Byli prezesi stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie idą do sądu pracy. "Zarzuty absurdalne"

1. Odwołani szefowie uważają, że nie było powodów do ich zwolnienia
2. Obaj prezesi składają pozew do sądu pracy
3. Nie wykluczają, że złożą także pozwy o zniesławienie
Długoletni prezesi znanych na całym świecie państwowych stadnin koni zostali zwolnieni po tym, jak PiS przejął władzę. Jako główny powód podano "utratę zaufania". Dymisja wywołała protesty hodowców koni i zarzuty, że była to decyzja polityczna. Teraz prezesi Marek Trela i Jerzy Białobok zaskarżą w sądzie pracy decyzję o ich zwolnieniu. Postawione im zarzuty uważają za absurdalne.

Dowiedz się więcej:

Kto i dlaczego zwolnił prezesów?
Marek Trela, szef stadniny w Janowie Podlaskim i Jerzy Białobok, prezes stadniny w Michałowie, zostali zwolnieni decyzją Agencji Nieruchomości Rolnych. Początkowo nie podano powodów dymisji. Po kilku dniach uzasadniono ją "utratą zaufania" do prezesów. Agencja przedstawiła też kilka zarzutów. Pierwszy to brak odpowiedniego nadzoru nad zwierzętami, co miało doprowadzić do śmierci klaczy Pianissima, wycenianej przez Agencję na 3 mln euro. Drugi zarzut to niekorzystne dla stadnin dzierżawienie koni przez zagranicznych hodowców. I trzeci - że stadniny nie przynoszą zysku.

Jak bronią się szefowie stadnin?
Twierdzą, że choroby klaczy Pianissima nie można było przewidzieć. Podczas operacji okazało się, że klacz ma skręt okrężnicy i była już nie do uratowania. Uważają także, że cena klaczy podana przez Agencję jest zawyżona. Dzierżawa koni przyniosła stadninie w Michałowie kilka milionów euro w ciągu ostatnich lat. Dzierżawca ma obowiązek wystawiania klaczy na pokazach, co jest promocją polskich stadnin. Po okresie dzierżawy konie wracają do Polski. A zarzut o braku zysku? Stadnina w Janowie Podlaskim w 2015 roku przyniesie zdaniem prezesów 3,2 mln zł zysku, ta w Michałowie - 2,3 mln zł.

Jak komentuje to opozycja?
Dymisja prezesów stadnin wywołała oburzenie polityków opozycji. Posłanka PO, Joanna Kluzik-Rostkowska, grzmiała w sejmie: "Rząd zdecydował się na wyrzucenie dwóch szanowanych hodowców na rzecz osób, które same przyznają, że konia widziały wyłącznie z daleka". Kluzik-Rostkowska podpisała się pod listem otwartym do premier Beaty Szydło "Protest przeciwko inwazji PiS na stadniny arabskie". Podpisał się pod nim także aktor Bogusław Linda. "Nie ma naszej zgody na psucie unikatowego dorobku pokoleń polskich hodowców" - tak kończy się list, który podpisało już blisko 25000 osób.

Co się w tej chwili dzieje w stadninach?
Oprócz prezesów Treli i Białoboka zwolniona została też Anna Stojanowska. To ona sprawowała nadzór nad obiema stadninami. Dołączy się do pozwu złożonego przez prezesów. Trela i Białobok zastanawiają się też, czy złożyć oddzielny pozew w sądzie o zniesławienie. Od 23 lutego janowską stadniną kieruje Marek Skomorowski, w przeszłości m.in. zastępca dyrektora lubelskiego oddziału ARiMR, z wykształcenia ekonomista. P.o. prezesa w Stadninie Koni Michałów została Anna Durmała, która jest zootechnikiem.

Kim są odwołani prezesi?
Marek Trela z janowską stadniną związany był od 1978 r. Początkowo pracował jako weterynarz, prezesem został w 2000 r. Na początku lutego mianowano go wiceprzewodniczącym Światowej Organizacji Konia Arabskiego. Jerzy Białobok w Michałowie pracuje od 1977 r., prezesem był od 1997 r. Tamtejsza stadnina jest największą w Polsce i jedną z większych na świecie.

Kto kupuje konie w Janowie Podlaskim?
Słynna na całym świecie stadnina w Janowie Podlaskim za rok będzie obchodziła 200-lecie istnienia. W 2015 roku sprzedano tu 24 konie za prawie 4 mln euro. Wtedy też padł rekord aukcji, anonimowy nabywca ze Szwajcarii zapłacił 1,4 mln euro za klacz Pepita. Klienci stadnin pochodzą z całego świata, m.in. z Arabii Saudyjskiej, Kataru, USA, Rosji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Cztery konie za 575 tys. euro wylicytowała w 2014 r. żona perkusisty zespołu Rolling Stones.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!