Młodzi, zdolni, (nie)samodzielni: studenci zostają w domu

Zdali maturę, świat stoi przed nimi otworem. To dla nich najlepszy czas na wykorzystywanie nowych możliwości. Ale młodzi Polacy z tego nie korzystają. Najnowszy raport Instytutu Badań Edukacyjnych pokazuje, że migracja z przyczyn edukacyjnych w Polsce praktycznie nie ma miejsca, a wielu studentów jest rozczarowanych decyzjami edukacyjnymi, które podjęli.
Niewykorzystane szanse

Wydawać by się mogło, że po zdaniu egzaminów i skończeniu 18. roku życia, młodzi ludzie będą charakteryzować się wysoką mobilnością przestrzenną. Przyszli studenci mają do wyboru szereg miast i uczelni, w których mogą podjąć dalszą naukę, są też w stanie samodzielnie podróżować, zmieniać miejsca zamieszkania. Jednak badania pokazują, że takie założenia są błędne.

Według raportu ekspertów Instytutu Badań Edukacyjnych, zatytułowanego "Mobilność społeczna i przestrzenna w kontekście wyborów edukacyjnych", aż 85,1 proc. przyszłych studentów zdecydowała się na studia w tym samym województwie, w którym ukończyli szkołę średnią. 40 proc. ankietowanych przyznało, że kończyli studia w mieście, w którym uczęszczali do liceum czy technikum. Oznacza to, że najważniejszym czynnikiem przy wyborze miejsca studiowania zdaje się być bliskość domu rodzinnego.

Po linii najmniejszego oporu

Mimo szerokiej oferty kierunków i szkół wyższych, aż 83 proc. ankietowanych maturzystów przyznało, że złożyło dokumenty rekrutacyjne tylko w jednym mieście. 68 proc. ograniczyło się do jednej uczelni, a 63 proc. do zaledwie jednego kierunku studiów. Aż 61 proc. respondentów złożyło dokumenty rekrutacyjne tylko w jednym mieście, na jedną uczelnię i na jeden kierunek - a więc tylko jeden komplet dokumentów.

Mobilność związaną z edukacją dla wielu młodych ludzi ogranicza kwestia ekonomiczna - nie stać ich bądź też nie chcą wydawać dodatkowych pieniędzy na studiowanie w innym mieście.

- Przeliczyłam to na zasadzie koszt życia i utrzymania w tych dalekich miastach od domu i studiowania państwowo, a był to koszt porównywalny tak naprawdę z prywatną uczelnią, którą opłacałam tutaj, będąc na miejscu w Katowicach - argumentuje studentka ankietowana przez ekspertów z Instytutu.

Niechęć do zmiany miejsca zamieszkania na czas studiów cechuje zwłaszcza młodych ludzi z dużych miast.

- Nigdy nie myślałam poza obrębem Wrocławia. Ponieważ Wrocław to moje miasto, tutaj zawsze żyłam, więc wybierałam. Nawet nie myślałam o tym, żeby się gdzieś przeprowadzać. Tym bardziej, że miałam tutaj mieszkanie. Nie musiałabym za nie płacić, prawda? (...) Nie interesowało mnie, że są jakieś inne szkoły - wyznaje jeden z ankietowanych.

Życie z kieszonkowego

Raport rzuca też światło na kwestie finansowe młodych Polaków. Okazuje się, że studia nie oznaczają dla nich samodzielności finansowej. Aż 80 proc. studentów pierwszego, i 60 proc. studentów ostatniego roku jest utrzymywana przez rodziców. Odsetek studentów utrzymujących się z pracy zarobkowej jest znacznie niższy - wynosi 15 proc. wśród studentów pierwszego roku, wzrasta do blisko 30 proc. pod koniec nauki.

Jeśli już studenci zdecydują się podjąć pracę zarobkową w trakcie studiów, ta najczęściej nie ma nic wspólnego ze studiowanym przez nich kierunkiem. Ścisły związek merytoryczny pomiędzy pracą a studiami deklaruje 22,2 proc. ankietowanych wśród pracujących studentów pierwszego roku studiów. Odsetek ten wzrasta do 29,3 proc. w ostatnim roku nauki.

"Tylko i wyłącznie moje zainteresowania"

Powyższa sytuacja wydaje się mieć wiele wspólnego z logiką, którą przyszli studenci kierują się, wybierając kierunek studiów. Okazuje się, że zdecydowana większość podejmuje tę decyzję nie myśląc o przyszłych zarobkach czy zapotrzebowaniu na specjalistów w danej dziedzinie, ale stawia w pierwszej kolejności na swoje zainteresowania.

- Jak wybierałem studia, to nie myślałem właśnie o tym, co będzie w przyszłości, tylko o tym, co mnie teraz interesuje i czego bym się chciał dowiedzieć, pogłębić jakiś temat. I to było kryterium, którym się kierowałem - przyznaje jeden ze studentów.

Spora część pytanych przyznaje, że gdyby przyszło im ponownie aplikować na studia, poszłoby inną drogą, zostawiając kwestie zainteresowań na boku. Ten odsetek jest największy w grupie absolwentów nauk społecznych - wynosi 28 proc.

- Tylko i wyłącznie moje zainteresowania. Natomiast zupełnie nie zwracałam uwagi na możliwości późniejszego zarobkowania i statusu materialnego, jaki osiągnę dzięki wybranym zawodom. No i cóż, to był błąd - mówi respondentka w badaniu na potrzeby raportu.

"Studiowanie to jest papierek"

Młodzi ludzie często przyznają, że ich oczekiwania względem studiów nie zostały spełnione. Czują się rozczarowani. Nie kwestionują wprawdzie samego sensu studiowania, ale w zderzeniu z rzeczywistością okazuje się, że brakuje im konkretnych umiejętności, których przysłowiowy "papier" nie zdołał im zapewnić.

- Studia mi tylko tyle pomogły, że mam ten papier, który jest w tym momencie no ważny wszędzie. Każdy chce pracownika z wyższym wykształceniem i tylko tyle - przekonuje jeden z badanych.

Młodzi ludzie przeważnie widzą dyplom ukończenia studiów jako coś koniecznego w dzisiejszych realiach, ale w większości są zdania, że same studia to za mało, aby zapewnić sobie wymarzoną przyszłość

- Moim zdaniem, studiowanie to jest papierek, który może nie przeszkadza, trochę pomaga, ale... - waha się jeden ze studentów biorących udział w ankiecie.

Marzenia o konkretnym zawodzie

Wielu pytanych upatruje przyczyny rozczarowania swoją sytuacją po zakończeniu edukacji już na poziomie szkoły średniej. Zwłaszcza absolwenci liceów ogólnokształcących uważają, że wyniesiona przez nich wiedza jest zbyt ogólna.

- Mając tą wiedzę, którą mam teraz, prawdopodobnie zupełnie inaczej skonstruowałabym karierę zawodową. (...) Poszłabym do szkoły zawodowej. (...) Doceniam w tym momencie ideę posiadania tak zwanego fachu w ręku.