Czemu nie można się dodzwonić na policję

Student opisał w liście do Alertu24 nieudaną próbę wezwania policji do bójki w nocy z soboty na niedzielę w centrum Wrocławia
Godzina 2.50, ul Kazimierza Wielkiego, naprzeciwko kina Helios. Po ulicy biega ekipa 10-15 osób, z których co najmniej dwie uciekają, reszta ich goni. Jedną osobę dopadają na pobliskim przystanku tramwajowym - "grupa pościgowa" wyłamuje barierki odgradzające przystanek od ulicy i zaczyna gościa kopać (a było ich z dziesięciu). Widząc powyższą sytuację, decyduję się zadzwonić na policję.

Wbijam w komórkę 112 i... przez ok. dwie minuty słyszę "Pogotowie Policji Wrocław, proszę czekać". Rozłączam się, próbuję ponownie. Tymczasem bójka już się skończyła, ale zaczyna się powtórna gonitwa po ulicy z bieganiem pomiędzy samochodami. Wbijam w telefon jeszcze raz 112 i przez kolejną minutę słyszę znajomy głos "Pogotowie Policji Wrocław, proszę czekać". Rozłączam się, próbuję ponownie... i mija kolejna minuta. Ekipa wbiega podwórka w okolice ulicy Ruskiej.

Mając dosyć prób połączenia z policją, wykorzystuję numer, który podpowiedzieli mi kiedyś mądrzy ludzie - dzwonię na 998 (straż pożarna). Połączenie uzyskuję w ciągu kilku sekund, po czym referuję strażakowi sytuację i proszę o przekazanie sprawy policji, bo we Wrocławiu wszystkie służby (przynajmniej w teorii) są połączone. Dyżurny strażak dyżurny prosi mnie o dalsze kontynuowanie prób połączenia z policją, jednakże znajomy głos znów każe mi czekać. Dałem sobie spokój.

W związku z tą sytuacją mam pytanie - czy wszyscy policjanci mieli przerwę na kawę, czy może poszli spać. A może po wygranym meczu z Belgią były na mieście takie zadymy, że wszyscy pojechali na akcję, żeby ratować miasto? Tyle się mówi o zintegrowanych systemach ratownictwa, ponoć jeden z nich działa we Wrocławiu, a tu taka lipa? Co jest? Dopiero jak zabiją człowieka na ulicy, bo dostanie nożem w szyje, tak jak kiedyś w moim rodzinnym mieście, to również podczas przerwy na kawę telefony będą odbierane? A może trzeba po prostu zatrudnić więcej osób? Kiedy odchodziłem z miejsca zdarzenia, wszystko wyglądało na ostrą szarpaninę, która się skończy siniakami - mam nadzieję, że pościg po ciemnych podwórkach okolic ulicy Ruskiej (któremu mogło zapobiec szybkie pojawienie się patrolu policji) nie skończył się poważnym uszkodzeniem ciała lub czymś gorszym...

Co na po policja

Odpowiada kom. Artur Falkiewicz z biura prasowego dolnośląskiej policji: Akurat w nocy po meczu z Belgią nie odnotowaliśmy wzmożonej liczby wezwań. Trzeba jednak wiedzieć, że noce z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę to czas, kiedy mamy najwięcej interwencji - są wezwania do awantur domowych, bójek ulicznych, młodzieży rozrabiającej na podwórkach. To, że wtedy się nie można się dodzwonić do dyżurnego policji, to nie znaczy, że nikt nie dyżuruje, wręcz przeciwnie - jest tak dużo połączeń, że ci oczekujący słyszą komunikat "proszę czekać".

Ostatnio dwukrotnie zwiększyliśmy liczbę funkcjonariuszy dyżurujących przy telefonie, ale trzeba pamiętać, że razem ze studentami Wrocław jest 800-900 tysięczną metropolią. Niestety 60-70 procent telefonów, które odbiera dyżurny policji, dotyczy spraw, którymi policjanci nie powinni się zajmować - np. ktoś nie ma prądu w domu i pyta o numer pogotowia energetycznego, albo zgubił się w mieście i prosi o wezwanie taksówki. Gdybyśmy wszyscy byli bardziej odpowiedzialni i nie blokowali numeru alarmowego sprawami, do których nie jest przeznaczony, policjanci mogliby odbierać więcej wezwań o pomoc.

A w sprawie nocnej bójki i pobicia w okolicy kina Helios prowadzimy już postępowanie wyjaśniające.

Od redakcji

Przypomnijmy, że w sobotę opisaliśmy pasaż Niepolda i jego okolice jako "pasaż przemocy" - miejsce, gdzie łatwo można oberwać, a samo komendant komisariatu policji Wrocław Stare Miasto stwierdził, że niezbędny jest dobry monitoring tego obszaru, by policja mogła w porę interweniować.



Więcej o: