"Za kilka lat Polska przestanie istnieć". Co Kukiz chce z tym zrobić? Na razie niewiele konkretów

Nawet stu posłów wprowadziłby do Sejmu Kukiz, gdyby w wyborach parlamentarnych jego przyszły ruch uzyskał takie poparcie jak sam kandydat w wyborach prezydenckich. Jakie poglądy stoją za potencjalną trzecią siłą w Sejmie? Jak na razie Kukiz nie proponuje żadnych konkretów - poza JOW-ami, które mają być rozwiązaniem wszystkich problemów.
Paweł Kukiz bez wątpienia jest jednym z największych wygranych I tury wyborów prezydenckich. Dynamiczna, pełna zaangażowania kampania, w dużej mierze oparta na postulacie wprowadzenia w Polsce JOW-ów, dała mu poparcie ponad 20 proc. wyborców. Ten świetny wynik sprawił, że komentatorzy coraz częściej spekulują na temat wykorzystania społecznej energii zbudowanej wokół Kukiza w nadchodzących z wolna wyborach parlamentarnych, w których taki wynik przełożyłby się na nawet 100 mandatów. Nie ma jednak wątpliwości, że w październiku wyborcy mogą wymagać od muzyka więcej - program sprowadzający się do hasła "JOW-y" może już nie wystarczyć.

Problem jednak w tym, że jak dotąd dość trudno powiedzieć, co poza zmianą ordynacji wyborczej, a także antysystemową retoryką, ma konkretnego do zaproponowania Kukiz. W kampanii prezydenckiej wiele pytań o swoje poglądy czy punkty programu zbywał on, mówiąc, że są to tylko "tematy zastępcze". Niestety, niejednokrotnie wypowiedzi antysystemowego kandydata pokazywały, że na część istotnych dla wyborców zagadnień... nie ma on po prostu zdania, a czasami także podstawowej wiedzy.

Kukiz chciał wprowadzić ustawę, która obowiązuje od 1993 roku

Właśnie braki w wiedzy Kukiza obnażyła jeszcze przed wyborami Monika Olejnik w Radiu Zet. Kukiz pytany o kwestię aborcji stwierdził np., że "w tej chwili aborcja jest dozwolona" i "wymyśla się tysiące powodów do aborcji". Zapowiedział też, że jako prezydent podpisałby ustawę antyaborcyjną. Dopiero prowadząca uświadomiła go, że taka ustawa jest podpisana od 1993 r.

Także w kwestii in vitro kandydat na prezydenta nie popisał się wiedzą. Stwierdził, że jest to "skomplikowana sprawa" i poddałby ją pod referendum. Z kolei konwencję antyprzemocową skonsultowałby z "zespołem ekspertów" i dopiero po tym zastanowił się nad jej podpisaniem. - Ja nie jestem specjalistą od wszystkiego. Ja wiem, że priorytetem jest zmiana systemu ustroju, a nie aborcja - bronił się.

I atakował: - Czemu nie rozmawiamy o gospodarce? Są ważniejsze sprawy niż aborcja! Dzieci są abortowane, wymyśla się tysiące powodów do aborcji, choćby ze względu na sytuację ekonomiczną. Olejnik nie dała się przekonać. - Panie kandydacie na prezydenta, trzeba się dokształcić. Nie można takich rzeczy mówić. Błagam! - spuentowała.

Także w kwestionariuszu Gazeta.pl Kukiz unikał konkretnych odpowiedzi na sprawy światopoglądowe. "W Polsce są większe problemy niż kwestia refundacji in vitro" - napisał w naszym kwestionariuszu. "To problem, nad którym powinna odbyć się rzetelna debata za kilka lat" - dodał. Także problem wprowadzenia związków partnerskich skomentował jako "kolejny temat nie na tę kampanię".

KRUS, bazy NATO: "Nie mam zdania"

"Nie mam zdania" - to odpowiedź Kukiza na jedne z najważniejszych kwestii z debaty publicznej dotyczących polityki i zadań prezydenta, które wybrali eksperci przygotowujący "Latarnika Wyborczego".

Należy ograniczyć do dwóch liczbę kadencji prezydentów miast, burmistrzów i wójtów? Nie mam zdania.

Polska powinna dążyć do zapewnienia stałej obecności znaczących sił NATO? Nie mam zdania.

Składka na ubezpieczenie zdrowotne powinna zostać znacznie podniesiona? Nie mam zdania.

Należy zlikwidować KRUS? Nie mam zdania.

Stosowanie metody zapłodnienia pozaustrojowego in vitro powinno być prawnie zakazane? Nie mam zdania.

Tak wyglądają niektóre odpowiedzi Kukiza w kwestionariuszu Latarnika Wyborczego, który zbierał poglądy wszystkich kandydatów przed pierwszą turą wyborów. "Rozmawianie o in vitro przy stanie państwa jest tematem zastępczym" - czytamy w komentarzu kandydata do jednego z pytań.

Muzyk zabrał w Latarniku Wyborczym stanowisko ws. przywrócenia zasadniczej służby wojskowej (nie), opowiedział się też za likwidacją Senatu, przywróceniem wieku emerytalnego sprzed reformy z 2011 roku (65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet) i pogłębieniem integracji europejskiej.

Kukiz jest z kolei zdecydowanie przeciwny przekazywaniu broni Ukrainie. Ponadto w wywiadzie dla Onet.pl przedstawił dość niezwykłą teorię, według której wojna na Ukrainie jest korzystna dla Polski, ponieważ... sprzyja wprowadzeniu JOW-ów.

- Paradoksalnie ten konflikt na Ukrainie jest w naszym interesie, ponieważ to, co się dzieje na Ukrainie, to nie jest sprawa tylko Ukraińców, ale z całą pewnością jest to gra między Rosją a Niemcami. Utrzymanie ordynacji proporcjonalnej w Polsce leży zarówno w interesie Niemców, jak i Rosji, więc zaabsorbowanie uwagi tych dwóch krajów sprawami na Ukrainie daje szanse Polakom na zmianę systemu na propolski - mówił Kukiz w wywiadzie z połowy kwietnia.

"Kukiz nie ściemnia". Zobacz na Gazeta.pl, jak wyborcy Kukiza tłumaczą swój wybór>>>

"Za kilka lata Polska nie będzie istniała nawet teoretycznie". Pomogą JOW-y?

- Przy obecnej konstytucji Rzeczpospolita Polska idzie w przepaść - mówił Paweł Kukiz w Radiu Zet. Politycy opozycji, a nawet rządzący często mówią o problemach państwa. Jednak bodaj żaden polityk nie wieszczy tak mrocznej wizji Polski jak Kukiz. Jego zdaniem upadek państwa w niebyt jest nie tylko nieuchronny, ale także bliski. Jest jednak - zdaniem Kukiza - jeden sposób na ratunek: JOW-y.

- Jeżeli pojawiają się JOW-y, odurzędnicza się państwo, odpodatkowuje się praca i pojawiają się nowe miejsca pracy - stwierdził Kukiz w wywiadzie na Onet.pl. Wcześniej groził, że "jeżeli Polska pozostanie w tej partiokracji jeszcze przez kilka lat, to przestanie istnieć nawet teoretycznie".

Zamiast zaprezentować konkretne sposoby, w jakie można rozwiązać wymieniane przez niego problemy, Kukiz sugeruje, że mieliby zająć się nimi politycy wybrani w wyborach zgodnych z proponowaną przez niego ordynacją wyborczą. Jednak analizy ekspertów i przykłady z innych państw pokazują wyraźnie, że JOW-y tylko umacniają pozycję największych partii w parlamencie.

Efekt JOW? Cztery miliony głosów i jeden mandat

- Wszystkie państwa rozwinięte posługują się ordynacją jednomandatową - mówił Paweł Kukiz. Z JOW-ów znane są głównie Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Jednak ordynacja większościowa, taka sama lub bardzo podobna jak w Polsce, obowiązuje m.in. w Holandii, Belgii, Hiszpanii, Szwecji i reszcie państw skandynawskich.

Wielu ekspertów wypowiadało się po wyborach o tym, że JOW-y nie działają tak, jak chciałby tego Kukiz. Nie mają szans zmienić systemu politycznego, ponieważ nie premiują niezależnych kandydatów, a raczej tych wywodzących się z partii z największym poparciem. Bardziej obrazowo niż wiele analiz przedstawia to nagranie na YouTube.com, wyjaśniające systemy wyborcze na przykładzie królestwa zwierząt.



Jak widać na prostej animacji przedstawiającej "wybory w królestwie zwierząt", w każdym z jednomandatowych okręgów większość wyborców popiera partię małp. To one wygrywają w każdym okręgu i zdobywają wszystkie miejsca w radzie zwierząt, choć na kontrkandydatów głosowało prawie trzy czwarte wyborców.

Jest to oczywiście ogromnie uproszczony, hipotetyczny przykład, jednak jego wymowę popierają zupełnie realne wydarzenia, takie jak np. ostatnie wybory w Wielkiej Brytanii. Ponad dziewięć milionów głosów, oddanych na Partię Pracy, przełożyło się na 232 mandaty w parlamencie. Z kolei prawie cztery miliony wyborców, którzy zagłosowali na UKIP, uzyskało tylko jednego reprezentanta w parlamencie.

Dorn: Kukiz to czystych hejt, poglądy jak biała kartka

- Kukiz jest jak biała kartka, na której każdy może sobie narysować własnego Kukiza skierowanego przeciw "onym" - mówił w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Ludwik Dorn. Polityk w ostrych słowach wytykał brak poglądów muzyka. - Kukiz to formuła czystego, wydestylowanego hejtu - stwierdził polityk.

Ruch Kukiza może stać się siłą trzecią siłą w Sejmie. Dorn przewiduje jednak, że Kukiz może powtórzyć los włoskiego Ruch Pięciu Gwiazd, "który w ostatnich wyborach dostał 25 proc. głosów i jest martwym polem włoskiej polityki, z nikim nie wchodzi w koalicję". Czy rzeczywiście tak będzie? A może Paweł Kukiz do października zdoła zbudować wokół siebie sprawną i skuteczną siłę polityczną, która będzie w stanie przedstawić wyborcom konkretne programowe propozycje? To trudne zadanie, ale Kukiz udowodnił już w tym roku, że determinacji i wiary w sukces mu nie brakuje.

wybory w Wielkiej Brytanii

Sprawdź, jakie są argumenty za i przeciw JOW-om>>>



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: