielkiej batalii o bankową fuzję, którą toczy polski rząd i włoska grupa UniCredito. Pozostałe to: ?  awantura o złamanie przez Włochów umowy prywatyzacyjnej Pekao oraz ?  sądowy spór z Komisją Europejską (czy połączenie Pekao z BPH zagraża konkurencji na rynku bankowym).

Dziś pierwsze strzały zostaną oddane na tym ostatnim froncie. Kolegium 25 komisarzy unijnych formalnie zaakceptuje propozycję komisarzy Neelie Kroes (odpowiedzialnej za politykę konkurencji) oraz Charliego McCreevy'ego (rynek wewnętrzny), by uruchomić przeciwko Polsce procedury za niezgodne z unijnym prawem blokowanie fuzji.

Polska KNB ma natomiast ustalić, czy ewentualne połączenie nie zagroziłoby stabilności zarządzania oboma bankami. Postępowanie trwa już od lipca ubiegłego roku. Włosi do lutego kompletowali wymagane przez KNB dokumenty.

Wiadomo, że na posiedzeniu KNB pojawi się Alessandro Profumo, prezes UniCredito. Będzie przekonywał jej członków, że połączenie banków w Polsce, które jest częścią transgranicznej fuzji z niemieckim HVB, nie zagraża polskiemu rynkowi.

Większość ekspertów twierdzi, że KNB nie ma podstaw, by zakwestionować fuzję. Rząd w siedmioosobowej Komisji ma zagwarantowane poparcie tylko trzech osób - dwóch przedstawicieli Ministerstwa Finansów i jednego "prezydenckiego".

Rząd najpierw bezskutecznie usiłował skłonić KNB, by odłożyła sprawę na później. W piątek zaapelował, by Komisja powiedziała fuzji "nie", oraz złożył wniosek o dopuszczenie Ministerstwa Skarbu jako strony w jej postępowaniu.

- Wniosek zostanie rozpatrzony zgodnie z prawem - ucina Przemysław Kuk z biura prasowego KNB, odmawiając podania dalszych szczegółów. Wiceminister skarbu Paweł Szałamacha przewiduje, że wnioskiem KNB zajmie się dopiero na początku środowego posiedzenia.

Osoby dobrze znające procedury w Komisji twierdzą, że w środę nie dojdzie do głosowania nad wnioskiem UniCredito. KNB rzadko podejmuje trudne decyzje już na pierwszym posiedzeniu. Na udzielenie zgody Citigroup na przejęcie Banku Handlowego potrzebowała aż trzech spotkań.

Sporo może zależeć od szefującego Komisji Leszka Balcerowicza. Nawet jeśli większość członków KNB będzie parła do jak najszybszego głosowania, Balcerowicz ma uprawnienia, by je odłożyć na później. A z ostatnich wypowiedzi szefa KNB wynika, że nie zamierza za wszelką cenę bronić rządu.

Postępowanie przed KNB, nawet gdyby zakończyło się po myśli Włochów, da UniCredito "tylko" prawo głosu na walnym zgromadzeniu udziałowców BPH. Zgoda na połączenie banków to zupełnie inna para kaloszy - konieczne będzie kolejne postępowanie przed KNB.

Ale dla prezesa Alessandro Profumo już sama możliwość "wejścia" do BPH byłaby kluczowa. - Będzie mógł obsadzić bank swoimi ludźmi, ujednolicić portfel produktów, oba banki przestałyby ze sobą konkurować - mówi osoba związana z Pekao. Włosi mieliby też w ręku mocny atut w negocjacjach z polskim rządem.

Ale te wiszą na włosku. Nie wiadomo nawet, czy dojdzie w środę do spotkania premiera Kazimierza Marcinkiewicza z Alessandro Profumo. Premier od wielu tygodni zapowiada, że chce się spotkać z prezesem UniCredito. Ale w poniedziałek z rozbrajającą szczerością przyznał, że tego spotkania wciąż nie ma w kalendarzu.

Tymczasem wciąż powracają domysły, że prawdziwym celem gry rządu jest przejęcie od Włochów BPH. Krakowski bank miałby stać się zaczynem narodowej grupy finansowej, o której stworzeniu myśli PiS. "Gazeta" pisała o tym w styczniu.

Nastroje podsycił wczoraj Cezary Stypułkowski, prezes PZU. - Jeśli nie dojdzie do fuzji BPH i Pekao to PZU mógłby być dobrym partnerem dla tego pierwszego - powiedział Stypułkowski na wtorkowej konferencji prasowej.

Konrad Niklewicz, Bruksela