Wojskowi agenci w polskich władzach?

Kilkunastu oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych działa "pod przykryciem" w otoczeniu premiera i prezydenta
Pisze o tym sobotnia "Rzeczpospolita". Dowiedziała się tego - jak czytamy - z kilku źródeł.

W sumie kilkudziesięciu wysokich urzędników państwowych współpracuje tajnie z wojskowymi służbami - czytamy w dzienniku. Informacje takie przekazał "Rz" generał Tadeusz Rusak, były szef WSI.

Pytany o konkrety powiedział: - Na przykład osoba o inicjałach G.R. Ten człowiek był i jest jednym z najbliższych współpracowników wszystkich premierów należących do SLD. "Rz" sprawdziła: w otoczeniu premiera jest jedna osoba o tych inicjałach.

Jest to Grzegorz Rydlewski, szef zespołu doradców Leszka Millera. Rydlewski był sekretarzem Rady Ministrów za premiera Oleksego, szefem Kancelarii prezesa Rady Ministrów za Cimoszewicza. Z racji zajmowanych stanowisk nie był nigdy zobowiązany do składania oświadczenia lustracyjnego.

Informację, że tą osobą jest Grzegorz Rydlewski dziennik uzyskał od dwóch wysokich oficerów WSI. Jeden z nich był w kierownictwie służb za rządów prawicy, a drugi - lewicy. Sam Rydlewski zaprzecza. Powiedział "Rz", że nigdy nie był, nie jest i nie zamierza być oficerem WSI.

Wielu innych współpracowników, obecnych i byłych, Leszka Millera w rządzie jest związanych ze służbami wojskowymi bądź cywilnymi. Do współpracy z organami peerelowskich służb bezpieczeństwa przyznało się 12 osób zajmujących najwyższe stanowiska w państwie. Według informacji dziennika większość osób z tej listy była związana z wywiadem wojskowym.