Kolejne zabójstwo zaplanował. "Nie radzę sobie, chcę do więzienia"

64-latek twierdzi, że udusił 25-letnią gdańszczankę, bo miał problemy finansowe i postanowił wrócić do więzienia. Wcześniej odsiedział 25 lat za zamordowanie żony. Prokuratura uważa jednak ten motyw zbrodni za niewiarygodny.
Ofiarą Stanisława Ch. jest 25-letnia gdańszczanka. Pod koniec stycznia br. policja znalazła ją martwą w mieszkaniu sprawcy w jednym z bloków w Brzeźnie. Biegli ustalili, że kobieta została najpierw uderzona młotkiem w głowę, a potem uduszona.

W celach towarzyskich

Kilka godzin po zabójstwie Ch. sam zadzwonił do dyżurnego gdańskiej KMP i dobrowolnie oddał się w ręce policji.

Gdy kryminalni pojawili się w jego mieszkaniu i zapytali, dlaczego to zrobił, oznajmił, że wpadł w kłopoty finansowe i nie radził już sobie z życiem na wolności. Podczas przesłuchania w prokuraturze również przyznał się do wszystkiego.

- Wyjaśnił, że zaplanował zbrodnię, bo pragnie wrócić za kraty - mówi "Wyborczej" Ewa Burdzińska, szefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa.

Stanisław Ch. w 1978 roku został skazany przez sąd w Elblągu na 25 lat więzienia za zamordowanie żony. Wyszedł na wolność po odsiedzeniu całej kary. Od kilku lat mieszkał w bloku na terenie gdańskiego Brzeźna, a utrzymywał się z tzw. prac dorywczych. Prokuratura nie ujawnia, czym zajmowała się zamordowana 25-latka.

- Mogę powiedzieć tylko, że ofiara miała wykształcenie zawodowe i pracowała, ale nie należała do osób majętnych - mówi "Wyborczej" Ewa Burdzińska. - Mimo znacznej różnicy wieku przez kilka ostatnich miesięcy spotykała się ze Stanisławem Ch. w celach towarzyskich. Odwiedzała go, ale na stałe razem nie zamieszkali.

Prokuratorka nie informuje, w jaki sposób się poznali. Nieoficjalnie udało się nam jednak ustalić, że najprawdopodobniej znajomość nawiązali na jednym z portali randkowych.

Potrzebna obserwacja

Śledztwo w tej sprawie zbliża się do końca. Brakuje jeszcze kilku opinii biegłych, w tym tej najważniejszej, bo dotyczącej stanu zdrowia psychicznego Stanisława Ch. Wszystko na to wskazuje, że najpóźniej za kilka tygodni trafi on na obserwację do szpitala psychiatrycznego (prokuratura czeka na decyzję sądu w tej sprawie). Będzie tam badany przez miesiąc przez specjalistów z zakresu psychiatrii i psychologii. Jeśli stwierdzą na koniec, że 64-latek jest poczytalny i zabijając kobietę, był w stanie zapanować nad swoim postępowaniem, to najpóźniej w lipcu br. do sądu trafi akt oskarżenia. Zabójcy recydywiście grozić będzie dożywocie.

Jednocześnie śledczy starają się ustalić motyw zabójstwa, bo ten, który podał im podejrzany, uważają za niewiarygodny.

- Dotychczasowe ustalenia nie potwierdzają jego wersji. Jest sporo nieścisłości, dlatego wspólnie z policjantami nadal pracuję nad ustaleniem faktycznego motywu. Niezależnie od tego nie ma jednak wątpliwości co do winy Stanisława Ch. Poza przyznaniem się przez niego do winy jest bowiem jeszcze szereg innych dowodów potwierdzonych ekspertyzami biegłych, m.in. ślady biologiczne zabezpieczone w miejscu zdarzenia - dodaje prokurator Burdzińska.

Stanisław Ch. przez cały czas przebywa w gdańskim areszcie.

10 NAJLEPSZYCH HOTELI NA POMORZU, POZA TRÓJMIASTEM [RANKING]