Jak Radio Maryja zareagowało na wyniki wyborów? "Radość, radość"

Wieczór wyborczy w Radio Maryja był spokojny i pogodny. Jak na te standardy, nawet nudny. Ani słowa o oszustwach, manipulacji, sfałszowanych wyborach. No, może jedynie o podejrzanym przedłużeniu ciszy wyborczej, o podstawieniu napastnika w Toruniu i oczekiwanym rozłamie w PO.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Jakie nastroje panowały na antenie Radio Maryja podczas wieczoru wyborczego? Było zupełnie inaczej niż pięć lat temu, gdy Platforma Obywatelska uzyskała lepszy wynik niż Prawo i Sprawiedliwość w wyborach parlamentarnych. Tym razem ani słowa o oszustwach i manipulacji, no może tylko trochę. Za to nikt nie publikował "prawdziwych sondaży".

Nie było też dzikiego wybuchu radości. Było pogodnie, ale spokojnie. - Radość, radość - mówili przyciszonym głosem redaktorzy Radia Maryja, gdy wybiła 22.30 i poznaliśmy wstępne wyniki exit poll. - Prezydent Komorowski ustępuje z urzędu na skutek werdyktu Polaków - podsumował redaktor. - Pycha idzie przed upadkiem. Tak jest napisane w Piśmie Świętym - dodał później.

"Komorowski ma rację. Napięcie polityczne sięga zenitu"

Goście w studio odnieśli się do przedłużonej ciszy wyborczej, która ze względu na śmierć kobiety w lokalu wyborczym trwała do 22.30. - Również i przez moją głowę przeszła myśl: "po co ta cisza?" - mówił redaktor. - Te wybory otwierają wybory parlamentarne, a przede wszystkim czynią coś w psychice społecznej - mówił zaproszony do studia socjolog.

Tematem poruszonym na antenie był też fragment wystąpienia Komorowskiego: "Te 47 proc. to demokratyczne pospolite ruszenie w imię obrony naszej wolności, w imię powstrzymania fali nienawiści i agresji. Tę falę trzeba powstrzymać". - Dlaczego ustępujący prezydent wyeksponował akurat te wątki? - pytał redaktor.

- Wybaczcie, że powiem to, co powiem, być może trochę was zaskoczę, ale ma rację. Napięcie między Polakami jest straszne - mówił zaproszony do studia gość. - Napięcie polityczne w naszych rodzinach sięga zenitu. Rodziny nie mogą ze sobą rozmawiać o polityce. Ten problem wziął na swoje barki prezydent elekt Andrzej Duda - dodał.

Redaktor zaś przypomniał, że Komorowski odmówił wzięcia udziału w debacie w Telewizji Trwam, gdzie można byłoby zakopać te antagonizmy. - To nowe pokolenie i nowa treść. A napięcie i spory emocjonalne, jeśli nie leje się krew i ludzie się nie biją, są zupełnie uzasadnione - dodał.

"Większość Polaków nie dała się zwieść"

Z kolei reporter, który zdawał relację ze sztabu Andrzeja Dudy, poprosił o komentarz Zbigniewa Kuźmiuka z PiS: - Chciałem podziękować mediom toruńskim: Telewizji Trwam, Radiu Maryja, gazecie "Nasz Dziennik" za to, że bardzo rzetelnie relacjonowały przebieg wyborów prezydenckich. To na antenie tych mediów można było rozmawiać z Polakami. Andrzej Duda dwukrotnie gościł w studiu - powiedział poseł.

Odniósł się też do ataku na Bronisława Komorowskiego w Toruniu. Przypomniał, że policja zwolniła napastnika po przesłuchaniu bez żadnych konsekwencji. - Większość Polaków nie dała się zwieść i stąd ta wygrana - podsumował.

Zaś gość w studiu stwierdził, że Ewa Kopacz nie wygłosiła przemówienia podczas wieczoru wyborczego Bronisława Komorowskiego, "bo boi się, że powstanie nowa partia". - Chyba nowa tratwa - wtrącił redaktor. - Być może. Być może konflikt wewnętrzny się szykuje - wieszczył gość.

Przeczytaj "W rodzinie ojca mego" - bezprecedensowy portret jednego z obliczy polskiego Kościoła >>



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: