Wybory prezydenckie 2015. Magdalena Ogórek - gwóźdź do trumny SLD?

Niecały miesiąc przed wyborami prezydenckimi Sojuszowi Lewicy Demokratycznej zaczyna się poważnie palić grunt pod nogami. "Magdalena Ogórek oszukała Leszka Millera: obiecywała promocję lewicowych postulatów, a zaczęła kokietować wyborców centrowych, liberalnych" - mówi "Wyborczej" prominentny polityk SLD. Pojawia się nawet teza, że partia może wycofać się z poparcia dla swojej kandydatki.

Sojusz oczywiście zaprzecza tym doniesieniom. Co więcej, oświadcza, że to "atak na kampanię wyborczą Magdaleny Ogórek wszystkich tych środowisk, które obawiają się o ostateczny wynik Bronisława Komorowskiego i usiłują osłabić kandydatkę Sojuszu".

Widocznie do zwolenników Komorowskiego zalicza się też wielu polityków samego SLD. Zewsząd bowiem słychać koleje nieprzychylne głosy:

"Korwin ma konkurencję, która lata dalej i wyżej" - pisze związany z SLD Wojciech Szewko. "Chyba jednak czegoś nie rozumiem" - to z kolei zasiadająca w Radzie Krajowej Katarzyna Piekarska. "Kampania pani Ogórek ugrzęzła we mgle" - ocenia Sekretarz Generalny Sojuszu Krzysztof Gawkowski.

 

Kandydatka SLD na prezydenta RP Magdalena Ogórek na Głównym Mieście w Gdańsku | Fot. Łukasz Głowała / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Głowała / Agencja Gazeta

 

Nic dziwnego, że politycy Sojuszu są zaskoczeni postawą swojej kandydatki na prezydenta. Kto jak kto, jednak ona od lat wydawała się wiernie oddana partii. Ale zacznijmy od początku.

Cofnijmy się do grudnia 2003 roku. Wtedy to 24-letnia Miss Śląska, Magdalena Ogórek, bierze udział w programie "Spełniamy marzenia", w którym telewidzowie proszą gwiazdy o spełnienie swojego marzenia. Poznaje tam Józefa Oleksego. Premier pyta ją, czy chciałaby zostać aktorką bądź modelką. - Jeżeli chodzi o zawody czysto kobiece, to jestem z wykształcenia nauczycielką historii, więc może na tym poprzestańmy - odpowiada Ogórek, ucinając temat. Nie wspomina, że ma już na koncie epizodyczne role telewizyjne oraz udział w sesjach zdjęciowych.

Później wielu powie, że to właśnie Oleksy ściągnął swoją fankę do polityki. Ogórek jednak już latem 2003 roku odbywa miesięczny staż w Kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Kolejne "polityczne" stanowisko w jej CV to staż w Kancelarii Premiera Leszka Millera. Stąd trafia do MSWiA, pod skrzydła Ryszarda Kalisza. Żadne ze stanowisk nie jest jednak stanowiskiem publicznym - donosi po latach "Polityka".

W 2008 roku Ogórek znajduje zatrudnienie w gabinecie ówczesnego przewodniczącego Sojuszu, Grzegorza Napieralskiego. Dziś SLD lubi zapewniać, że była tam doradcą czy też dyrektorem gabinetu. Sam Napieralski mówi jednak wprost - była sekretarką.

Po szczeblach partyjnej kariery Ogórek pnie się powoli, ale uparcie - następnym wyzwaniem, jakie sobie stawia, nie jest już żaden staż czy posada sekretarki. To wybory do Sejmu.

 

W 2011 roku Ogórek startuje z drugiego miejsca rybnickiej listy SLD. W swoim ogłoszeniu na Facebooku, deklaruje: "Chcę być dla Państwa, dla Was". Na nieliczne głosy poparcia odpisuje krótko: "dziękuję bardzo".

Ostatecznie zdobywa 3751 głosów. Nie zostaje posłanką.

Bank watykański, chwilówki, medyceusze, znaleziska archeologiczne

Po wyborach znika, by pojawić się w nowej roli - doradcy zarządu w spółce Autostrada Wielkopolska, należącej do Jana Kulczyka i konsultantki w Narodowym Banku Polskim. "Do jej obowiązków należało m.in. wyszukiwanie ciekawostek historycznych i redagowanie magazynu pracowniczego. Tematy od Sasa do Lasa: bank watykański, chwilówki, medyceusze, znaleziska archeologiczne" - czytamy w "Newsweeku" o pracy Ogórek w NBP.

Niedługo później kandydatka SLD zaczyna pojawiać się w mediach, jako komentator spraw Kościoła. Wpływ papieża na Polskę, tajemnica spowiedzi, określenie "co łaska" czy walka z pedofilia - takie zagadnienia porusza podczas swoich wizyt w mediach.

W maju 2014 roku zostaje współprowadzącą magazynu "Świat" w TVN24 Biznes i Świat, a kilka miesięcy później dostaje swój autorski program "Atlas świata". Nie zabawia w nim długo. Wraz z prezentacją kandydatury Ogórek, jej umowa z TVN BiŚ uległa rozwiązaniu.

9 stycznia 2015 roku

To wtedy rozpoczyna się nowy rozdział w życiu Magdaleny Ogórek. Ubrana w żółtą sukienkę stoi w świetle kamer obok Leszka Millera i słucha, jak ten ogłasza, że zostaje ona kandydatką Sojuszu na prezydenta Polski. Kilka lat wcześniej zapewne nawet nie marzyła o takiej chwili.

Dziennikarze są oczywiście zaskoczeni, chcą zadawać pytania, ale Miller ,po krótkim oświadczeniu, kończy wystąpienie.

Zaskoczenie w mediach szybko przechodzi w niesmak. Tego dnia bowiem cała Polska, a SLD w szczególności, żyje tragiczną wiadomością - rankiem zmarł Józef Oleksy. Czy Miller nie mógł darować sobie obwieszczania swojej nowiny akurat dziś? Czy to nie mogło poczekać choćby do jutra? - pytają komentatorzy. Widocznie - zdaniem szefa SLD - nie.

Kolejne pytania ws. Ogórek pojawiają się szybko. Media błyskawicznie prześwietlają jej życiorys, wielu bezlitośnie krytykuje wystawienie na prezydenta osoby bez jakiegokolwiek politycznego dorobku. Dlaczego Miller zdecydował się akurat na tę kandydaturę?

Większość komentatorów obstawia, że szef SLD wystawia maskotkę, którą będzie dowolnie kierował z tylnego siedzenia."Miller miał przekonanie, że to miła dziewczynka, która będzie pokornie słuchać jego poleceń" - pisze Andrzej Stankiewicz w "Rzeczpospolitej".

 

07.03.2015 Warszawa , Hotel Gromada . IV Sejmik Kobiet Lewicy pod haslem FRANCISZEK MAZUR / Agencja Gazeta

 

Krok tak kontrowersyjny, jak zrozumiały - sam przewodniczący SLD nie cieszy się dużą sympatią, a jednocześnie - jak mówi się w SLD - obawia się, że pozwalając na kandydaturę kogoś z partii, wychowa żmiję na własnej piersi.

Zdaniem Włodzimierza Cimoszewicza Miller nie chciał też znaleźć się w sytuacji, gdy "wszyscy w SLD wskazaliby na niego". - Miller wie, że jego wynik mógłby być fatalny. Notowania SLD są jakie są, a sam Leszek po różnych woltach w karierze politycznej jest mało przekonujący. W jego przypadku to mogłaby być katastrofa - mówił "Newsweekowi".

Z różnych powodów odpadają kolejni kandydaci - skonfliktowany z władzami Grzegorz Napieralski, choć powtórzenie jego wyniku z 2010 roku byłoby dużym sukcesem, Wojciech Olejniczak, o którego kandydaturze jeszcze w grudniu rzecznik SLD mówił, że jest "niemal pewna", Ryszard Kalisz, który odmówił Millerowi.

Dalej także Joanna Senyszyn i Katarzyna Piekarska, obie wymieniane jeszcze pod koniec ubiegłego roku jako potencjalne kandydatki na prezydenta. Ubieganie się o ten urząd ponoć odradza Piekarskiej sama Ogórek. 9 stycznia zaskoczenie Piekarskiej musi być więc spore.

Sztab, nie-sztab

Kandydaturę szerzej nieznanej Ogórek miał zaproponować Millerowi Leszek Aleksandrzak. Wielkopolski baron SLD i - jak głosi wieść - człowiek swojego przewodniczącego, kimkolwiek ten aktualnie jest.

Aleksandrzak zostaje szefem sztabu Ogórek. Na papierze. W terenie nie ma go wcale. U boku kandydatki pojawia się jedynie przy triumfalnym ogłoszeniu liczby zebranych podpisów poparcia, które akurat odbywa się w siedzibie komitetu Ogórek, w centrum Warszawy.

W mediach Aleksandrzak ma tylko jedno większe "wejście", zresztą zupełnie nieudane. Po tym, jak Magdalena Środa krytykuje Ogórek ("to kompromitacja i obniżenie rangi tych wyborów, ośmieszenie partii" - mówi na antenie Radia ZET), baron, który podkreśla, że jest "zaangażowanym rzecznikiem kobiet w polityce", oznajmia: "Nie przystoi kobiecie, by tak brutalnie atakować drugą kobietę".

Osobą, która w otoczeniu Ogórek pojawia się znacznie częściej, jest Tomasz Kalita, rzecznik sztabu, dyrektor Centrum Medialnego SLD i szef Centrum Ignacego Daszyńskiego, niezbyt prężnie działającego think tanku. Wiecznie uśmiechnięty sprawia wrażenie dumnego ze swojej roli oraz z samej kandydatki.

 

27.03.2015 Czestochowa , Hotel Zlote Arkady . Spotkanie przedwyborcze z Magdalena Ogorek .Fot. Piotr Ziental / Agencja Gazeta Fot. Piotr Ziental / Agencja Gazeta

 

Początkowo, kandydatura Ogórek jest w SLD sporym zaskoczeniem, o czym można przeczytać nawet na stronie Sojuszu. - Dowiedzieliśmy się z telewizji - mówi nam osoba z partii.

Mimo wszystko SLD wchodzi w nowe buty i stawia na niepohamowaną propagandę sukcesu. Politycy przekonują, że wierzą nie tylko w wygraną Ogórek w wyborach - kandydatka Sojuszu ma wygrać w cuglach, już w pierwszej turze, miażdżąc innych kandydatów.

Putin czeka na telefon

Ona sama tymczasem chowa się przed mediami. Przedstawienie programu zostaje powszechnie skrytykowane ze względu na brak merytoryki ("Wymieszanie aktualnych problemów obecnych w mediach" -pisze "Dziennik", "Korwin-Mikke w spódnicy" - "Natemat") i autentyczności ("Fantom zaczął żyć własnym życiem" - "Newsweek", "Malujące się na twarzach działaczy zwątpienie" - "Polityka").

Przez kilka dni pojawiają się też żarty z jej przemówienia - o Putinie, który czeka na telefon Magdaleny Ogórek, prezydenturze wszystkich stażystów i marionetce w rękach Millera (jakże się pomyliliśmy!). Ogórek znika.

Podczas gdy pozostali kandydaci dwoją się i troją, by zaistnieć w mediach, co rusz organizują konferencje, ona odmawia jakichkolwiek wywiadów. Ba - nie odpowiada nawet na zadawane drogą mailową pytania dziennikarzy. Sztab, Miller i sama kandydatka starają się bronić tej postawy - Ogórek rzekomo nie chce tracić czasu na bezwartościowe dyskusje w programach publicystycznych, ona chce być bliżej swoich wyborców

Pytania kandydatce Sojuszu mają więc zadawać nie dziennikarze, ale Polacy. "Jestem dla Was. Piszcie!" - zapewnia na swoim profilu na Facebooku.

Tysiąc pytań bez odpowiedzi

Od 9 lutego, kiedy odpowiednia opcja pojawia się na profilu, wyborcy zadają jej przeszło tysiąc pytań. Jeszcze na konwencji Ogórek zapewnia, że czyta wszystkie wiadomości. Maile także. Sami wysyłamy jej więc maile z pytaniami. Po miesiącu odpowiada tylko na jedną, dotyczącą akurat ratyfikacji konwencji antyprzemocowej, z kilku wiadomości. W trzech zdaniach: "Uprzejmie dziękujemy za zainteresowanie. Dr Magdalena Ogórek zadeklarowała, iż jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej podpisałaby akt ratyfikacji konwencji antyprzemocowej. Serdecznie zachęcamy Panią do zapoznania się z wygłoszonym w dniu 7 marca br. podczas IV Sejmiku Kobiet Lewicy wystąpieniem dr Magdaleny Ogórek, które dostępne jest na profilu".

Na Facebooku do tej pory żadne z pytań zadanych przez wyborców nie doczekuje się oficjalnej (widocznej na profilu) odpowiedzi.

 

18.04.2015 Bydgoszcz . Kandydat na prezydenta Magdalena Ogorek przyjechala do Bydgoszczy . Na Starym Rynku motorem Harley Davidson przewiozl ja Marcin Majewski .   Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta TYMON MARKOWSKI / Agencja Gazeta

 

Gdy już dziennikarze niemal tracą nadzieję na jakąkolwiek komunikację z Ogórek, ta nieoczekiwanie udziela wywiadu. 9 marca, dokładnie dwa miesiące po prezentacji i miesiąc po konwencji, pojawia się w zielonogórskim Radio Zachód, gdzie recytuje kwestie z "expose" - problem emigracji, zmiana prawa, rozmowa z Putinem. Niedługo później jest kolejny wywiad, tym razem w telewizji. Wypowiedzi niedoszłej prezydent nadal pozostawiają wiele do życzenia, ale powoli zaczyna pojawiać się kolejny problem - tym razem dotyka on już bezpośrednio największych orędowników kandydatki Sojuszu. Ogórek bowiem widocznie zaczyna się wymykać spod kontroli. "Marionetka" Millera nagle wyraźnie zaznacza, że dziękuje SLD za wsparcie, ale jest kandydatką bezpartyjną.

Co więcej, nie kreuje się nawet na wyborcę Sojuszu.

- Pani jest wyborcą lewicy? - pyta dziennikarka Radia Gdańsk. - Przede wszystkim jestem kandydatką niezależną, wspieraną przez Sojusz Lewicy Demokratycznej - odpowiada. Dziennikarka pyta raz jeszcze i słyszy: - Ja przede wszystkim jestem kandydatką na urząd prezydenta, kandydatką niezależną, kandydatką wszystkich Polaków.

Do końca audycji nie udaje się "wyciągnąć" odpowiedzi.

 

W Sojuszu atmosfera robi się coraz bardziej napięta.

"Kiedy się od kogoś bierze pieniądze, nie ma mowy o niezależności" - komentuje na Twitterze postawę Ogórek Joanna Senyszyn. Niedługo później wiceprzewodnicząca Sojuszu mówi również, że, choć partia miała przekazać pieniądze na kampanię prezydencką w trzech transzach, ostatnia nie zostanie Ogórek wydana.

Członkini Zarządu Krajowego i szefowa Forum Kobiet SLD, Monika Pniakowska, także nie kryje poirytowania sytuacją:

"Skoro kandydatka Magdalena Ogórek jest kandydatką niezależną i - jak sama mówi - nie głosuje na lewicę, to jako kobieta lewicy, członkini ZK SLD i przewodnicząca Forum Równych Szans i Praw Kobiet nie czuję się dalej w obowiązku firmować, wspierać i ciągle tłumaczyć jej "dziwnych" wypowiedzi. Będąc nauczycielką chcę pozostać w oczach moich uczniów wiarygodna, a jako polityczka przede wszystkim wierna moim lewicowym ideałom, o których nie mam problemu mówić głośno" - pisze Pniakowska na swoim profilu na Facebooku.

Z kolei Joanna Senyszyn uważa, że Leszek Miller "powinien ją przywołać do porządku". - Nawet zwróciłam się o zorganizowanie spotkania ścisłego kierownictwa partii, żeby omówić ten przedziwny przypadek - powiedziała.

 

08.03.2015 Zielona Gora . Kandydatka SLD na prezydenta RP Magdalena Ogorek (c) , Boguslaw Wontor (l) podczas wiecu wyborczego . Wizyta Ogorek byla polaczona z wiecem Jolanty Danielak , kandydatki na prezydenta miasta . Fot. Anna Krasko / Agencja Gazeta SLOWA KLUCZOWE: Ogorek Kampania wybory /FR/ ANNA KRASKO / Agencja Gazeta

 

Problem zdiagnozował... Janusz Korwin-Mikke. - Pani Magdalena Ogórek mówi bardzo mało, ale mówi smacznie i jak mówi, to w zasadzie mówi to samo co my. Jest po prostu bardziej łagodna. Jeśli pani Ogórek czuje, że ma serce po prawej stronie, to zapraszamy ją do siebie i oczywiście wszelkie należne jakieś tam jej miejsce dla niej znajdziemy - stwierdził.

Poparcie dla Ogórek spada

Na starcie mogła liczyć na 6 procent, a w najlepszym wypadku nawet 8 procent poparcia. Działacze SLD mogli bez narażania się na śmieszność mówić, że kandydatka ma szansę na dwucyfrowy wynik. Teraz? Trzy procent to najwyższe poparcie na jakie można liczyć. To o połowę mniej niż SLD w ostatnim sondażu preferencji partyjnych, a przecież Ogórek miała właśnie rozszerzać elektorat Sojuszu.

Sytuację ratować próbuje jeszcze Kalita. Tłumaczy m.in, że urząd prezydenta zobowiązuje do "schowania partyjnych legitymacji" i deklaruje, że programy partii i kandydatki mają "wiele punktów zbieżnych".

Ale fakt, że Ogórek wymknęła się Sojuszowi spod kontroli, potwierdzają nasi rozmówcy. - Kandydatka o wszystkim decyduje sama - mówi ważny polityk partii, a inny dodaje: - Władze zapomniały uzgodnić z Ogórek wspólną wersję. Może nie spodziewano się, że jej "niezależność" zajdzie aż tak daleko?

Jakby to powiedział Zyzio Krzepicki, sekretarz Nikodema Dyzmy: "Moim zdaniem, panie prezesie, nie ma takiego wielkiego spryciarza, który by nie znalazł większego, co go nabije w butelkę".

Do 10 maja, czyli daty wyborów prezydenckich, zostało niewiele czasu. Wtedy okaże się, kto był większym spryciarzem.

----------------------------

Chcesz porównać swoje poglądy z opiniami kandydatów na prezydenta? Rozwiąż nasz test wyborczy , który może Ci pomóc w podjęciu decyzji o tym, na kogo zagłosować.

POLUB NAS
Komentarze (422)
Wybory prezydenckie 2015. Magdalena Ogórek - gwóźdź do trumny SLD?
Zaloguj się
  • jaklucz

    Oceniono 573 razy 509

    W jednym Miller miał rację: mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy. A tego seksistowskiego bufona wykorzystała kobieta. W dodatku zrobiła to "od zakrystii" :D

    Miller, spieprzaj dziadu!

  • feurig59

    Oceniono 321 razy 261

    ŁEEECHECHE
    Stary cynik-obesturmbannfuehrer chciał nas wszystkich zrobić na szaro, ale lansiara, która po tej autopromocji dostanie jakieś wysokie stanowisko w którejś z TV, czy spółce aukcyjnej wystrychnęła go na dudka. :-))))
    SLD skończone! Najwyższy czas!
    Postkomuna do lamusa! Tym panom i paniom juz dziekujemy.
    Czas by PRAWDZIWA lewica dla której podstawami nadal sa:
    WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ I SPRAWIEDLIWOŚĆ/SOLIDARNOŚĆ
    powstała w tym kraju jak feniks z popiołów.

  • miroo

    Oceniono 281 razy 245

    Skończcie już z tymi "baronami SLD"... partia, która ledwo w parlamencie jest reprezentowana nie posiada żadnych baronów...

    teraz baronów ma PO i miało i ma PiS..

  • notremak

    Oceniono 271 razy 231

    Miller przecwaniaczył (przepraszam za wyrażenie, ale ono najlepiej oddaje stan zdrowia - niekoniecznie fizycznego - b. pana kanclerza) i teraz ma dokładnie to, na co zasłużył.
    A tak w ogóle, to czy nie mógłby startować sam, osobiście i personalnie, np. z Samoobrony? Ma to już przećwiczone.

  • maciej_aszek

    Oceniono 234 razy 188

    Młoda kobieta żyje z posad zapewnionych przez starszych mężczyzn, do tego nie jest brzydka i na pewno głupia tez nie jest, więc na usta ciśnie się...
    Eeee, szkoda słów.

  • pogromca_mrowek

    Oceniono 201 razy 159

    Sekretarka-stażystka... widocznie sprzątaczki zdążyły spieprzyć jak była łapanka...
    Ta kandydatura to jest kompromitacja SLD, a mówiąc językiem Leszka M. (po zablokowaniu rury z Norwegii i cofnięciu reformy emerytur górniczych tak powinno się go przedstawiać jak każdego innego przestępce) okazało się że słabym jest facetem skoro tak kończy.
    Zamiast Grzegorza Napieralskiego który jednak był niezłym kandydatem i jest całkiem udanym politykiem (choć widocznie ma mniejszość zdolność do zakulisowych knowań jak Miller czy Schetyna) dali jego sekretarkę. Brawo, brawo SLD.
    Miller wykombinował to tak: sam nie stanę bo przegram sromotnie więc mnie wywalą z ukochanego stołka prezesa SLD, ale nie mogę też dać nikogo jakkolwiek wartościowego bo jeszcze wypłynie i będę miał groźnego konkurenta. No to kogo, kogo by tu dać: o, dam tą mis-lolę co to ją Oleksy przywiózł z jakiejś wycieczki na Śląsk.

  • matitalolo

    Oceniono 189 razy 129

    Towarzysz Miller ślinił się na widok Ogórek. Chciał dziadyga zakisić.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX