Tusk o kampanii w Polsce: "Wszystko w rękach ludzi, politycy na tydzień przed wyborami niewiele mogą zrobić"

- Debaty mogą mieć wpływ na bieg zdarzeń. Przekonujące zwycięstwo w debacie może istotnie skorygować wynik - mówił szef Rady Europejskiej Donald Tusk podczas wywiadu dla stacji Polsat News.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Donald Tusk mówiąc na początku rozmowy o kryzysie uchodźczym przyznał, że "ten rok okazał się rokiem krytycznym". - Wielka presja imigracyjna przekroczyła wszelkie oczekiwania - ocenił.

- Dziś na szczęście wszyscy zrozumieli, że to jest wspólna odpowiedzialności i bez wspólnego działania nie posuniemy się do przodu - ocenił szef Rady Europejskiej. Przekonywał, że dziś "rzeczą najważniejszą jest umocnienie naszej granicy zewnętrznej". Jego zdaniem ograniczy to falę emigracji i uchroni strefę Schengen.

Tusk pochwalił też politykę, jako w odniesieniu do kryzysu prowadzi rząd Ewy Kopacz. Zauważył, że rząd uniknął "przesadnej, brutalnej retoryki antyimigranckiej", ale nie optowała też za "pełną otwartością bez kontroli granic".

- Sam fakt, że wśród nas żyją ludzie z innych kręgów kulturowych, nie musi oznaczać wyłącznie negatywnych skutków. Wręcz przeciwnie. Jak się patrzy na te najbardziej rozwinięte kraje świata, czy to jest USA czy Szwajcaria, że wyjdę poza Unię, (...) to widać, że to są kraje, które postawiły na taką otwartość - ocenił. Podkreślił jednak, że jeśli chodzi o budowanie otwartości na inne kultury "nikogo nie można zmuszać", a zmiany muszą być ewolucyjne.

"Nie mam władzy wykonawczej"

Pytany o porównanie pracy na swoim obecnym stanowisku z jego pozycją w czasach premierostwa, stwierdził: - W Polsce była większa odpowiedzialność, a w związku z tym większy stres. Konflikty były bardzo często mocno spersonalizowane. Tutaj współsteruję pewnymi procesami, inicjuję pewne negocjacje. Ale nie mam władzy wykonawczej - mówił.

Prowadząca pytał Tuska także o obecną sytuację w kraju.

- Jeśli chodzi o PO, moją partię, której byłem szefem, to uważam, że pani premier Kopacz świetnie sobie radzi. I to nie jest urzędowy komplement - stwierdził Tusk. - Nie sądzę, żebym znalazł jakieś cudowne rozwiązania, szczególnie na to dość odczuwalne znużenie czy znudzenie; to w końcu 8 lat rządów jednej partii - odpowiadał szef RE na pytanie o to, czy gdyby pozostał w Polsce, to PO nie radziłaby sobie lepiej.

"Wszystko w rękach ludzi"

Tusk stwierdził też, że wciąż wierzy w możliwość kampanijnego zwrotu.

- Debaty mogą mieć wpływ na bieg zdarzeń. Przekonujące zwycięstwo w debacie może istotnie skorygować tendencje czy sam wynik. Sądzę, że wyniki ostateczne będą bardziej spłaszczone - ocenił obecne sondaże, twierdząc, że "finał może być bardziej korzystny dla PO". - Wszystko w rękach ludzi, politycy na tydzień przed wyborami niewiele mogą zrobić - podsumował.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Chcesz się dowiedzieć, kto z twoich znajomych byłby najlepszym premierem? Zapraszamy do naszej zabawy na Facebooku.





Więcej o: