Komorowski: "Nie pogratulowałem Dudzie. Walka trwa"

- Nie zadzwoniłem do Andrzeja Dudy z gratulacjami po pierwszej turze. Nie ma takiego zwyczaju, a walka trwa - oświadczył prezydent Bronisław Komorowski w RMF FM. Komorowski mówił, że zdaje sobie sprawę z błędów kampanii. - Muszę wyciągnąć z tego daleko idące wnioski, zarówno w kwestii aktywności jak i kierunku działania. 

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Do pełnienia funkcji prezydenta kluczowe jest doświadczenie. Zdobywa się je idąc krok po kroku i pełniąc ważne funkcje w państwie. Dudzie tego brakuje - mówił o swoim kontrkandydacie prezydent Komorowski w RMF FM.

- Mam krytyczną opinię o braku doświadczenia i wiedzy na temat państwa - powiedział prezydent. Wcześniej przyznał, że nie pogratulował kandydatowi PiS zwycięstwa w pierwszej turze, ponieważ "nie ma takiego zwyczaju".

- Moim głównym celem w drugiej turze jest odzyskanie głosów czy też zaktywizowanie tych osób, które zostały w domu - stwierdził Komorowski. Przyznał, że fakt, iż frekwencja była niższa niż w poprzednich wyborach "to poważny problem".

Komorowski mówił, że zdaje sobie sprawę z błędów kampanii. - Muszę wyciągnąć z tego daleko idące wnioski zarówno w kwestii aktywność jak i kierunku działania - stwierdził ubiegający się o reelekcję prezydent.

"Tak duża grupa ludzi rozgoryczonych jest zaskoczeniem"

Komorowski stwierdził, że jest zdziwiony tak dużą liczbą "rozgoryczonych" obywateli, którzy głosowali m.in. na Kukiza. - Myślę, że dla wszystkich - polityków, socjologów - zaskoczeniem jest ujawnienie się tak dużej grupy ludzi, którzy definiują się jako antysystemowi - powiedział.

Jak stwierdził prezydent, "widzi, że jest dużo ludzi niezadowolonych m.in. z tego, że nie mają dostatecznego wpływu na różne decyzje w sprawach państwa". Zdaniem Komorowskiego, ujawniło się to w dużym poparciu dla postulującego wprowadzenie JOW-ów Kukiza. - Stąd pomysł referendum - dodał prezydent.

Komorowski: Trzeba tę kampanie zmienić, trzeba wyjść do ludzi

- To normalna rzecz, trzeba mieć odwagę zderzyć się z problemami ludzi - mówił Komorowski o ostatnich spotkaniach z obywatelami na ulicach Warszawy. - Kiedy pytano mnie o to, jak żyć za 2 tys. zł, nie mówiłem tylko o tym, żeby znaleźć inną pracę i wziąć kredyt. Mówiłem o programie pomocy dla młodych - opowiadał Komorowski.

We wtorek prezydent Komorowski odpowiedział młodemu człowiekowi, który pytał, jak jego siostra ma kupić mieszkanie, zarabiając 2 tys. zł, by zmieniła pracę i wzięła kredyt. - Rozumiem, że ci, którzy zarabiają 2 tys. zł nie chcą czekać na lepszą sytuację. Ale nie można ich też oszukiwać mówiąc, że mogą się doczekać w ciągu miesiąca tej zmiany.

- Czym innym jest też zderzenie się z zachowaniami agresji motywowanej politycznie, a czym innym, kiedy się spotyka z nieszczęściem ludzkim - mówił Komorowski, odnosząc się m.in. do wydarzeń z kampanii przed pierwszą turą wyborów.

"JOW-y dają znakomite efekty na poziomie samorządów"

- Ważne jest, aby obywatele mogli wyrazić swoją opinię i mam nadzieję, że politycy wezmę ją pod uwagę - mówił Komorowski o referendum, którego projekt złożył do Senatu. Prezydent chce, aby obywateli zapytano czy, chcą wprowadzenia JOW-ów, zniesienia finansowania partii z budżetu oraz zmian w systemie podatkowym.

- JOW-y dają znakomite efekty na poziomie samorządów - mówił Komorowski. Prezydent powtarzał, że to PiS było przeciwne zarówno JOW-om, jak i zniesieniu finansowania partii z budżetu państwa. Odciął się od odpowiedzialności za to, że PO nie przeprowadziła referendów, o które wnioskowali obywatele - m.in. w sprawie ordynacji wyborczej. - W tych kwestiach decydowano na poziomie parlamentu - stwierdził.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: