Konstelacja Dudy, czyli kto wyniósł Andrzeja Dudę do Pałacu Prezydenckiego

- Beato, ogromnie ci dziękuję. Dziękuję wszystkim członkom sztabu, ale szczególnie chciałem podziękować załodze dudabusa. Wszystkim, którzy w autobusie spędzili ze mną tyle godzin, którzy w trakcie kampanii nie dosypiali, nie dojadali, bo tak ogromne było jej tempo - mówił Andrzej Duda w swym przemówieniu podczas wieczoru wyborczego. Kto pomógł Dudzie wejść do Pałacu Prezydenckiego?

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Początki były trudne. Jarosław Kaczyński ogłosił kandydaturę Andrzeja Dudy w środku afery madryckiej i w akompaniamencie rac odpalanych na Marszu Niepodległości. Jedni komentatorzy z przekąsem pytali, czy europoseł ma "przykryć" problemy Adama Hofmana, inni pytali, czy prezesowi PiS nie pomylili się kandydaci, bo może startować miał Duda, ale Piotr, szef "Solidarności". Duda Andrzej dla wielu był zupełnie anonimowy.

Andrzej Duda zwycięzcą wyborów prezydenckich według sondaży >>>

Dlatego ta kampania wyglądała inaczej niż poprzednia. Wtedy Joanna Kluzik-Rostkowska i Sławomir Nowak, szefowie sztabów dwóch głównych kandydatów, co rusz ścierali się a to na konferencjach prasowych, a to w telewizyjnych studiach. Teraz tego nie było. - Świadomie wysunęliśmy na plan pierwszy Andrzeja Dudę. Jego rozpoznawalność na początku była na poziomie 20 proc. Dziś to 90 proc. - wyjaśnił Jarosław Sellin, poseł PiS, zastępca Beaty Szydło, szefowej sztabu Dudy.

Gwiazda Szydło rozbłysła

To właśnie Beata Szydło, wiceszefowa PiS i skarbniczka partii, stoi za sukcesem przyszłego prezydenta. - Beata była wspaniałym, dobrym duchem tej kampanii. To dzięki niej sztab pracował tak sprawnie, a ja mogłem odbyć tyle spotkań - mówił Duda podczas wieczoru wyborczego.

Do PiS wstąpiła dokładnie 10 lat temu i od razu odniosła sukces w wyborach parlamentarnych - weszła do Sejmu z najlepszym wynikiem w okręgu chrzanowskim. W lipcu 2010 została wiceprezesem PiS. Nie stoi za nią żadna partyjna frakcja, swoją pozycję zawdzięcza samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu.



Ludzie Brudzińskiego

W sztabie pierwsze skrzypce grali także Marcin Mastalerek, rzecznik PiS i Joachim Brudziński, szef Komitetu Wykonawczego PiS, nazywany drugą osobą w partii. Obaj pochodzą ze Szczecina. To Brudziński wciągnął Mastalerka, wówczas szefa zachodniopomorskiej młodzieżówki PiS, do warszawskiej polityki. Po kilku latach młody polityk był już szefem łódzkich struktur partii i wicerzecznikiem. Po upadku Adama Hofmana zajął jego miejsce. Mastalerek odpowiadał za strategię kampanii i PR. Towarzyszył Dudzie podczas niemal wszystkich spotkań i konferencji.

W rzecznikowaniu Mastalerka wspierał zastępca, Krzysztof Łapiński. To radny z warszawskiej Pragi Południe, były rzecznik prof. Piotra Glińskiego, gdy ten był kandydatem PiS na "technicznego" premiera. Łapińskiego telewidzowie z całej Polski zobaczyli podczas szarpaniny z Andrzejem Hadaczem, który awanturował się przed budynkiem TVP po pierwszej debacie wyborczej.

Oprócz Mastalerka człowiekiem Brudzińskiego w sztabie był Paweł Szefernaker, szef zespołu zajmującego się kampanią w internecie. Andrzej Duda nazwał go "cyfrowym szogunem", co jest żartobliwym nawiązaniem do gen. Stanisława Kozieja, wspomagającego Bronisława Komorowskiego. On także pochodzi ze Szczecina, podobnie jak niegdyś Mastalerek jest szefem PiS-owskiej młodzieżówki, zasiada też w zachodniopomorskim sejmiku. "Partyjną" grupę w sztabie zamykał Jarosław Sellin, były dziennikarz z konserwatywnego środowiska "pampersów", członek KRRiT i rzecznik w rządzie Jerzego Buzka. W sztabie był m.in. łącznikiem z Radą Programową.

Przyjaciele Dudy

W kampanię zaangażowani byli także bliscy współpracownicy Andrzeja Dudy. Według naszych rozmówców ważną postacią w sztabie był Wojciech Kolarski, szef biura Dudy w Brukseli. Harcerz, przewodniczący Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie. Przed dekadą był asystentem... Jana Marii Rokity, dlatego nazywany jest często "sierotą po PO-PiS-ie". "Niezdara, lecz człowiek niezwykle inteligentny i naprawdę dowcipny, a nawet uczciwy" - w swoim stylu opisywali go Robert Mazurek i Igor Zalewski we "W Sieci".

Drugi z bliskich Dudzie sztabowców to Adam Kwiatkowski, poseł, wiceszef Ruchu Społecznego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, do 2010 roku pracownik Kancelarii Prezydenta. To właśnie Kwiatkowskiemu Duda udzielał pierwszej pomocy po niefortunnym upadku na stoku, co niektórzy uznali za kampanijną ustawkę. Dziś poseł dochodzi do zdrowia, ale w sztabie starał się pomagać. - Nasza przyjaźń zaczęła się od polityki, ale wykracza dalece poza współpracę dwóch podobnie myślących polityków - mówił o Kwiatkowskim Duda w jednym z wywiadów.

Według "Newsweeka" mentorem Dudy był Maciej Łopiński, były opozycjonista i szef gabinetu Lecha Kaczyńskiego. Po katastrofie smoleńskiej powołał do życia Ruch Społeczny pamięci zmarłego prezydenta. Dziś jest posłem, wraz z Dudą i Mastalerkiem pracował w zespole prasowym PiS. To właśnie Łopiński miał poręczyć u prezesa PiS za Dudę, który był przecież bliskim współpracownikiem Zbigniewa Ziobry.

"Pan prezes jest naprawdę bardzo szczęśliwy i wzruszony"

Nietrudno zauważyć, że bliskich współpracowników Dudy łączy katastrofa smoleńska. Ważną postacią w jego kampanii była też Marta Kaczyńska - córka zmarłego prezydenta, która często spotyka się z europosłem. Kiedy podczas rocznicy katastrofy Duda złożył na Wawelu wieniec z napisem "kandydat na prezydenta", tabloidy skrzętnie odnotowały, jak Kaczyńska ozięble odnosi się do Dudy. Sprawa wyglądała na tyle poważnie, że córka Lecha Kaczyńskiego postanowiła publicznie zapewnić o swoim niesłabnącym poparciu dla kandydata PiS.

Wielki i mały sztab

Nieco na uboczu kampanii znalazła się Rada Programowa. Działali tam profesorowie: Piotr Gliński, Zdzisław Krasnodębski, Ryszard Legutko czy Krystyna Iglicka-Okólska, ale też Zbigniew Ziobro czy Jarosław Gowin. Jak mówił Sellin, rada miała funkcję "inspirującą" i podsuwała pomysły ścisłemu sztabowi. Czasem pomagała też organizować spotkania z różnymi środowiskami.

Jarosław Kaczyński ogłosił w partii pełną mobilizację. W regionach działało 41 sztabów regionalnych, które odpowiadały za logistykę podczas objazdu Dudy po, jak głosiły plany, wszystkich powiatach w Polsce. To na głowach lokalnych posłów i działaczy spoczywało zorganizowanie spotkań kandydata z lokalnymi mieszkańcami i zapewnienie ich odpowiedniej oprawy.


Fot. Jakub Orzechowski

W internecie prężnie działali młodzi działacze PiS, którzy występowali też jako statyści podczas kampanijnych spotkań. Przed wyborami wznowiono działanie Centralnego Biura Ochrony Wyborów i Korpusu Ochrony Wyborów, które czuwać miały nad "prawidłowym przebiegiem" wyborów prezydenckich.

A dookoła pączkowały jeszcze niezależne inicjatywy. PiS raczej nie chciało formalnie wiązać się z egzotycznym Ruchem Kontroli Wyborów, w którym działają m.in. Jan Pospieszalski i Ewa Stankiewicz z "Solidarnych 2010". Dudzie bliżej z pewnością do Obywatelskiego Komitetu Poparcia (z Piotrem Glińskim, Maciejem Łopińskim czy Januszem Śniadkiem).

Trzej tenorzy

Na peryferiach nogami przebierali jeszcze banici: Adam Hofman, Jacek Kurski i Adam Bielan. Byli spin doktorzy znaleźli się poza partią, jednak korzystając ze swojego doświadczenia i kampanii wyborczej, próbowali znów wkupić się w łaski Jarosława Kaczyńskiego. Jacek Kurski, wyrzucony nawet z Solidarnej Polski, co rusz publicznie chwalił Dudę, co zaowocowało zaangażowaniem go w przygotowania przed pierwszą debatą wyborczą. Później jednak Kurski znów trafił na bocznicę, przed drugą debatą Dudę przygotowywał Marek Kochan, zaufany w PiS doradca ds. wizerunku.

Adam Bielan (dziś Polska Razem Gowina) początkowo bywał przez niektórych dziennikarzy nazywany wręcz mózgiem kampanii Dudy. Więcej jednak plotkowało się o jego staraniach o miejsce wyborcze na listach PiS. Hofman natomiast z takim zacięciem atakował Bronisława Komorowskiego, że ten wytoczył mu proces w trybie wyborczym. Były rzecznik PiS przegrał. - Wszyscy trzej działają na własny rachunek - zapewniał Jarosław Sellin, który zaznaczył, że nie chce oceniać działalności byłych polityków PiS. Jak mówił, tylko ich obserwował. Wydaje się, że z pewną pobłażliwością.

Dlaczego to działało

Patrząc przez pryzmat poprzednich kampanii PiS, cała ta karawana poruszała się zaskakująco sprawnie, pomijając początkowe kadrowe tarcia. Jak to się stało? Nasi rozmówcy zwracali uwagę na trzy rzeczy.

Po pierwsze, jak rzadko kiedy ścisły sztab mógł pracować harmonijnie i nie był targany wewnątrzpartyjnymi przepychankami. Konflikty Dudy i Hofmana fatalnie wpłynęły na pracę zespołu pracującego podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego. Teraz Hofman znalazł się poza PiS, a ludzie Brudzińskiego nie musieli szukać przeciwników we własnym sztabie. Z obiegu wypadli też inni spin doktorzy, co kampanii wyszło tylko na dobre. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zarówno współpracownicy samego Dudy, jak i Brudzińskiego nierzadko znali się i pracowali ze sobą od lat.

Po drugie, w sztabie panowała spora swoboda. Sellin w rozmowie z nami zachwalał pozytywne strony organizowanych "burz mózgów" i wskazywał, że w kampanii realizowanych było wiele pomysłów z zewnątrz. Przykładem niech będą kontrowersyjne przez swą estetykę plakaty Andrzeja Dudy - rzekomo autorski i niekonsultowany szerzej ze sztabem pomysł prof. Glińskiego.


Fot. Krzysztof Miller

Pojawiły się nawet plotki, jakoby PiS korzystał ze wsparcia zewnętrznych agencji PR. Sellin przyznał, że sztab korzystał z pomocy "profesjonalistów", jednak o współpracy z agencją mówić nie chce. Szefernaker zapewnił, że strategia działań w internecie powstawała bez wsparcia z zewnątrz. Agencje pomagały jedynie w pozyskiwaniu mediów czy organizowaniu kampanii w mediach społecznościowych.

Po trzecie, sam Duda okazał się wdzięcznym materiałem do kampanijnej "obróbki". Nasi rozmówcy zgodnie podkreślali: PiS nie miał dotąd takiego kandydata. W wyborczy wieczór otwarcie przyznała to nawet Beata Szydło. Widać to zwłaszcza przy akcjach w internecie, w których Jarosław Kaczyński wypadłby co najmniej niezręcznie. Duda w żartobliwej konwencji czytający niepochlebne komentarze pod swoim adresem zebrał raczej pozytywne opinie. Na tle wielu innych polityków PiS nawet Duda, któremu zarzucało się niewielkie doświadczenie i brak wyrazistości, wyróżniał się na plus.

Morderczy maraton

Z drugiej strony kampania Dudy prezentowała się dobrze, bo konkurencja nie stawiała wysokich wymagań. Początkowo narzekania na miałkość i nudę w kampanii były powszechne. - To dowód lenistwa - przekonywał Sellin. - Jeśli krytycy zechcieliby wysłuchać wystąpień programowych, mieliby o czym mówić przez miesiące - zaznaczył.

Przed drugą turą kampania jednak przyspieszyła, czego symbolem może być imponujący, całodobowy rajd Dudy przez Polskę. Kandydat PiS w czwartek wieczorem wsiadł do autobusu sprzed studia, w którym odbywała się druga debata wyborcza, i wysiadł z niego po 24 godzinach, na wiec w Krakowie. Po drodze odwiedził m.in. piekarnię, szpital, rodzinny dom dziecka i gospodarstwo rolne. To był zadziwiający finisz maratonu, który - według sondażu - doprowadził Dudę do Pałacu Prezydenckiego.



Wybory prezydenckie 2015. Andrzej Duda: Dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali. Wybory są solą demokracji


Najnowsze sondaże, debaty, wieczór wyborczy na żywo. Nie przegap najważniejszych wydarzeń z kampanii wyborczej. Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (35)
Konstelacja Dudy, czyli kto wyniósł Andrzeja Dudę do Pałacu Prezydenckiego
Zaloguj się
  • masz01

    Oceniono 144 razy 114

    "Kto pomógł Dudzie wejść do Pałacu Prezydenckiego?"
    - Pan Prezydent B.K. i cała PO - robili co mogli aby tracić zaufanie...
    Dziś naród POdziękował...

  • Ryszard Kubaszko

    Oceniono 135 razy 87

    Prezydent Duda miał jeszcze drugi, konspiracyjny sztab wyborczy, którego trzon stanowili Bronek z Kopaczką, a składał się jeszcze z m.in. Michnika, Lisa i Olejnik.

  • clamcay

    Oceniono 68 razy 42

    Napracowała się Pani Szydło to fakt...
    ale kwiaty wyślijcie Lisowi, Karolakowi, Kwaśniewskiemu, Holland.... Największa wiązanka powinna powędrować do Michnika.

  • jan.go

    Oceniono 26 razy 16

    Pitu pitu za sukcesem Dudy stoi prezes Jakby się nie schował on i reszta nic by z tego nie było .I ile go to musiało kosztować że nie mógł nic powiedzieć

  • angrusz1

    Oceniono 72 razy 16

    " Leży na dechach Bronek Gajowy, Jeszcze nie wierzy, że już ma z głowy, Pałac, zaszczyty, hołdów naręcza, życzliwe media, nawet Nałęcza, I choćby przyszło 5-ciu Michników, 10—ciu Lisów i Olejników, Oraz dywizja wprost z WSI, Nic nie poradzi, klęska u drzwi. Publika woła, niech się nie męczy, Niech ktoś przytomny rzuci mu ręcznik, Niechaj wyjeżdża do Ruskiej Budy, Koniec obciachu, my chcemy Dudy. Bo nawet w gęstwie dębów i buków, Goni go echo, Kukiz a kuku !!!!!!! "

  • gwmacie

    Oceniono 25 razy 15

    W końcu będziemy mieli prezydenta, który odmieni los tej ziemi. Bardzo się cieszę, że 300 miliardów trafi do kieszeni ludzi biednych, oszukanych przez PO. Czas pokazać, jak realizuje się obietnice, które kupili wyborcy. Mam nadzieję, że prezydent Duda temu sprosta. Oczywiście nie mam złudzeń, że wypłyną na wierzch wszelkie fekalia typu prezesi parabanków w rodzaju SKKów a człowiek, który podsuwał pod nos Lechowi Kaczyńskiemu wszelkie świństwa do podpisu, żeby udupić własny naród, to przeszłość, którą ten właśnie naród wybaczył Dudzie. Mam również nadzieję, że w senacie zasiądą (rozsiądą się), jak obiecał Szczerski, tłuściochy pedofilne polskiego kościoła katolickiego. Tak przecież chce naród i to powinien dostać. Bo prezydent Duda obietnic wszak dotrzymuje. No cóż okazuje się, że w Polsce można wygrać wybory, robiąc sobie z gęby cholewę. Teraz czas na Kaczyńskiego, Ziobrę i resztę aparatu opresyjnego, który tak znakomicie się sprawdził w minionych czasach. Szkoda tylko, że prezydent Duda w całej swej pacynkowej kampanii, słowem nie wspomniał o przedsiębiorcach. Tzn. oznajmił tylko, że będzie im coś tam zabierał i dawał leniom i próżniakom, ale generalnie miał ich w odbycie i to głęboko, zakładając, i słusznie, że ci go oleją i tak, bo dadzą sobie radę bez jego paranoidalnych wizji. Reasumując, Polska od sierpnia zacznie się zmieniać, a jesienią to już będzie krakj nie do poznania. Sam miód i mleko. Tylko co zrobimy z tą powracającą falą emigracji z lat 2005-2007? Będzie dobrze. To tylko 2 mln ludzi, na których będą już czekać 3 mln mieszkań Kaczyńskiego. Pomieścimy się wszyscy. W sumie, zwycięstwo Dudy zapewniło nam spokój w kraju, żadna Stankiewicz czy Pospieszalski nie musi rozdzierać szat i pluć na nikogo. Wszysytko odbylo się tak, że można spokojnie wyjść na ulicę. Co będzie dalej? Jedno jest pewne. Faceta z pisowskim długopisem, gotowego sygnować wszelkie świństwa Kaczyńskiego już mamy. Teraz czas na pisowskie maczety, które dokończą dzieła i po chrześcijańsku pokażą wszysytkim, gdzie jest ich miejsce. A ja oczywiściw złotówki podatku na taką bandę nie zapłacę. Niech szukają, nawet o 6 rano i z kamerami tv republika... Powodzenia w nowej-statej Polsce, rodacy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX