Zawodowa metamorfoza. Kiedy i dlaczego warto postawić na przekwalifikowanie?

Kiedyś normą było, że podejmując pracę zostawaliśmy w jednej i tej samej firmie przez wiele lat. A nawet jeśli przychodziło nam zmieniać pracodawcę, wciąż działaliśmy w dotychczasowej branży. Dziś rynek pracy ulega dynamicznym przemianom i często wykształcenie w jednym obszarze nie gwarantuje stałego zatrudnienia. Jak zabezpieczyć się przed utratą pracy? Specjaliści mówią: przekwalifikuj się. Sprawdzamy, jak to zrobić i które zawody są dziś najbardziej deficytowe.
Wewnętrzny (lub zewnętrzny) imperatyw

Powody zmiany kwalifikacji zawodowych są różne. Mogą być motywowane wewnętrznie i zewnętrznie. Do tych najbardziej osobistych zalicza się poczucie wypalenia zawodowego, braku motywacji i nowych wyzwań. Zmiany mogą też być umotywowane odgórnie. Czasami szef firmy oczekuje od swoich pracowników przekwalifikowania; przyczyną może być konieczność likwidacji stanowiska przy jednoczesnej chęci zatrzymania w firmie danego pracownika. Wtedy szefostwo kieruje go do odpowiednich jednostek szkoleniowych.

Przekwalifikowanie mogą też wymuszać sytuacje zdrowotne czy podjęcie decyzji o założeniu rodziny. W przypadku uszczerbku na zdrowiu, kiedy nie możemy dłużej wykonywać danego zawodu, fundusz pracy pokrywa koszty dokształcania u konkretnego pracodawcy lub zewnętrznych szkoleń. Z kolei młodym mamom ułatwia się połączenie obowiązków zawodowych z wychowywaniem dziecka. Poszerza się ich wiedzę oraz kompetencje, w której wcześniej miały doświadczenie, lecz na innym stanowisku. Często łączy się to ze zmianą charakteru pracy np. na pracę zdalną.

Jednak obecnie najczęstszą przyczyną przekwalifikowania jest rosnąca liczba zwolnień w pewnych branżach i brak pracy w danej dziedzinie.

Między deficytem a nadwyżką

Jak pod koniec grudnia ubiegłego roku podał GUS, stopa bezrobocia na koniec listopada 2015 roku wyniosła 9,6 proc.

W dokumencie "Zawody deficytowe i nadwyżkowe. Informacja sygnalna za I półrocze 2015 roku" Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej czytamy, że najbardziej deficytową grupą zawodową byli analitycy systemów komputerowych oraz pracownicy centrów obsługi telefonicznej (pracownicy call center). Analitycy systemów komputerowych byli grupą deficytową w 7 województwach: dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, łódzkim, mazowieckim, opolskim, pomorskim i zachodniopomorskim. Pracowników call center najbardziej brakowało w regionie małopolskim, śląskim, warmińsko-mazurskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim. Nadwyżka tej grupy wystąpiła tylko w województwie lubuskim.

W podobnym dokumencie sporządzonym w oparciu o dane za rok 2014 czytamy, że spośród zawodów wymagających wykształcenia wyższego w zeszłym roku najbardziej nadwyżkowym był zawód ekonomisty, pedagoga oraz specjalisty administracji publicznej. Jest to związane z niedopasowaniem struktury kształcenia do potrzeb rynku pracy. Jednak, jak podaje MPiPS, z roku na rok w tych zawodach wskaźnik nadwyżki podaży siły roboczej obniża się. Na 2601 zawodów wymienionych w klasyfikacji zawodów i specjalności 67,4 proc. stanowiły zawody nadwyżkowe.

Trudne początki

W kwestii przekwalifikowania należy nastawić się na pewne konsekwencje, które z początku mogą być trudne do zaakceptowania. Po pierwsze, trzeba liczyć się z utratą prestiżu związaną z niższą pozycją zawodową. Oczywiście głównym niemiłym skutkiem jest degradacja finansowa. Na początku raczej nie będziemy mogli pozwolić sobie na dyktowanie stawki nowych zarobków, co siłą rzeczy wymusi obniżenie standardu życia, do którego przywykliśmy. Należy też wspomnieć o aspekcie psychologicznym - trzeba liczyć się ze wzmożonym stresem i niepewnością, czy uda nam się osiągnąć pozycję porównywalną z dotychczasowym zawodem.

Jednak nie zawsze musimy wywracać swoją karierę do góry nogami. Zmiana kwalifikacji zawodowych może ograniczyć się do zmiany branży. To łatwiejsza opcja - zajmuje zdecydowanie mniej czasu a także nie jest tak kosztowna. Przy zmianie branży zadanie ułatwia nam możliwość korzystania z nabytych wcześniej umiejętności i kompetencji. Wtedy wystarczy dokształcić się w zakresie naszej nowej specjalizacji, poznać jej specyfikę i zasady, które nią rządzą. Trudniejsze zadanie mają przed sobą ci, którzy chcą zmienić kompetencje zawodowe. Ta zmiana wymusza dokształcenie się na wyższym poziomie, co przeważnie zajmuje minimum 2 lata.

Przekwalifikowanie a studia podyplomowe

Osoby stawiające na przekwalifikowanie mają dziś wiele możliwości i sposobów, jak to osiągnąć. Mogą wybierać wśród szeregu instytucji w zależności od tego, ile czasu i pieniędzy są w stanie przeznaczyć na zdobycie nowych kompetencji i umiejętności.

Najdłuższą, ale i najtańszą opcją jest podjęcie studiów dziennych na kierunku, który ma nam zapewnić pożądane kompetencje zawodowe. Trzeba się jednak liczyć z powrotem do uczelnianych czasów, co oznacza konieczność zdawania egzaminów i pisania szeregu prac.

Innym rozwiązaniem jest zapisanie się na studia podyplomowe. Czas ich trwania jest uzależniony od uczelni, która je oferuje, jednak są to zawsze minimum 2 semestry. Należy pamiętać, że absolwent studiów podyplomowych nie otrzymuje dyplomu ukończenia studiów, tylko świadectwo ukończenia studiów podyplomowych.

W Polsce tego rodzaju studia wciąż cieszą się dużym zainteresowaniem. Według danych GUS w roku akademickim 2014/2015 liczba słuchaczy na studiach podyplomowych wyniosła prawie 150 tys. osób. 90 tys. uczęszczało do szkół publicznych, a niemal 60 tys. - do szkół niepublicznych. Najwięcej osób wybierało uniwersytety. Kobiety dokształcające się na studiach podyplomowych stanowiły 69,7 proc. wszystkich słuchaczy.

Największą popularnością na studiach podyplomowych cieszyły się kierunki ekonomiczne i administracyjne - wybrało je 37,1 tys. osób. Na podyplomowe studia pedagogiczne zapisało się 37,3 tys. słuchaczy, w tym 23,3 tys. na studia nauczycielskie. Podyplomowe studia medyczne podjęło 33,2 tys. nowych studentów.

Zdecydowanym liderem, zarówno jeśli chodzi o słuchaczy, jak i wydane świadectwa ukończenia studiów podyplomowych jest - podobnie jak w poprzednim roku akademickim - województwo mazowieckie.

Jeśli nie studia, to co?

Poza studiami znajdziemy szereg dłuższych i krótszych kursów czy szkoleń. Ich oferta jest bogata, więc z pewnością znajdziemy rozwiązanie dostosowane do zasobności naszego portfela. Pomoc w przekwalifikowaniu się oferują też powiatowe urzędy pracy. Nie znajdziemy tam zbiorowych szkoleń, ale indywidualne szkolenia, dopasowane do naszych predyspozycji i oczekiwań. Będziemy także mogli spotkać się z doradcą zawodowym, który przeanalizuje naszą sytuację i podsunie nam możliwe rozwiązania.