Byli prezesi stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie idą do sądu pracy. "Zarzuty absurdalne"

1. Odwołani szefowie uważają, że nie było powodów do ich zwolnienia
2. Do pozwu dołączy się specjalistka, która sprawowała nadzór nad stadninami
3. Zwolnieni nie wykluczają, że złożą oddzielne pozwy o zniesławienie
Zwolnieni szefowie stadnin koni zaskarżą w sądzie pracy decyzje o pozbawieniu ich stanowisk. Marek Trela i Jerzy Białobok odpierają wszystkie zarzuty, jakie postawiła im Agencja Nieruchomości Rolnych. Sprawa dotyczy znanych na całym świecie dwóch polskich stadnin koni: w Janowie Podlaskim i w Michałowie.

Dowiedz się więcej:

Kto i dlaczego zwolnił prezesów stadnin?
Obaj zostali zwolnieni w ubiegłym tygodniu na podstawie decyzji Agencji Nieruchomości Rolnych. ANR początkowo nie podała uzasadnienia decyzji o zwolnieniach prezesów - pojawiła się ona po kilku dniach - a głównym powodem była "utrata zaufania". Decyzja ta spotkała się z oburzeniem środowiska w kraju i za granicą, wiele krytycznych głosów padło ze strony polityków opozycji i mediów.

Jednym z argumentów Agencji był brak nadzoru weterynaryjnego, co jej zdaniem skutkowało zgonem wycenionej przez ANR na 3 mln euro, klaczy Pianissimy.

Jak prezesi odpierają zarzuty?
Wczoraj na konferencji prasowej Marek Trela powtórzył, że choroba klaczy była niespodziewana. Podczas operacji okazało się, że klacz ma skręt okrężnicy i jest już nie do uratowania, trzeba było ją uśpić.

Jak mówił lekarz weterynarii Bernard Turek, kierownik zakładu dużych zwierząt SGGW, takiej choroby nie można przewidzieć: - Przewód pokarmowy konia jest skomplikowany; jest to 30 metrów jelit i jeżeli zdarzy się kolka, to często konia nie da się uratować. Dodał, że czasem jest to możliwe, ale gdy operacja przeprowadzona jest w ciągu godziny od wystąpienia objawów.

Czy stadniny przynoszą zysk?
Zarządy obu spółek - stadniny w Janowie Podlaskim i Michałowie - przez wszystkie lata działalności otrzymywały absolutorium, przynosiły one zysk - poinformowała Anna Stojanowska, która uczestniczyła w posiedzeniach zgromadzenia wspólników. Szacowany wynik finansowy za 2015 r. w Janowie - to 3,2 mln zł, a w spółce w Michałowie - 2,3 mln zł. Stojanowska, która sprawowała nadzór nad obiema stadninami, także została zwolniona i dołączy się do pozwu prezesów.

Od tygodnia janowską stadniną kieruje Marek Skomorowski, w przeszłości m.in. zastępca dyrektora lubelskiego oddziału ARiMR, z wykształcenia ekonomista. P.o. prezesa w Stadninie Koni Michałów została Anna Durmała, która jest zootechnikiem.

Kim są odwołani prezesi?
Marek Trela z janowską stadniną związany był od 1978 r. Pierwotnie pracował jako weterynarz, prezesem został w 2000 r. Na początku lutego mianowano go wiceprzewodniczącym Światowej Organizacji Konia Arabskiego. Jerzy Białobok w Michałowie pracuje od 1977 r., stanowisko jej prezesa objął w 1997 r. Tamtejsza stadnina jest największą w Polsce i jedną z większych na świecie.

Cały świat przyjeżdża tu po konie
Słynna na całym świecie stadnina w Janowie Podlaskim za rok będzie obchodziła 200-lecie istnienia. W ubiegłym roku sprzedano tu 24 konie za sumę prawie 4 mln euro. Wtedy też padł rekord aukcji, anonimowy nabywca ze Szwajcarii zapłacił 1,4 mln euro za Pepitę, 10-letnią klacz wyhodowaną w Janowie Podlaskim. Klienci stadnin pochodzą z całego świata, m.in. z Arabii Saudyjskiej, Kataru, USA, Rosji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Iranu, Szwecji, Belgii czy Niemiec. Cztery konie za 575 tys. euro wylicytowała w 2014 r. żona perkusisty zespołu Rolling Stones.