Studenci o kolegach z Ukrainy: Zajmują miejsca Polakom

- Niedługo język ukraiński stanie się wykładowym - skarżą się polscy studenci. Część z nich mówi wprost, że Ukraińców jest na lubelskich uczelniach za dużo. Mają za złe, że nie chcą uczyć się języka polskiego, zajmują akademiki, a wykładowcy patrzą na nich przez palce. Co na to Ukraińcy?
W Lublinie studiuje ponad trzy tysiące zagranicznych studentów. Ponad połowa to Ukraińcy. Na pierwszy rok studiów na Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej dostało się 650 obcokrajowców, przede wszystkim z Ukrainy. W sumie uczelnia kształci ponad tysiąc zagranicznych studentów, w zeszłym roku - niewiele ponad 600. Na studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zdecydowało się do tej pory 628 cudzoziemców. Też głównie z Ukrainy.

Bo jest ich za dużo

Yaroslav studiuje na III roku politologii UMCS. - Zacząłem studiować prawo na Ukrainie, ale moja dziewczyna wybrała Polskę i UMCS, więc zdecydowałem, że pojadę razem z nią. Następnego dnia w konsulacie wyrobiłem wizę, zrezygnowałem z prawa. 10 dni później przyjechałem do Lublina - opowiada młody Ukrainiec.

Razem z nim na roku jest jeszcze pięcioro Ukraińców, m.in. Ania. Do studiowania za granicą na dobrym, europejskim uniwersytecie zachęcali ją rodzice. Polska była najbliżej.

- Przynajmniej dostanę europejski dyplom, który uznawany jest wszędzie, w przeciwieństwie do ukraińskiego. Rozważałam jeszcze Czechy, ale moja koleżanka studiowała w Zamościu i poleciła mi Polskę. Teraz ja zachęcam młodsze roczniki do wybrania UMCS-u. Sporo Ukraińców postawiło na Lublin - opowiada Ania.

- Siedziałyśmy niedawno z moją koleżanką z Ukrainy na korytarzu. Wokół nas słychać było tylko ukraiński. Mówię do niej: Wiesz co, denerwują mnie ci Ukraińcy. Na to ona: Mnie też, jest ich za dużo. Skoro powiedziała to Ukrainka o innych Ukraińcach, to coś w tym jest - opowiada Agnieszka, studentka politologii na UMCS-ie.

Yaroslav: - Niedawno na zajęciach dotyczących migracji wywiązała się burzliwa dyskusja. Polscy studenci wprost powiedzieli nam, że jest nas za dużo, że Polska nam wszystko sponsoruje, że zajmujemy miejsca Polakom. Wystarczy spojrzeć na Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości, w grupie jest 25 osób: 20 Ukraińców i pięciu Polaków. Na UMCS-ie tak nie jest.

Bo kosztują

Ilona, studentka pedagogiki na UMCS-ie, uważa, że państwo polskie nie powinno w takim zakresie wspierać studentów z Ukrainy. - Nie mam nic przeciwko cudzoziemcom, ale rozmawiałam z jedną dziewczyną ode mnie z wydziału i powiedziała, że dostaje 900 zł miesięcznego stypendium, bo ma Kartę Polaka. To duże pieniądze. Lepiej daliby je polskim studentom.

Generalnie Ukraińcy w Polsce za studia muszą płacić. Zwolniony z opłat jest ten, kto posiada Kartę Polaka. Dostaje on także stypendium od rządu RP. Obecnie wynosi ono miesięcznie 900 zł.

- Nie mam Karty Polaka. Sam płacę za wszystko: za studia, akademik. Wydaję tu pieniądze zarobione na Ukrainie. Przecież to wszystko powiększa polski budżet - podkreśla Yaroslav.

Do tej pory za rok nauki płacił 2 tys. euro. W tym roku UMCS w związku z trudną sytuacją ekonomiczną na Ukrainie obniżył wysokość opłat i czesne Yaroslava wynosi 1250 euro.

- Jeśli weźmie się pod uwagę kursy walut, to w hrywnach płacimy tak samo. Trzy lata temu złotówka kosztowała 2,5 hrywny, teraz prawie pięć - tłumaczy Yaroslav i dodaje, że większość Ukraińców nie chce zostać w Polsce na stałe.

- Jeden chłopak powiedział mi, że w Polsce mogę co najwyżej pracować na budowie, a do mojej koleżanki, że może być prostytutką. Na szczęście to są pojedyncze komentarze. My traktujemy Polskę jak tranzyt, po studiach chciałbym wyjechać dalej, do Niemiec lub Francji. Z drugiej strony rozumiem obawy Polaków. W moim mieście na Ukrainie studiuje dużo Arabów i Turków. Ukraińcy tak samo są im nieprzychylni - wyjaśnia.

Bo zaniżają poziom

Najczęstszy zarzut pod adresem cudzoziemców? Nie znają języka polskiego.

- Gdybym miała pojechać na studia np. do Francji, mówiąc po francusku tylko "dzień dobry", nie pojechałabym. Jeśli chcą ze mną porozmawiać, niech rozumieją, co do nich mówię - wyjaśnia Agnieszka z UMCS-u.

- Jak ludzie jadą do innego państwa, to powinni nauczyć się ich języka, żeby się porozumieć, nie wszyscy muszą mówić po angielsku - mówi Ania z politologii UMCS.

Polscy studenci skarżą się, że obcokrajowcy wykorzystują nieznajomość polskiego.

- Wchodzą np. do dziekanatów bez kolejki, tłumacząc się tym, że nie zrozumieli, że trzeba poczekać. Uczelnia zniża poziom do ich umiejętności językowych i my na tym cierpimy. U mnie na roku jest chyba dziesięcioro Ukraińców, którzy prawie w ogóle nie mówią po polsku - denerwuje się Paulina, studentka dziennikarstwa na KUL-u.

Żeby zagraniczny student został przyjęty na studia, musi wcześniej przejść rozmowę kwalifikacyjną (jeśli nie ma Karty Polaka). Jednak Ukraińcy zgodnie przyznają, że jest to tylko formalność.

- Przed rozmową uczyłem się dwa dni, potrafiłem powiedzieć: "dziękuję", "przepraszam", jak się nazywam. Mimo to przyjęli mnie. Na pierwszych zajęciach nic nie rozumiałem, nie potrafiłem niczego zapisać. Myślałem już, że wrócę na Ukrainę, ale przetłumaczyłem sobie, że te studia to jakaś szansa - wspomina Yaroslav.

Polskiego nauczył się sam. Początkowo zapisał się na kurs do Centrum Języka i Kultury Polskiej dla Polonii i Cudzoziemców, ale szybko zrozumiał, że na studiach w miesiąc nauczy się więcej niż tam w rok. Teraz bardzo dobrze mówi po polsku. Podobnie jak Irena, studentka filologii polskiej.

- Zanim zaczęłam studiować, przez rok chodziłam na zajęcia do Centrum dla Obcokrajowców. Poza tym mam polskie pochodzenie, babcia Polka przekazała mi miłość do polskiej kultury i języka. Mieszkam też na stancji z Polakami. To pomaga w doskonaleniu języka. No i studiuję filologię polską - podkreśla Irena.

O tym, że Ukraińcy chcą się uczyć polskiego, świadczą dane choćby z organizacji Homo Faber, która działa w Lublinie na rzecz cudzoziemców. W półrocznym kursie językowym prowadzonym przez stowarzyszenie bierze udział 12 osób, wszystkie są z Ukrainy.

- Na pierwszym roku trzymałam się z tylko Ukraińcami, teraz granice się zacierają, także dzięki złamaniu bariery językowej. Na stancji też mieszkam z trzema Polkami - dodaje Ania.

Bo patrzą na nich przez palce

Łatwiejsze zaliczenia i egzaminy. To kolejny zarzut pod adresem zagranicznych studentów.

- Mają fory u wykładowców, to jest niemożliwe, żeby nie znając języka, zdawali wszystko bez poprawek. Na zajęciach o komunikacji społecznej jedna Ukrainka miała przygotować referat, nie umiała go nawet przeczytać, a pozytywną ocenę i tak dostała. Niedługo językiem wykładowym będzie ukraiński. Zagraniczni płacą za studia, więc opłaca się ich przepuszczać, żeby mieć kolejnych - narzeka Paulina z dziennikarstwa.

Ukraińcy przyznają, że takie sytuacje należą do rzadkości.

- Jedna pani doktor na pierwszym roku pozwoliła napisać mi kolokwium po ukraińsku, ale to była pojedyncza sytuacja. I tak nie zaliczyłem - śmieje się Yaroslav i podkreśla, że wykładowcy traktują ich tak samo jak innych studentów. Zdarza się nawet, że poprzeczkę mają ustawioną wyżej niż pozostali.

- Jeden z profesorów na ćwiczeniach cały czas pytał mnie i moją koleżankę z Ukrainy, bo uważał, że skoro nie jesteśmy stąd, musimy dwa razy więcej pracować - pamięta Yaroslav.

Podobną sytuację miała Irena. - Na zaliczeniu ustnym z historii wykładowca wiedząc, że jestem z Ukrainy, zapytał mnie o rzeź wołyńską. Specjalnie, chciał zobaczyć, jak wybrnę z tej sytuacji. Jego sarkastyczny uśmiech towarzyszył całej mojej odpowiedzi. Zapamiętałam to na długo.

Bo zajmują akademiki

Monika, studentka polonistyki UMCS, która od trzech lat mieszka w "Grzesiu", skarży się, że Polacy muszą szukać stancji, bo akademiki przyznają Ukraińcom.

- Moja koleżanka od początku studiów mieszkała w "Ikarze", w tym roku też chciała, ale nie dostała miejsca, jej pokój zajął Ukrainiec - opowiada Monika. Dziewczyna uważa też, że bałagan i zadymione korytarze w akademikach to wina właśnie zagranicznych studentów.

- Ostatnio znowu ktoś palił na korytarzu, włączył się alarm, panie z portierni od razu, że to nasza wina, a alarm włączyli Ukraińcy. Nie może być wszystko dla nich, to oni powinni się do nas dostosować, a nie na odwrót, my jesteśmy u siebie, oni są przyjezdni - twierdzi Monika.

Do ostrych dyskusji między Polakami a Ukraińcami dochodzi także na forach internetowych i portalach społecznościowych.

- Niedawno na Facebooku pojawiło się zdjęcie ogłoszenia z akademika. Informacja była napisana po polsku, angielsku i ukraińsku. Ktoś obok wpisał, że w akademikach przez Ukraińców brakuje miejsc dla Polaków. W pół godziny pojawiło 160 komentarzy - opowiada Yaroslav. Chłopak od trzech lat mieszka w "Ikarze". Przyznaje, że rzeczywiście w domach studenckich przeważają Ukraińcy.

Miesiąc temu konflikt w akademikach zaostrzył się. Poszło o flagi państwowe.

- Wywiesiliśmy polskie flagi. Dyrekcja akademika kazała je zdjąć, że niby brudne. Tak naprawdę nie chcieli nimi razić w oczy Ukraińców, którym nie pasują nasze symbole. Tymczasem flagi ukraińskie wiszą dalej - twierdzi Monika. Dziewczyna nie zgadza się z tłumaczeniem władz UMCS, że polska flaga została zdjęta, bo była brudna i ktoś przytrzasnął ją okiennicą.

Yaroslav: - Flagi ukraińskie też musieliśmy zdjąć. Z tego samego powodu, z których zdjęto polskie.

Bo to tylko pojedyncze przypadki

Anna, Irena i Yaroslav nie ukrywają, że jadąc do Polski, wybierali się do lepszego świata.

Irena: - Ukraińcy patrzą na Polaków jak na kogoś lepszego. Są z Zachodu, z Unii, są bardziej nowocześni. Chociaż Ukraina graniczy z Polską, to jednak wasz kraj wydaje się zdecydowaną "zagranicą". Natomiast dla Polaków Ukrainiec to ktoś gorszy, czasem nawet wróg. Patrzycie przez pryzmat pokrwawionej historii, a przecież czas nie stoi w miejscu, trzeba "aktualizować" swój umysł. Musimy sądzić o człowieku według jego czynów, zachowania, a nie narodowości.

Anna: - Kiedy przyjechałam do Polski pierwszy raz, chciałam kupić bilet MPK, a miałam całe 100 zł. Jedna pani dała mi drobne i pomogła obsłużyć biletomat. Jak na uczelni mnie nie ma, zawsze parę osób oferuje mi notatki. Kiedy muszę napisać podanie do urzędu, pomagają mi współlokatorki z Polski.

Yaroslav: - Negatywne podejście do obcokrajowców mają najczęściej ludzie młodzi. Ze strony starszych osób nigdy nie spotkałem się z nieprzyjemnym komentarzem.

Irena: - Jest dużo wspólnego w postrzeganiu świata przez Polaków i Ukraińców. Mamy taki sam umysł i tylko inny język, którym wyrażamy siebie i swoje uczucia. Staram się nie myśleć o tych negatywnych opiniach, to są tylko pojedyncze jednostki.

POTRZEBA CZASU - KOMENTARZE

Anna Dąbrowska, stowarzyszenie Homo Faber

- W ostatnich latach w Lublinie wykonano sporo pracy pod kątem pokazania lublinianom, co znaczy otwartość na inne narody i kultury. Od kilku lat realizujemy projekt "Wielokulturowa Lubelszczyzna", czyli cykl wycieczek po regionie, które mają obalić mity związane z mniejszościami narodowymi. Prowadzimy też wymiany młodzieżowe, a niedawno uruchomiliśmy profil na Facebooku "Lublin dla wszystkich", na którym można znaleźć aktualne informacje na temat tego, co dzieje się w mieście, dostępne w trzech językach: polskim, angielskim i ukraińskim. Słowo "mieszkaniec" w świadomości lublinian zostało przedefiniowane. Jednak na wszystko potrzeba czasu. Nie wolno uogólniać, nie można powiedzieć, że Lublin jest przychylny, czy nieprzychylny cudzoziemcom. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie coś negatywnego i ktoś kto nie będzie miał żadnych zastrzeżeń.

Anna Szadkowska-Ciężka, koordynatorka projektu "Lublin dla wszystkich" w ratuszu

- W 2012 roku z badań, które przeprowadziliśmy, wynikało, że lublinianie w zasadzie nie dostrzegają obcokrajowców, więc ich stosunek do przyjezdnych był wtedy neutralny. W 2014 roku było już inaczej. Mieszkańcy Lublina zaczęli dostrzegać cudzoziemców i, niestety, pojawiło się więcej negatywnych opinii. Co było tego powodem? Okazało się, że lublinianie często pielęgnują w sobie zaszłości historyczne, które w ogóle nie mają odniesienia do teraźniejszości.

Komentarze (126)
Studenci o kolegach z Ukrainy: Zajmują miejsca Polakom
Zaloguj się
  • joly.roger

    0

    Co tu mieć pretensję do Ukraińców, że słabo znają język, skoro redaktor też niespecjalnie. Na początek proponowałbym zapoznać się z zasadami transkrypcji ukraińskiego na polski. Bo żeby słowińskie imię Jarosław zapisać "Yaroslav" to trzeba być talentem...

  • ttako

    Oceniono 2 razy 2

    No straszne... bezczelnie zapytał o rzeż wołyńską.. Przesladujemy tych Ukrainców...

  • q-ku

    Oceniono 1 raz -1

    "zaniżają poziom"?? A to się da jeszcze zaniżyć?

    Generalnie postawa tych parastudentów jest obrzydliwa

  • rezun-one

    Oceniono 4 razy 0

    Człowieku trochę pokory.
    Ukraińcy są w lublinie jak u siebie.
    Zgodnie z ich planami, to po zdobyciu Doniecka ich zwycięskie zastępy "bojców", zajmą należne im powiaty w Polsce. Niedługo to Ty będziesz studiował na Ukraińskiej uczelni w Lubinie.
    Oni tak odczytali wizytę Kaczyńskiego na majdanie i teraz na niego głosują, mają już w tamtym rejonie władzę. Jeszcze trochę i zaczną oczyszczać tereny z Polaków i nie będzie to humanitarna "Akcja Wisła". Prawy Sektor ma twardą rękę.
    Żądania ukraińskich środowisk wobec władz polskich:
    – „odszkodowania dla Ukraińców, „którzy ucierpieli wskutek polskiego terroru i okupacji ziem ukraińskich w XX wieku”
    -„osądzenie przestępstw wobec Ukraińców, dokonanych przez polskie formacje zbrojne, w szczególności Armię Krajową”.”
    -„oficjalne przeprosiny za politykę przymusowej polonizacji Ukraińców w okresie od XV do XX stulecia”
    Tylko tyle, prawie nic.

  • ivrp

    Oceniono 3 razy 1

    Jak płacą to ok. A nam po co kolejni bezrobotni magistrzy i licencjaci ? Na rynku brakuje fachowców, efekt kolejnej reformy ekipy Buzka, czyli likwidacji szkolnictwa zawodowego.

  • r2diogenes

    Oceniono 3 razy -1

    Polskie łajzy, miernoty które studiowanie pomyliły ze staniem pod budką z piwem lub podpieraniem łopaty zawyły - urocze i wzruszające.

  • kingleo

    Oceniono 2 razy 2

    Turystyka edukacyjna to nie nowego. Przecież tu mowa o politologiach, dzeinnikarstwie, itp. więc sprzedawanie marzeń o wykształceniu. Niech ci Ukraińcy przyjeżdżają, uczą się i płacą, a potem niech spróbują poszukać pracy.

    Proszę wziąć pod uwagę, że obecnie gdyby nie obcokrajowcy to wiele kierunków na uczelniach nawet by nie ruszyło.

  • ant44

    Oceniono 4 razy 2

    niech płaci za nich z własnej kieszeni radzio-rambo, znany majdaniarz i miłośnik tych onych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX