Egipcjanie na emigracji: "Skończcie protestować!"

W oczach świata Egipt podzielony jest teraz pomiędzy tych, którzy są przeciwko Mubarakowi i tych broniących go. Jednak jest też pewna grupa ludzi, którzy wyjechali na czas zamieszek z kraju i teraz obserwując z zagranicy wydarzenia m.in.: na placu Tahrir apelują: "Przestańcie rujnować nasz kraj!".
24-letni Hossam Hassan początkowo brał udział w manifestacjach przeciwko prezydentowi Mubarakowi. Po tygodniu jednak wyjechał do Londynu, gdzie razem z innymi Egipcjanami zaczął działać na rzecz... zakończenia protestów.

- Chciałbym, aby moi bracia i siostry, z którymi razem zrobiłem wielki krok ku zmianom, wrócili do domów. Protest bez wątpienia był potrzebny, ale w kraju takim jak Egipt to co przychodzi szybko rzadko jest trwałe - napisał na w swoim liście otwartym skierowanym do opozycjonistów, który młodzi Egipcjanie umieścili w specjalnej grupie na Facebooku - tak, jak to robili kiedy jeszcze przebywali w swoim kraju i umawiali się na manifestacje przeciwko Mubarakowi.

"Policjanci nie są naszymi wrogami"

- Widziałem jak ludzie bali się wychodzić z domów, tam gdzie protestujący przełamywali opór policji natychmiast pojawiali się złodzieje i przestępcy. Dlatego postanowiłem napisać to oświadczenie - powiedział Hassan w rozmowie w Alertem24. - Każdy kolejny dzień kosztuje mój kraj 310 milionów dolarów dziennie, za te pieniądze można wykarmić sporo osób, stworzyć nowe miejsca pracy - argumentuje.

- Uważam za nieuczciwe przerzucanie odpowiedzialności za działania reżimu na policjantów. Oni są naszymi współobywatelami, którzy wykonywali swoją pracę, wielu z nich przyłączyło się do manifestacji - powiedział Alertowi24 Khashaba, mieszkaniec Kairu.

"Mubarak musi odejść, inaczej my nie odejdziemy"

Tymczasem kilka tysięcy osób wciąż koczuje na placu Tahrir w Kairze . Nie zamierzają się nigdzie ruszać do momentu, kiedy nie Mubarak nie zrezygnuje ze stanowiska prezydenta Egiptu. Według agencji informacyjnych nie zapowiada się, by szybko wrócili do domów.

Co dalej z Egiptem? >> Czytaj opinie ekspertów

Wiesz więcej? Poinformuj Alert24