''Idealnym świadkiem jest fryzjerka czy makijażystka. Mówi: twarz była trójkątna, a fryzura niedopasowana''

Angelika Swoboda
Zajmowałem się kiedyś sprawą, w której ewidentnie mieliśmy do czynienia z wygładzoną, ostrzykniętą twarzą z permanentnym makijażem. Skrupulatnie musiałem przeanalizować układ kostny oraz cechy indywidualne, by orzec, że oszustka seniorów to w istocie mężczyzna - mówi podkomisarz Krzysztof Berg, biegły z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Specjalistów takich jak pan jest w całej Polsce tylko 12.

Tak, jestem jednym z 12 biegłych z zakresu antroposkopii.

Czyli?

Wykonuję portrety pamięciowe na podstawie zeznań świadków i pokrzywdzonych. Tworzę też portrety, na których postarzam lub odmładzam osoby poszukiwane czy zaginione. Zajmuję się również identyfikacją osób i zwłok.

Jest pan więc zarazem biegłym, rysownikiem i trochę psychologiem. Sporo pan analizuje i porównuje.

Dostaję na przykład zapis, jaki kamery zarejestrowały podczas napadu na bank. A do tego, dla porównania, zdjęcia podejrzanych, których wytypowali kryminalni. Do mnie należy ocena, czy to te same osoby. Mogę stwierdzić, że kategorycznie tak albo kategorycznie nie.

Nie ma opcji, że "być może"?

Zdarza się, że wydaję opinię, iż nie można stwierdzić, czy to jedna i ta sama osoba ze względu na złą jakość nagrania.


Podkomisarz Krzysztof Berg (fot.arch. prywatne)

Wiem, że miał pan swój udział w sprawie ochroniarza, który ukradł osiem milionów. Chodzi mi o słynny skok stulecia.

Doskonale pamiętam tę sprawę. Pewien mężczyzna w 2014 roku zatrudnił się w firmie ochroniarskiej jako kierowca. Najprawdopodobniej od początku planował skok na bank. Był łysy, zawsze z brodą, brał sterydy, żeby być dobrze zbudowanym. W lipcu 2015 roku, gdy z dwoma współpracownikami konwojowali pieniądze w Swarzędzu, wziął worki z gotówką i uciekł służbową, opancerzoną furgonetką. Potem samochód porzucił i zniknął z pieniędzmi. Rozpoczęły się policyjne poszukiwania.

Śledztwo szybko wykazało, że mężczyzna zatrudnił się jako ochroniarz pod fikcyjnym imieniem i nazwiskiem. Kryminalni wytypowali podejrzanego, a ja dostałem do analizy zdjęcia. Zdziwiłem się. Wyglądało na to, że na zdjęciach są dwie kompletnie różne osoby. Podejrzany mężczyzna był szczupły, miał długie włosy i żadnego zarostu. Nie dowierzałem, że to może być on.

I co się okazało?

Że to jeden i ten sam człowiek. Został potem skazany na osiem lat i dwa miesiące pozbawienia wolności.

W jaki sposób go pan przejrzał?

Zbyt dużo pani zdradzić nie mogę, powiem tylko, że każdy z nas ma indywidualne cechy, np. wyrobione przez mimikę twarzy bruzdy, ale też blizny czy znamiona. Wyróżniają nas małżowiny uszne czy tęczówki oczu. Potrafię dokonać porównań, biorąc pod uwagę właśnie takie cechy.

n23 06 2004 LUBLIN UL CHOPINA  NARODOWY BANK POLSKI CWICZENIA POLICJI NAPAD NA BANKFOT RAFAL MICHALOWSKI / AG
Ćwiczenia policyjne podczas symulowanego napadu na bank (fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta)

Zdarzyło się panu pomylić?

Na szczęście nigdy. Byłaby to dla mnie ogromna porażka zawodowa. Gdy nie mam stuprocentowej pewności, jestem ostrożny w formułowaniu opinii. Mam świadomość, że jeślibym się pomylił, ktoś niewinny poszedłby do więzienia na wiele lat.

Biegły nie może się kierować intuicją. W tej pracy trzeba bazować na twardych cechach i niepodważalnych dowodach. Owszem, rzadko, ale bywa, że zdjęcia są "skopane", czyli zrobione nieumiejętnie i wtedy biegły też nic nie poradzi. Czasem na zwłokach zaszły już głębokie zmiany pośmiertne czy też nie można ułożyć ciała w wymaganej do zdjęć pozycji.

Miałem niedawno taki przypadek - mimika była już na zdjęciach dość mocno zniekształcona. Ciało przez parę lat leżało w przechowalni zwłok. Nikt nie potrafił ustalić i potwierdzić tożsamości mężczyzny.

A panu się udało?

W końcu na moje biurko trafiły fotografie wytypowanej przez kryminalnych osoby. Okazało się, że to zaginiony jakiś czas temu samotnik. Przeanalizowałem dogłębnie wszystkie zdjęcia i znalazłem indywidualne cechy twarzy mężczyzny. Wreszcie miałem pewność, że to ten człowiek. Udało się potwierdzić jego tożsamość i wreszcie pochować.

Czuje pan w takich chwilach satysfakcję?

W tej pracy wszystko mnie pasjonuje. Pamięta pani sprawę zaginięcia Andżeliki Rutkowskiej z Koła? Wyszła z domu zimą 1997 roku i do dzisiaj się nie znalazła. Zlecono mi wykonanie dwóch portretów tej dziewczynki: jak wyglądałaby teraz, jako dorosła kobieta, w wersji gdyby o siebie dbała i w takiej, która zakłada, że nie uprawia sportu, nie oszczędza się.

Ciocia zaginionej mówiła potem w telewizji, że na pana portretach Andżelika jest bardzo podobna do siebie.

Widziałem ten materiał w telewizji i przyznam pani, że sam poczułem wzruszenie, słysząc wypowiedź cioci Andżeliki. Takie portrety nazywamy progresją wiekową, którą też się zajmuję, gdy na przykład wznawiane są czyjeś poszukiwania. Bazuję wtedy na starych zdjęciach takiej osoby, ale korzystam również ze zdjęć jej rodziców z czasów, gdy byli dziećmi. W takich portretach chodzi o uzyskanie efektu dużego podobieństwa do zaginionej osoby.


Portrety zaginionej Andżeliki Rutkowskiej autorstwa Krzysztofa Berga (fot. mat. prasowe policji)

Jak długo trwa rysowanie portretu pamięciowego?

Raczej tworzenie. Około trzech-czterech godzin.

Wydobywam z zakamarków pamięci świadka informacje i przelewam je na papier. Muszę umiejętnie dotrzeć do ludzi z różnych środowisk i grup zawodowych. Pomaga mi w tym to, że studiowałem komunikację społeczną.

Woli pan rysować czy korzysta pan z programu komputerowego?

Wszystko zależy od świadka. Jeśli ma on zmysł artystyczny i zapamiętał drobne niuanse w cudzej twarzy, to rysuję. Idealnym świadkiem jest fryzjerka czy makijażystka, która mówi: "twarz była trójkątna, a fryzura do niej niedopasowana". Taka osoba poza kształtem twarzy zapamiętuje też inne szczegóły: kolor oczu, kształt brwi czy ust. Księgowa czy ślusarz raczej nie zwrócą na to uwagi.  

Jeśli trzeba dużo wymazywać, zmieniać i po godzinie stwierdzamy, że rysowanie portretu jednak nie przyniesie oczekiwanych efektów, korzystam z programu komputerowego, który pomaga w wybraniu kształtu twarzy, oczu, nosa czy brwi. Wszystkie te elementy, na podstawie relacji świadka, po kolei umieszczam na ekranie, dodaję włosy i powstaje portret pamięciowy. 

Kogo jest trudniej narysować: kobietę czy mężczyznę?

Kobietę. Kiedyś niezmienną cechą każdej osoby były brwi. Dziś niemal wszystkie panie, nie wiem dlaczego, chcą mieć je skośne ku górze. Niektóre je golą i tatuują, co niezwykle utrudnia mi pracę. Do tego dochodzi kwestia wypełnianych i tatuowanych permanentnie ust.

5.04.2002 RADOMCENTRUM KOSMETYCZNE BEATA - GABINETY KOSMETYCZNE - ZABIEGI UPIEKSZAJACE - MAKIJAZ  PERMANENTNY FOT. MARCIN WOLOSZCZAK / AGPLYTA RADOM NR 028
Makijaż permanentny ust (fot. Marcin Wołoszczak / AG)

Policjant zajmujący się poszukiwaniami osób, które ukrywają się przed wymiarem sprawiedliwości, opowiadał mi o przestępcy, który zrobił sobie operację plastyczną.

Bywa nawet, że przestępca zmienia płeć! Kryminalni szukają mężczyzny, a powinni kobiety. Albo odwrotnie. Zajmowałem się kiedyś sprawą, w której ewidentnie mieliśmy do czynienia z wygładzoną, ostrzykniętą twarzą z permanentnym makijażem. Skrupulatnie musiałem przeanalizować układ kostny oraz cechy indywidualne, by orzec, że oszustka seniorów to w istocie mężczyzna.

A co, jeśli świadek nic nie pamięta?

Już moja w tym głowa, by mu pomóc, chociażby odpowiednimi pytaniami. Wie pani, ja jestem szalenie cierpliwy. Poza tym ogromną rolę w zapamiętywaniu odgrywają emocje. Wyobraźmy sobie, że na stacji benzynowej podszedł do pani mężczyzna i zapytał, czy zatankować pani auto. Pani się zgodziła i poszła zapłacić. Potrafiłaby pani powiedzieć, jakiego ten mężczyzna był wzrostu, jaki miał kolor włosów i w co był ubrany?

To zależy, czy byłby przystojny! A poważnie, gdyby zachowywał się neutralnie, to pewnie nie.

No właśnie. Ale gdyby był arogancki i pani ubliżył, coś by pani na temat jego wyglądu pewnie powiedziała.

Ofiary gwałtów natomiast unikają wzroku swojego oprawcy. Mam spory kłopot, by wyciągnąć od nich szczegóły wyglądu napastnika. Ale chyba każdy z nas unikałby raczej patrzenia w oczy swojemu oprawcy, odwracałby wzrok.

Bywał pan zdezorientowany rozbieżnymi wersjami zeznań świadków?

W jednej sprawie miałem u siebie grupę świadków, twierdzili, że osoba, która ich oszukała, prawdopodobnie była kobietą, ale wyglądała jak mężczyzna: męski strój, teczka, płaska klatka piersiowa, dość niski głos. Jedna pani świadek była pewna, że to kobieta.

Podejrzana wchodziła do małych sklepików, i to w całej Polsce, przedstawiając się jako pracownica urzędu miasta albo gminy. Składała duże zamówienie na firmowy bankiet. Na zapleczu pracownik sklepu spisywał potrzebny towar, a podejrzana nagle pytała: "Czy tu jest gdzieś apteka?". Szła tam, ale po chwili wracała do sklepu, mówiąc, że okazało się, że w aptece może zapłacić tylko gotówką. "Czy pożyczyłby mi pan sto złotych do jutra?" - prosiła. Sprzedawca zbytnio nie miał wyjścia, kobieta brała pieniądze i już nie wracała. Odwiedzała nawet 20 takich małych sklepów dziennie.


Podkomisarz Krzysztof Berg jeszcze jako technik kryminalistyki (fot.arch. prywatne)

Aż wreszcie te sprawy połączono?

Tak, i zająłem się sporządzeniem portretu pamięciowego. Jedna z pań zapamiętała wiele szczegółów twarzy i kryminalni szybko wytypowali podejrzaną. Inni świadkowie potwierdzili, że to ona była oszustką, która wyłudziła od nich pieniądze - co najmniej kilkanaście tysięcy złotych.

I była to kobieta?

Miałem z tym mały problem, bo jak to świadczy o rysowniku, że sporządza portret kobiety, ale nie jest do końca przekonany, słuchając świadków, czy to nie mężczyzna? To jednak kobieta około sześćdziesiątki, która nie robiła makijażu, a jej twarz przypominała męską. Jak włożyła marynarkę, wyglądała na pierwszy rzut oka jak mężczyzna.

Czy pan patrzy na ludzi inaczej niż ja? Czy łapie się pan na tym, że wciąż zapamiętuje szczegóły z ich wyglądu?

Oczywiście! Od razu dostrzegam asymetrię w twarzy - to przecież cecha każdego z nas. Jedno ucho mniejsze, drugie większe, różne oczy, krzywy nos, głowa za duża względem sylwetki, brak palca. Jest to dla mnie szczególnie uciążliwe, gdy oglądam film. Aktorka uważana jest za piękność, za ideał, a ja od razu wyłapuję u niej ogromną asymetrię. I jestem nieco rozczarowany, choć przecież wiem, że nikt z nas nie rodzi się idealnie proporcjonalny, każdy jest asymetryczny. Każdy ma indywidualne cechy.

Dobrze, że rozmawiamy przez telefon, bo denerwowałabym się, że pan od razu wyłapał wszystkie moje mankamenty.

Przyznaję, że to rodzaj choroby zawodowej, ale starałbym się skupić na rozmowie.

24.03.2005 GDANSK SYMULACJA NAPADU NA NARODOWY BANK POLSKI AKCJA POLICJI ANTYTERRORYSCI SAPERZYFOT. DOMINIK SADOWSKI / AGENCJA GAZETA
Gdańsk. Symulacja napadu na NBP (fot. Dominik Sadowski / AG)

Jakie jeszcze musi mieć predyspozycje biegły z zakresu antroposkopii?

Talent plastyczny - ja od zawsze lubiłem portretować innych dla przyjemności, zwracałem uwagę na szczegóły twarzy. I sporo cierpliwości oraz zaangażowania. Muszę też pamiętać, by rysując czyjś portret pamięciowy, pozbywać się emocji. I trzymać się obiektywizmu. Ale tego akurat nauczyłem się, pracując 11 lat jako technik kryminalistyki. Byłem gościem, który biegał z walizeczką na miejscu przestępstwa, zabezpieczał ślady i robił zdjęcia. To rozwijało też moją dokładność.

Udaje się panu całkiem pozbyć emocji? Nawet jak pan słucha ofiary gwałtu czy pobicia?

Muszę je wypierać. Proszę sobie wyobrazić, że idzie pani do terapeuty, a on się wczuwa w to, co pani mówi, i płacze razem z panią. Cóż by to był za profesjonalista? Dlatego słuchając świadka, nie okazuję żadnych emocji.

Pewnie na starość to do mnie wróci, bo emocje się gdzieś we mnie odkładają. Przecież na swój sposób przeżywam ludzkie tragedie. Nie jestem kamieniem, który nic nie czuje.

Ilu morderców i gwałcicieli zatrzymano na podstawie stworzonego przez pana portretu pamięciowego?

Nie podam pani żadnej liczby, bo w większości przypadków jestem tego po prostu nieświadomy. Owszem, dostałem parę podziękowań z różnych komend policji czy od strażników granicznych, że na podstawie mojego portretu wytypowano podejrzanego. Traktuję to jako sukces, ale dopiero wtedy, gdy pokrzywdzony potwierdzi, że to on, i sprawcę uda się osądzić.


Komputerowy portret pamięciowy. Z prawej - policja podczas ćwiczeń (fot. mat. prasowe policji, Dominik Sadowski/AG)

A zdarzyło się, że stworzony przez pana portret kompletnie odbiegał od tego, jak w rzeczywistości wyglądał sprawca?

Podam inny przykład: było u mnie parę osób, które udawały, że padły ofiarą przestępstwa. Twierdziły na przykład, że ktoś je napadł. Okłamywały mnie od samego początku, kryminalnych także. Potem te osoby poniosły odpowiedzialność karną za składanie fałszywych zeznań.

Proszę mi wierzyć - one są tak wiarygodne, że trudno jest to kłamstwo wyłapać. Zresztą jak tu okazywać podejrzliwość komuś, kto podaje się za ofiarę przestępstwa.

Był pan potem na siebie zły, że dał się nabrać?

Raz byłem, i to mocno. Przyszła do mnie pani ciężko pobita, miała złamania z przemieszczeniami. Przy rysowaniu portretu czuła ogromny ból, a moje współczucie do niej, choć skrywane, sięgało zenitu. Gdy skończyliśmy, poszedłem z nią do apteki, by kupić jej lekarstwa, żeby jej ulżyło.

Po jakimś czasie dowiedziałem się, że portret oprawcy był wymyślony od A do Z. Ta pani została pobita w innych okolicznościach, niż twierdziła podczas rysowania. Długo nie mogłem się pozbyć myśli, że zostałem nabrany, choć nigdy nie żałowałem, że jej pomogłem.

Podkomisarz Krzysztof Berg. Biegły z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Zaczynał w prewencji w 1993 roku, potem przez 11 lat był technikiem kryminalistyki. Antroposkopią zajmuje się od 2007 roku.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka słoni, mądrych ludzi, z którymi rozmawia też w podcaście "Miłość i Swoboda", kawy i klasycznych samochodów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku