Minister kluczy - komentarz Dominiki Wielowieyskiej

Minister skarbu Zbigniew Kaniewski tłumaczył w czwartek w Sejmie, jakie ma plany w sprawie Orlenu. Dlaczego zgodził się oddać stanowisko szefa rady nadzorczej człowiekowi Jana Kulczyka (mniejszościowego akcjonariusza spółki), choć do tej pory funkcję tę pełnił przedstawiciel skarbu państwa?

Na to minister nie odpowiedział. Inne jego wyjaśnienia były mgliste. Zapewniał, że nie szykuje żadnych decyzji dotyczących przyszłości Orlenu i jego ewentualnej fuzji z węgierskim koncernem MOL. Ale dodawał, że jeśli Nafta Polska - spółka trzymająca w imieniu skarbu państwa akcje Orlenu - wymyśli plan w tej sprawie, to on się nim zajmie.

Minister, klucząc, pozostawił w niepewności zarówno posłów opozycji (boją się, że pozbawi skarb państwa kontroli nad Orlenem), jak i swoich kolegów z SLD (prosili, by nie podejmował istotnych decyzji w sprawie koncernu przed zmianą rządu).

Dlatego obawiam się, że przed końcem kwietnia Nafta Polska dozna olśnienia w sprawie losów Orlenu, a minister na pięć minut przed zmianą rządu plan ten przyklepie. Taka decyzja Kaniewskiego byłaby skandaliczna.