Powrót do "klasycznego kanonu lektur"? Polonistka z 40-letnim stażem: "Jestem tym przerażona"

- Trzeba wrócić do pełnego nauczania historii i klasycznego kanonu lektur - postulowała podczas expose premier Beata Szydło. Dodała też, że "polityka kulturalna powinna służyć wzmocnieniu postaw patriotycznych". Jak odczytywać te słowa w kontekście szkolnych lektur? Które tytuły mogą już wkrótce zniknąć z półek w szkolnych bibliotekach, a które mogą liczyć na triumfalny powrót? Komentują polonistki.
Lektury zbyt nowoczesne?

Już o obecnym kanonie szkolnych lektur wielu literaturoznawców wypowiada się niezbyt przychylnie. Wielu ekspertów jest zdania, że spis dzieł literackich, które muszą przeczytać uczniowie nie jest zbyt nowoczesny i nie nadążą za zmianami zachodzącymi w literaturze.

Zarzuty zbytniego zamknięcia na zachodzące zmiany dotyczą także poprzedniej ekipy - za rządów PO z kanonu lektur zniknął m.in. "Władca pierścieni" J.R.R. Tolkiena, a do literatury przykładowej przeniesiono m.in. takie tytuły, jak "Zbrodnia i kara" Fiodora Dostojewskiego czy "Folwark zwierzęcy" George'a Orwella. Wiele wskazuje jednak na to, że wkrótce te dzieła mogą zostać wykreślone z listy lektur na dobre. Co pojawi się w ich miejsce?

"Od wzmacniania postawy patriotycznej powinien być dom"

- Dla nowego resortu nauki klasyczny kanon lektur to ten, który obowiązywał w XX wieku i 40 lat po wojnie - mówi nauczycielka języka polskiego z ponad 40-letnim stażem nauczania. - Takie pomysły niczego dobrego nie wróżą. Jestem tym przerażona, bo młodzież nie rozumie Skawińskiego, Gustawa-Konrada, Kordiana. Także język tych utworów jest dla niej martwy. Od wzmacniania postawy patriotycznej powinien być dom. Ten głoszony patriotyzm jest rodem z romantyzmu i ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Czego zatem mogą spodziewać się gimnazjaliści i licealiści? Skoro romantyzm - niewykluczone, że dużej dawki literatury XIX-wiecznej, pisanej "ku pokrzepieniu serc". Można założyć, że polskich uczniów czeka przeprawa przez większość powieści Henryka Sienkiewicza - obecnie licealiści mają do wyboru "Potop" lub "Quo vadis". Ale już wkrótce normą może stać się omawianie całej sienkiewiczowskiej Trylogii.

Do kosza z autorami "antypolskimi"?

Kiedy w październiku 2010 roku sejm debatował nad ustanowieniem roku 2011 Rokiem Czesława Miłosza, wśród posłów PiS-u pojawiły się głosy, że to autor "antypolski". Dlaczego antypolski?

"Mowa polska jest mową upodlonych, nierozumnych i nienawidzących siebie bardziej niż innych narodów, mową konfidentów" - cytowała pisarza z sejmowej mównicy Krystyna Grabicka z PiS-u. - Czy godzi się oddawać honory człowiekowi, który szydzi z Polaków, ich patriotyzmu i bohaterów narodowych? - pytała parę chwil później.

Ostatecznie rok 2011 był Rokiem Czesława Miłosza, ale wspomnienie sejmowej dyskusji może dać wiele do myślenia w kontekście nowego-starego kanonu lektur, nad którym najpewniej niedługo rozpoczną się prace.

"Nigdy nie przejmowano się naszymi nauczycielskimi propozycjami"

W roku 2008 weszła w życie nowelizacja rozporządzenia MEN, która pozwoliła nauczycielom na większą swobodę w doborze utworów literackich. Celem nowelizacji było m.in. zwiększenie zainteresowania literaturą dzieci i młodzieży - we współpracy z polonistami mieli oni sami ustalać, które lektury chcieliby omawiać na lekcjach. Jeśli jednak zapowiadane zmiany staną się faktem, może dojść do sytuacji, w której ani nauczyciele, ani tym bardziej uczniowie nie będą mieli nic do powiedzenia w kwestii omawianych dzieł literackich.

- Z doświadczenia wiem, że nigdy nie przejmowano się naszymi nauczycielskimi podszeptami, propozycjami - tak plany zmian komentuje w mediach społecznościowych jedna z emerytowanych polonistek. - A szkoda, bo listę lektur często układają ludzie, którzy nie byli polonistami, nie pracowali z dziećmi, z młodzieżą. Wiem, że do lektur szkolnych można przekonać uczniów.

- Jestem za wprowadzeniem literatury psychologicznej, ale ukazującej współczesne dylematy, codzienność - dodaje nauczycielka z 40-letnim stażem. - Bohaterowie powinni być dla uczniów żywi. W kanonie lektur powinny znaleźć się fragmenty Trylogii, "Kordiana", "Dziadów" - czyli postulowanej klasyki, ale nauczane w taki sposób, żeby młodzi ludzie wiedzieli coś o wzorcach kulturowych. Bez tego nie pojmą pewnych postaw. Zostawiłabym fragment "Ferdydurke" ukazujący szkołę, zostawiłabym "Tango" i opowiadania Mrożka. Wśród uczniów cała nowelistyka pozytywistyczna budzi śmiech, a romantyzm do niczego nie jest potrzebny, bo za ojczyznę nikt dziś nie cierpi, tylko zbiera profity. 

- Mam nadzieję, że redagując nowe programy ktoś posłucha praktyków. Rzeczywistość się zmienia - musimy się z tym pogodzić i poszukać złotego środka. 

Kanon lektur według Twitterowiczów

Na plan ingerencji w listę lektur postulowany przez premier Szydło szybko zareagowali internauci. Pod hashtagiem #DyskusjaNadExpose dziennikarz i publicysta Eryk Mistewicz rozpoczął konwersację na temat proponowanych zmian w kanonie lektur, dopisując swoje propozycje lektur obowiązkowych. W odpowiedzi na jego wpis Internauci dzielili się swoimi pomysłami na tytuły, które chętnie widzieliby w spisie lektur.



Czy jesteś za powrotem do klasycznego kanonu lektur?