"Ile za sakrament?" "Co łaska. Minimum 500 złotych". Działacz lewicy przebrał się za księdza [WIDEO]

Dawid Mirowski wystąpił w swoim spocie wyborczym w podwójnej roli - polityka i księdza. Działacz SLD krytykuje finansowanie Kościoła z budżetu i po chwili wypycha z ekranu... samego siebie w stroju duchownego. Jeśli liczył na wywołanie kontrowersji, to mu się udało.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Dawid Mirowski, działacz dolnośląskiego Sojuszu, startuje do Sejmu z listy Zjednoczonej Lewicy. W spocie wyborczym, wrzuconym do sieci, przedstawia swoje najważniejsze założenie programowe - świeckie państwo.

"Moje drogie sejmowe owieczki" - tymi słowami przebrany za hierarchę kościelnego Mirowski rozpoczyna swoje kampanijne nagranie. Proponuje zniesienie finansowania lekcji religii przez państwo i przeznaczenie tych pieniędzy - czyli około 1,3 miliarda złotych - m.in. na służbę zdrowia. Z kolei pieniądze przeznaczone na Fundusz Kościelny radzi przekierować na dokarmianie niedożywionych dzieci.

"Pełny rozdział Kościoła od państwa"

- Ile za sakrament? - pyta "świecki" Mirowski. A jego "kościelna" wersja odpowiada: - Co łaska. Minimum pięćset złotych. Spot kończy się wyznaniem działacza SLD, że opowiada się on za "pełnym rozdziałem Kościoła od państwa".



Nagranie Mirowskiego spotkało się z krytycznym odbiorem wśród dziennikarzy prawicowych portali. Ale dwugłos w tej sprawie jest i w samym środowisku Zjednoczonej Lewicy.

Barbara Nowacka powiedziała portalowi Gazeta.pl, że w pełni zgadza się z postulatami Mirowskiego, i wycięłaby tylko ostatnie 5 sekund (czyli wyrzucanie "duchownego" z kadru). Dodała, że nie doszukiwałaby się w całej sprawie afery:



Ostrzejszy w tonie był Janusz Palikot, który w rozmowie z Superstacją powiedział: - To jest niestety niezbyt mądre. Ja przestrzegam wszystkich tych, którzy w słusznej sprawie walki o świeckie państwo przesadzają, bo robią więcej złego niż dobrego.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!