Wenderlich ogłasza głodówkę

Jeżeli Krajowa Spółka Cukrowa nie zachowa fabryki w Żninie, podejmę głodówkę solidarnościową - zapowiada rzecznik SLD Jerzy Wenderlich
Na wczorajszym posiedzeniu prezydium Klubu Parlamentarnego SLD Wenderlich oświadczył, że daje spółce czas do 10 maja do godz. 20. Jeżeli do tego czasu nie zapadnie decyzja o wstrzymaniu likwidacji cukrowni, poseł - na znak solidarności z głodującą od poniedziałku 25-osobową częścią załogi - przestanie jeść.

Zapytany, czy zamierza się położyć w śpiworze między protestującymi w Żninie, poseł powiedział nam: - Raczej będę okupował swoje biuro. Dodał - i prosił, abyśmy nie zapomnieli o tym napisać - że przez całe wczorajsze przedpołudnie prowadził rozmowy w sprawie przyszłości żnińskiej cukrowni z ministrem skarbu Zbigniewem Kaniewskim i ministrem rolnictwa Wojciechem Olejniczakiem.

Jak ustaliliśmy, poseł nie wskórał wiele - Ministerstwo Skarbu, które ma większość w radzie nadzorczej KSC, nie zamierza blokować decyzji spółki o likwidacji cukrowni.

Żnin to jedno z większych miast powiatowych w woj. kujawsko-pomorskim. Jerzy Wenderlich, poseł z Torunia, startuje do europarlamentu z pierwszego miejsca listy SLD w tym regionie.



Samoobrona nie dała rady, czas na SLD

Gdy Krajowa Spółka Cukrowa ogłosiła plany zamknięcia żnińskiego zakładu, zaprotestowała 150-osobowa załoga i okoliczni plantatorzy. Kiedy 15 kwietnia zablokowali drogę Bydgoszcz-Poznań, przyłączyli się do nich Renata Beger i Stanisław Łyżwiński z Samoobrony. Zapowiedzieli, że jak przejmą władzę, blokady nie będą potrzebne, i pojechali. Gdy w Wielki Piątek cukrownicy zaczęli głodówkę, pojawił się Jerzy Wenderlich. Zadzwonił z cukrowni do Ministerstwa Skarbu i po chwili oświadczył, że załatwił sprawę. Zebrał gorące oklaski, o sukcesie posła SLD powiadomiła publiczna telewizja. Po tygodniu okazało się, że Wenderlich niczego nie załatwił. Głodówkę wznowiono.