Próba fizycznego ataku na prezydenta w Toruniu. Mężczyzna błyskawicznie zatrzymany przez BOR

Wybory prezydenckie 2015. Podczas wizyty Bronisława Komorowskiego w Toruniu doszło prawdopodobnie do próby fizycznego ataku na prezydenta. 34-letni napastnik został powstrzymany przez funkcjonariuszy BOR.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W ostatni dzień kampanii wyborczej Komorowski odwiedził Toruń. Prezydent wysiadł z samochodu i otoczony przez tłum, szedł w stronę wejścia do toruńskiego ratusza.

W pewnym momencie 34-letni mężczyzna wyszedł z tłumu i z podniesioną ręką szybko zbliżył się do prezydenta. Mężczyzna został natychmiast powstrzymany przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.



34-latek został później zatrzymany przez policję. - Mężczyzna jest obecnie w jednostce policji, funkcjonariusze zbierają materiał dowodowy i będą konsultować ewentualne dalsze działania z prokuraturą - mówił w TVN24 Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego policji. Później w Toruniu miał miejsce kolejny incydent.

Duda: Jeśli rzeczywiście był atak, to obrona uzasadniona

Na temat incydentu wypowiedział się konkurent Komorowskiego. - Po to jest ochrona BOR, żeby bronić prezydenta RP. Jeżeli atak rzeczywiście miał miejsce, to obrona prezydenta była uzasadniona - mówił Andrzej Duda.

Ostatni dzień kampanii wyborczej - czytaj relację na żywo na Gazeta.pl>>>

Później w Toruniu doszło do innego incydentu. Na scenę wdarł się człowiek w koszulce prezydenckiej, wykrzykując "Pro Civili!". Ze sceny błyskawicznie zepchnął go poseł Tomasz Lenz, po chwili został obezwładniony przez funkcjonariuszy BOR. - Jak państwo widzą, Andrzej Duda ma swoich przedstawicieli wszędzie i zachowują się jak Andrzej Duda - skomentował zajście Lenz.



- Z tego, co ja widziałem w telewizji, to, że ktoś skanduje na wiecu jakieś hasło, to dla mnie to nie jest atak - mówił Andrzej Duda, odnosząc się do wcześniejszego incydentu z wizyty Bronisława Komorowskiego w Toruniu. - Widziałem tę szokującą sytuację. Dlaczego konsekwencją wyrażania swoich poglądów ma być skucie kajdankami - dodał.

BOR: "Miał miejsce bezpośredni atak"

W swoim oficjalnym stanowisku BOR informuje, że w Toruniu doszło do "bezpośredniego ataku" na prezydenta Komorowskiego. "Atak został udaremniony za sprawą błyskawicznej i zdecydowanej reakcji funkcjonariusza BOR, a napastnik został przekazany w ręce Policji", czytamy w oświadczeniu na stronie BOR-u.

Rzecznik prasowy BOR-u mjr Dariusz Aleksandrowicz, wyjaśnia w oświadczeniu, że ze względu na tę groźną sytuację funkcjonariusze BOR-u zareagowali zdecydowanie także na późniejszy incydent.

"W dalszej części spotkania wyborczego miał miejsce kolejny incydent, który ze względu na równie gwałtowne zachowanie oraz poziom zagrożenia zwiększony za sprawą wcześniejszej próby zamachu spotkał się z równie zdecydowaną reakcją oficerów ochrony bezpośredniej", czytamy w komunikacie BOR-u.

Trzaska-Wieczorek: "Narzędzie machiny agresji i nienawiści"

- To najbardziej brutalny atak w tej kampanii, bo atak fizyczny. Ustalenie tożsamości tego człowieka i okoliczności, w jakich nastąpił atak, należy do policji - komentowała dla Gazety.pl rzeczniczka Kancelarii Prezydenta Joanna Trzaska-Wieczorek:

Trzaska-Wieczorek mówi nam, że "warto zadać sobie pytanie, czy ten człowiek stał się narzędziem machiny agresji i nienawiści rozkręcanej przez obóz Andrzej Dudy". - Tak w praktyce może wyglądać prawdziwe oblicze "szukania porozumienia", którą proponuje kontrkandydat prezydenta - dodała.



Więcej o: