Wyniki wyborów. "Pracownicy pojechali do gminy. Okazało się, że brakuje stron protokołów..." [RELACJA Z KOMISJI]

- W każdej z czterech obwodowych komisji wyborczych były jakieś problemy. Przy wprowadzaniu danych system albo przestawał działać, albo zaczynał drukować protokoły tylko z jednej z kart wyborczych - opowiada nam o kłopotach podczas zliczania głosów informatorka z komisji wyborczej na Targówku w Warszawie.
- Niedzielne wybory samorządowe będą przeprowadzone rzetelnie i sprawnie - mówił jeszcze w piątek przedstawiciel PKW. Jednak powyborcza rzeczywistość szybko zweryfikowała te zapewnienia.

- Mamy jedynie bardzo cząstkowe wyniki głosowania. Nie ustalono w ogóle wyników do rad powiatów i do sejmików - tak informowali członkowie Państwowej Komisji Wyborczej na pierwszej po wyborach konferencji prasowej. O potężnych kłopotach ze zliczaniem głosów najlepiej świadczy fakt, że zapowiadana na godz. 2.15 konferencja PKW zaczęła się dopiero kilka minut przed godz. 4 nad ranem.



O tym, że system zliczania głosów nie działał bądź działał nieprawidłowo, poinformowała nas osoba z jednej z komisji wyborczych na warszawskim Targówku. "System zliczania głosów nie działa od kilku godzin: nie drukuje protokołów i nie przyjmuje danych. W żadnych poprzednich wyborach samorządowych nie było tak źle. Kończyliśmy późno, bo w okolicach 2-3 w nocy, ale w tym roku jest już po 5.30, a my jesteśmy w szczerym polu" - napisała w wiadomości.

"U nas były cztery komisje i każda miała jakieś problemy"

Poranek po nocy spędzonej w komisji tylko potwierdził te kłopoty.

- U nas działały cztery komisje i każda miała jakiś problem. Jak chciałyśmy wprowadzać protokoły do systemu, to system albo przestawał działać - tak było przez kilka godzin, albo jak wreszcie zaczął działać i drukować, protokoły okazywały się wadliwe - mówiła w rozmowie z portalem Gazeta.pl jedna z osób zasiadających w obwodowej komisji wyborczej.

Z jej relacji wynika, że choć system zliczania głosów podniósł się około godz. 3 w nocy, nie oznaczało to końca kłopotów.

- Później można było spokojnie wprowadzać dane. System tak jakby weryfikował ich prawdziwość i zatwierdzał, ale na końcu przy ostatecznym wydruku już z kodem kreskowym okazywało się, że jeden z czterech protokołów nie ma kilku stron. Co więcej, tych stron nie dało się wydrukować, bo nigdzie ich nie było - opowiadała.

"W gminie okazało się, że brakuje kart..."

- Niestety błąd wychwycono dopiero przy dostarczaniu protokołów do gminy. Jak pracownicy pojechali z dokumentami, okazało się, że brakuje kilku stron, np. jednej z kart wyborczych do rady dzielnicy. Inne komisje miały podobne problemy. A my brakujące dane musiałyśmy wprowadzać ręcznie - podsumowała nasza informatorka nocną awarię systemu PKW.

PKW: System się troszeczkę zreformował i działa już satysfakcjonująco

Po nocnych kłopotach z systemem informatycznym Państwowa Komisja Wyborcza na konferencji po godzinie 6 rano podała, że system się podniósł i działa bez większych problemów. - System się troszeczkę zreformował i działa już satysfakcjonująco - powiedział zastępca przewodniczącego PKW Andrzej Kisielewicz.

Udało się też usunąć błąd, który uniemożliwiał sporządzanie wydruków.

Na kolejnej porannej konferencji PKW odniosła się do informacji o kłopotach w kilku miejskich komisjach wyborczych, w których zarządzono przerwę w liczeniu głosów do godz. 15-16.

Jak powiedział przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej KW Stefan Jaworski, problem polega na tym, że nie każda właściwa komisja terytorialna - gminna, powiatowa i wojewódzka - może wydrukować własny protokół na podstawie wyników ze swojego terytorium i przekazać wyniki właściwemu komisarzowi wojewódzkiemu, który sporządza zbiorcze wyniki ze swojego województwa. Komisarze wojewódzcy przekazują wyniki protokolarne do PKW, na ich podstawie PKW sporządza zbiorcze wyniki głosowania w całym kraju.

PKW: Niektóre komisje nadal mają kłopot z wydrukiem

Jaworski potwierdził, że niektóre komisje terytorialne nadal mają kłopoty ze sporządzaniem wydruków.

- Nie nastąpiło przerwanie prac komisji obwodowych. Te komisje, które liczą głosy i które nie zakończyły liczenia głosów i sporządzania dokumentacji, kontynuują to. Problem dotyczy komisji terytorialnych - gminnych, powiatowych i wojewódzkich. Tylko niektóre z nich, mając problemy, zawiesiły prace na kilka godzin - powiedział.

Właściciel firmy informatycznej, która przygotowała system na wybory, Maciej Cetler, powiedział, że system nie ma kłopotów z wydajnością - taki problem wystąpił ok. 23.00, gdy był duży napływ protokołów, i trwał ok. 10 minut. Jak tłumaczył, obecny problem polega na przejściu między "formatem czysto cyfrowym" a wersją "strawną dla zwykłych ludzi".

Zapewnił, że błąd nie ma wpływu na samo podliczanie głosów, a "problem polega na tym, że członkowie terytorialnych komisji wyborczych nie widzą wyników obliczeń".

- Szacujemy, że usunięcie awarii nastąpi w ciągu kilku godzin - powiedział Cetler.

Przyznał, że firma nie spodziewała się tego typu usterki. Cetler zwrócił uwagę, że zatwierdzono ponad 88 tys. protokołów do zatwierdzenia zostało ok. 32 tys.



Przed wyborami przewodniczący PKW Stefan Jaworski mówił, że w Polsce obowiązuje tradycyjny, papierowy system głosowania i liczenia głosów. - System elektroniczny wykorzystujemy tylko i wyłącznie do wspomagania sprawdzania protokołów i transmisji danych - powiedział. - Nawet gdyby system zawiódł, to - może po dłuższym czasie, przy wykorzystaniu tych instrumentów, które mamy - jesteśmy w stanie przeprowadzić wybory i ogłosić miarodajne ich wyniki - zapewniał.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: