Ostra reakcja wojewody za słowa radnej PiS o "pedałach"

Wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec radnej PiS oraz interwencja kurator oświaty w sprawie dyrektor gdańskiej podstawówki, w której Anna Kołakowska uczy historii - to konsekwencje wtorkowego artykułu "Wyborczej". - Trudno, będę miała jeszcze więcej wykładów dla Polonii - wyśmiewa radna, która w trakcie sobotniego Marszu Równości apelowała do policji, by "zrobiła porządek z tymi pedałami".
Decyzję Ryszard Stachurski podjął we wtorek, po spotkaniu z rzecznikiem dyscyplinarnym przy wojewodzie pomorskim. Zgodnie z Kartą nauczyciela celem postępowania jest ustalenie, czy Kołakowska uchybiła godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom. Postępowanie wyjaśniające może trwać do trzech miesięcy. W tym czasie rzecznik dyscyplinarny przesłuchuje świadków oraz zbiera i przeprowadza wszelkie dowody.

- Jeżeli wyniki postępowania wskażą, na uchybienie godności lub obowiązkom nauczyciela, zostanie sporządzony i skierowany do komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec obwinionego - wskazuje Ryszard Nowak, rzecznik wojewody. - Jeżeli wyniki postępowania wyjaśniającego nie potwierdzą popełnienia zarzucanego przewinienia, zostanie ono umorzone.

Postępowanie dyscyplinarne wszczyna komisja dyscyplinarna, na wniosek rzecznika. Orzeczenie wydaje się po przeprowadzeniu rozprawy. Kary dyscyplinarne dla nauczycieli to: * nagana z ostrzeżeniem *zwolnienie z pracy * zwolnienie z zakazem przyjmowania do pracy przez 3 lata * wydalenie z zawodu.

Anna Kołakowska, rocznik 1964, po lekturze wtorkowego wydania "Wyborczej", kiedy to napisaliśmy o planowanym spotkaniu wojewody z rzecznikiem dyscyplinarnym, wyśmiała na swoim Facebooku: "Trudno, będę miała jeszcze więcej wykładów dla Polonii".

- Wojewoda Ryszard Stachurski zwrócił się też pisemnie do kurator oświaty, aby w trybie nadzoru pedagogicznego podjęła czynności wyjaśniające w sprawie postawy dyrektor SP 65 - dodaje Nowak. - Chodzi o autoryzowaną wypowiedź pani dyrektor, cytowaną w artykule "Gazety Wyborczej" z dnia 2 czerwca br. Wojewoda poprosił panią kurator o pilne poinformowanie o rezultacie podjętych działań.

Odwołanie dyrektora placówki może się odbyć tylko w określonych ustawą sytuacjach, w tym "w przypadkach szczególnie uzasadnionych". Decyduje prezydent miasta.

"Zróbcie porządek z tymi pedałami!"

Gdańska radna PiS Anna Kołakowska w trakcie sobotniego Marszu Równości w Gdańsku krzyczała przez megafon: "Homoseksualizm jest przejawem zepsucia moralnego i upodobaniem! Jestem dumna, że żyję w Polsce, bo mogę się temu przeciwstawić! Jeśli tego nie zrobimy, to wkrótce ulicami tego miasta przejdą także pedofile i zoofile!", a potem - wraz z mężem, wykładowcą Uniwersytetu Gdańskiego Andrzejem Kołakowskim oraz dwójką swoich dzieci próbowała zablokować legalnie zwołany marsz, siadając na jezdni. Do policji zwracała się wtedy - pod okiem kamer - z apelem: "Zróbcie porządek z tymi pedałami, a nie z nami".

Rodzina Kołakowskich blokuje Marsz Równości



To nie wszystko. Na ostatniej sesji rady miasta przekonywała, że "Tadeusz Mazowiecki włączał się w kampanię nienawiści", a w maju, w obecności mediów, obraziła sąd - w trakcie ogłaszania wyroku uznającego za winną jej 18-letnią córkę Marię wykroczenia przeciwko porządkowi i spokojowi publicznemu krzyczała: "Precz z komuną", "Jeszcze przyjdzie czas, że was rozliczymy!", "Dzieci Stalina!". Jej córka została skazana za rozpylenie w ub. r. substancji o nieprzyjemnym zapachu w siedzibie "Krytyki Politycznej".

W marcu zaś nauczycielka Kołakowska zorganizowała nielegalną manifestację na cmentarzu, za co policja postawiła jej zarzuty.

"Mamy dążyć do ukrywania prawdy?"

Gdy skontaktowałam się z dyrektor SP nr 65 z zapytaniem, czy zamierza zwrócić się z wnioskiem o postępowaniem dyscyplinarne wobec nauczycielki Kołakowskiej, Jolanta Kwiatkowska-Reichel wyraziła poparcie dla poglądów swojej koleżanki i dodała, że "Pan Mazowiecki czystych rąk nie miał, a Okrągły Stół był układem". Pochwaliła też córkę radnej: "Gdybyśmy nie byli krajem chrześcijańskim, ale muzułmańskim, taka Krytyka Polityczna już by nie istniała, a jej członkowie nie żyli" oraz zdecydowanie odmówiła wyciągnięcia konsekwencji: "Mamy zwalniać i zostawiać miernych, ale wiernych? Tylko pytanie, komu wiernych? Osobiście na lekcjach historii dowiadywałam się o Katyniu, mimo że było to zakazane. Dziś też mamy dążyć do ukrywania prawdy?".

Zapytana o wypowiedzi na Marszu Równości, odpowiedziała, że najpierw musiałaby porozmawiać ze swoją podwładną, a na to teraz nie ma czasu.

Kontrmanifestacja narodowców z ONR w Gdańsku



"Czy taka osoba powinna uczyć?"

Wypowiedzi pani dyrektor także opublikowaliśmy we wtorkowym wydaniu "Wyborczej". W reakcji na jej słowa radny Andrzej Kowalczys, wiceprzewodniczący komisji edukacji w gdańskiej radzie miasta, wystosował list otwarty. Skrytykował w nim brak tolerancji nauczycielki Kołakowskiej oraz ostro wypowiedział się o jej szefowej.

- "Szanuję wolność wypowiedzi i swobodę obyczajów każdego obywatela, pod warunkiem że nie przekracza granic prawa i przyjętych ogólnie norm" - czytam w liście. - "W stosunku do zawodów zaufania publicznego, a do tych zaliczyć należy m.in. zawód nauczyciela, oczekiwałbym jednak czegoś więcej. Wypowiedź pani Jolanty Kwiatkowskiej-Reichel urąga godności nauczyciela, który nie powinien upubliczniać swoich poglądów politycznych i obyczajowych. Co więcej postawa pani dyrektor podważa jej nauczycielski autorytet i skłania do zadania pytania czy powinna dalej mieć wpływ na funkcjonowanie szkoły.".

Pani dyrektor, proszona o komentarz w tej sprawie, nie odpowiedziała.

MATURZYSTO, TYCH KIERUNKÓW LEPIEJ NIE WYBIERAJ. BO TRAFISZ NA BEZROBOCIE [ANTY-TOP 10]


Więcej o: