Warszawa: "Nawet dyrektor Zakładów Oczyszczania Miasta skacze przez zaspy"

Od rana warszawiacy przedzierają się przez zwały śniegu, który zasypał chodniki w całym mieście. - To poniżej wszelkiej krytyki - napisała słuchaczka radia TOK FM i opowiedziała nam, jak próbowała z dzieckiem "dostać" się do przychodni. - Robimy co możemy - zapewnia rzeczniczka Zakładów Oczyszczania Miasta.
- Mam 27 lat i jestem sprawną fizycznie, szczupłą osobą i nie mam problemów z pokonywaniem trudności na drodze - napisała do Radia TOK FM Katarzyna Szyszkowska. Kobieta wybrała się z 4,5 miesięczną córką do przychodni na ul. Pięknej. - Kiedy wyglądałam przez okno, nie przypuszczałam, że te dodatkowe 20 cm śniegu, które napadało przyczynią się do gehenny pieszych w całej stolicy - czytamy. A jak jest w twoim mieście? Poinformuj Alert24

A jak jest w twoim mieście? Poinformuj Alert24

- Jednakże po kolejnej przeprawie przez zaspy śniegu, na przejściu dla pieszych między Pl. Zbawiciela a Al. Wyzwolenia poślizgnęłam się i stłukłam kolano tak mocno, iż przez 5 minut próbowałam złapać oddech. Kręciło mi się w głowie, a przechodzący starszy Pan, który pomógł mi wstać, widząc bladość na twarzy chciał wzywać karetkę - opowiada Katarzyna. - Na szczęście córeczce nic się nie stało - dodaje.

"My też skaczemy przez zaspy"

- Boje się myśleć o perypetiach kobiet obolałych jeszcze po porodzie, które muszą się pojawić na wizycie w szpitalu, u lekarza, czy tej ogromnej liczby starszych ludzi, którzy muszą wyjść do sklepu czy apteki - zastanawia się, podkreślając, że nie liczy na "żadne odszkodowanie" od miasta.

- Z całego serca dziękuję wszystkim tym, którzy pomimo porannego pośpiechu i dyskomfortu śnieżnego wsparli mnie w przeprawie na szczepienie, uroczemu starszemu Panu, który wyciągnął dłoń i pomógł wstać oraz dwóm Paniom, które ściągnęły mnie i wózek z przejścia dla pieszych - dziękuje kobieta.

Rzeczniczka Zakładów Oczyszczania Miasta (które odpowiadają za odśnieżanie m.in. przejść dla pieszych) Iwona Fryczyńska nie była zdziwiona przygodami czytelniczki. - Potrzebujemy czasu na sprzątnięcie chodników - powiedziała. - W ciągu nocy napadało ok. 20 cm śniegu. Nawet dyrektor ZOM skacze przez zaspy - dodała.

"Odśnieżyliśmy w nocy, odśnieżamy w dzień"

Co ciekawe, z dalszych wyjaśnień Fryczyńskiej wyniknęło, że za problemy pieszych nie odpowiada tylko pogoda, ale przede wszystkim.... niefrasobliwość pracowników Zakładu Oczyszczania Miasta. - W nocy po ulicach Warszawy jeździło ponad 300 pługów, które odśnieżały ulice - zapewniła rzeczniczka. - Niestety... maszyny zostawiły warkocz śniegu na wszystkich przejściach dla pieszych, które były odśnieżane wieczorem - przyznała.

- Jednak od rana robimy wszystko, co w naszej mocy, aby odśnieżyć chodniki - tłumaczyła Fryczyńska. - Do pracy zaprzęgliśmy nawet bezrobotnych i więźniów - dodała.