Skok w dorosłość, czyli skąd wzięła się studniówka?

Zanim przygotowania do matury wejdą w ostatnią, decydującą fazę, maturzyści pójdą na studniówkę - pierwszy w życiu dorosły bal. Skąd ta tradycja?
Prawie jak skok na bungee

W niektórych kulturach bardzo istotną rolę odgrywają rytuały przejścia, których celem jest ustalenie wyraźnej granicy miedzy światem dziecięcym a dorosłym. Polegają one na przechodzeniu różnego rodzaju prób, podczas których młody człowiek musi wykazać się siłą oraz odwagą i udowodnić, że zasługuje na to, aby dołączyć do społeczności dorosłych.

Na wyspach Vanuatu przywiązani do lin chłopcy skakali z 30-metrowej wieży, a młodzi Aborygeni wyruszali na kilkumiesięczną samotną i niebezpieczną wędrówkę, aby po powrocie stać się prawdziwymi wojownikami. Rytuały przejścia w tak drastycznej formie spotykane sa coraz rzadziej, jednak istnieją społeczności, które nadal je kultywują.

W naszej kulturze 18-latek nie musi opuszczać domu ani skakać na bungee, ale namiastką rytuału przejścia jest matura, nie bez powodu nazywana egzaminem dojrzałości, która jest próbą intelektualną i oczywiście próbą nerwów. W porównaniu ze zwyczajami panującymi wśród niektórych plemion, matura nie wydaje się wcale taka straszna, szczególnie, że poprzedza ją studniówka. Studniówka jest ostatnim momentem beztroskiej zabawy, po którym maturzysta powinien udać się do swojej samotni, gdzie zakopany w książkach pozostanie aż do maja. Studniówkę można porównać do ostatków, kiedy to urządza się huczne zabawy przed mającym nastąpić okresem wstrzemięźliwości, jakim jest wielki post.

Tylko nie skończ jak Napoleon

Dlaczego akurat 100 dni? Według jednej - chyba nieco naciąganej - teorii jest to nawiązanie do 100 dni Napoleona, podczas których próbował on zdobyć władzę we Francji. Słynne 100 dni rozpoczęło się 1 marca, a zakończyło 22 czerwca 1815 roku abdykacją po przegranej bitwie pod Waterloo. Nie jest to zbyt szczęśliwe porównanie, gdyż 100 dni Napoleona okazało się klęską, której naturalnie każdy maturzysta bardzo chce uniknąć.

Chyba bardziej prawdopodobne jest, że organizacja studniówki 100 dni przed maturą podyktowana jest raczej zamiłowaniem do okrągłych liczb oraz faktem, że jest to wystarczająca ilość czasu na intensywną powtórkę materiału przed egzaminem. Złośliwi twierdzą natomiast, że 100 dni akurat wystarczy, aby odpocząć przed egzaminem po wyjątkowo hucznej zabawie.

Polonez, czyli zaprezentuj się

Kiedy po raz pierwszy polscy uczniowie bawili się na studniówce? Tego dokładnie nie wiadomo, ale na pewno nie przed rokiem 1788, kiedy to w Prusach wprowadzono maturę. Egzamin dojrzałości, a co za tym idzie także studniówkę, zawdzięczamy Wilhelmowi von Humboldtowi, który zreformował pruskie szkolnictwo. Ponieważ Polska znajdowała się wtedy pod zaborami, zmiany objęły również część polskich ziem. Początkowo tylko niektóre szkoły średnie miały prawo do przeprowadzania egzaminów dojrzałości, a posiadanie świadectwa maturalnego było wielkim wyróżnieniem. W następnej kolejności maturę wprowadzono w zaborze austriackim, a jednolity system oświatowy uwzględniający maturę udało się stworzyć w Rzeczypospolitej dopiero dzięki reformie systemu szkolnictwa w 1932 roku.

Dlaczego na studniówce tańczy się poloneza?

- To jest taniec chodzony, chmielowy. Pojawił się prawdopodobnie na przełomie XVI i XVII wieku i przyjął się wśród klas wyższych - mówi dr Grzegorz Odoj, etnolog z Uniwersytetu Śląskiego. - Zanim zabawa rozgrzała się na dobre, należało czymś oficjalnym rozpocząć bal. Do tego najlepiej nadawał się polonez, ponieważ od samego początku stanowił element ceremoniału dworskiego. Właściwie to była taka parada, prezentacja uczestników przed osobami, które były szczególnie ważne podczas tego balu. W przypadku studniówki to byłoby chyba grono nauczycielskie, przed którym przechodzi właśnie korowód tańczących.

Na początku był komers

W dwudziestoleciu międzywojennym, a także po wojnie, aż do lat 70-tych XX wieku obowiązywał podział na studniówkę i bal maturalny, czyli tzw. komers. To właśnie komers, który organizowano po egzaminach, był początkowo pierwszym dorosłym balem, na który przychodzono w eleganckich strojach wraz z osobą towarzyszącą.

Sama nazwa komers pochodzi od tradycyjnych spotkań korporacji studenckich urządzanych na uczelniach w Europie Środkowej i Wschodniej, podczas których ubrani w korporacyjne stroje studenci dyskutowali, pili piwo lub wino i śpiewali piosenki. W większości krajów eleganckie imprezy dla maturzystów nadal są organizowane po egzaminie dojrzałości, a nie przed. Jest tak choćby w Stanach Zjednoczonych, gdzie bal maturalny (ang. prom) jest tematem wielu filmów, głównie komedii romantycznych.

Obowiązkowo za kolano

W Polsce uroczyste bale maturalne zostały z czasem wyparte przez studniówki, które początkowo były skromnymi imprezami organizowanymi w szkole, podczas których uczniowie nie tylko się bawili, lecz przede wszystkim prezentowali na scenie skecze i kabarety, do których starannie się przygotowywali. Nie zapraszano osób towarzyszących, a ważniejszy od jedzenia czy tańców był program artystyczny oraz dekoracja sali.

- Program przygotowywano wcześniej i ćwiczono. Teraz wyręcza się w tym młodzież, która przychodzi na gotowy program - mówi dr Grzegorz Odoj.

Studniówki stopniowo przejęły rolę bali maturalnych i stały się organizowanymi z coraz większym rozmachem imprezami.

Zanim jednak największym dylematem przed studniówką stał się wybór modnej sukienki oraz dobór fryzury i makijażu, kilka pokoleń maturzystek spędziło ten ważny wieczór w czarnej lub granatowej spódnicy i białej bluzce. Uczennice w PRL-u wyglądały na studniówce tak, jakby prosto z zabawy miały iść na egzamin dojrzałości. Niektóre decydowały się na ciemne sukienki, jednak obowiązkowo za kolano. Zastanawiacie się, jak pełnoletnie uczennice znosiły takie ograniczenia? Można powiedzieć że były do tego przyzwyczajone, gdyż w tamtych czasach zasady dotyczące ubioru i makijażu były dla szkolnej młodzieży dużo surowsze. Z książki "Życie w PRL i strasznie, i śmiesznie" możemy dowiedzieć się, że np. w szkołach istniał wtedy zakaz farbowania włosów do matury włącznie.

Studniówkowe hity z tamtych lat

Kiedyś bawiono się tylko przy muzyce na żywo. - W programie takich spotkań bardzo długo utrzymywała się muzyka żywa. W czasie, gdy nastała era dyskotek, czyli zwłaszcza w latach 70. i 80., ta żywa muzyka stawała się trochę obciachowa. Lata 70. to był czas wielkich idoli dyskotekowych: Bee Gees, Travolty, Boney M. Kultura dyskotek przenikała wtedy do studniówek i zespoły, które przygrywały do tańca stawały się trochę demode - wyjaśnia dr Grzegorz Odoj.

Na studniówce można, a nawet wypada, bawić się długo, w końcu to pierwszy w życiu dorosły bal. Takiej możliwości nie mieli maturzyści w 1982 roku (rocznik 1963), kiedy z powodu stanu wojennego zabawa musiała zakończyć się o 21, aby uczniowie zdążyli wrócić do domu przed godziną milicyjną. Studniówkę przerwano wtedy m.in. piosenkarzowi Muńkowi Staszczykowi, który wraz z kolegami i koleżankami ze szkoły postanowił dokończyć zabawę 33 lata później. W 2015 roku ich studniówka rozpoczęła się ogłoszeniem przez komitet studniówkowy zakończenia stanu wojennego.