Manchester: jeszcze się nigdy tak nie poświęciłem dla Ojczyzny

Nie spodziewaliśmy się, że będzie nas aż tyle - piszą na Alert24. pl Polacy z Manchesteru. Strach pomyśleć, co by było, gdyby wszyscy tu zarejestrowani przyszli na wybory.
Pomimo, że czekaliśmy w kolejce około1,5 godziny nie poddaliśmy się i dopełniliśmy obywatelskiego obowiązku. Nie spodziewaliśmy się, że tylu ludzi przybędzie. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby wszyscy zarejestrowani w angielskim home office zarejestrowali się także do głosowania i wybrali się na wybory - pisze Paweł L. - Przyczynę najczęściej podawali jedną. W formularzu rejestracyjnym trzeba było podać adres zamieszkania w Anglii. Polacy pracujący przed 2007 rokiem w Anglii bali się, że ta informacja umożliwi polskiemu urzędowi skarbowemu ściąganie podatków, których nie zapłacili w Polsce, a zgodnie z ustawą powinni. Oczywiście informacja o ich miejscu zamieszkania nie mogła być w żadnym wypadku przekazana do urzędu skarbowego w Polsce, gdyż zabrania tego ustawa o ochronie danych osobowych. Większość jednak, i to spora większość, zrezygnowała z rejestracji w momencie, gdy pojawiała się prośba o wpisanie miejsca pobytu w Anglii. Szkoda...

A my głosowaliśmy. Czy zamierzamy wracać do Polski? Może tak a może nie. Jeśli sytuacja w kraju nie poprawi się w najbliższych latach, będzie już za późno. Zapuścimy tu korzenie, awansujemy na stanowiska menedżerskie i wsiąkniemy w kulturę brytyjską. Czasami będzie się łza w oku kręcić myśląc, że Polska mogła być tym krajem, w którym mogliśmy żyć szczęśliwie, krajem z ludźmi patrzącymi w przyszłość, a nie tylko rozgrzebywującymi przeszłość. Krajem "kolorowym", tolerancyjnym, bez uprzedzeń, gdzie władze państwowe widzą więcej szans niż zagrożeń. Polska może być naszą ojczyznę, jednak na tę chwilę, to Anglia daje nam szanse i nadzieje na lepsze i ciekawsze życie. Dajemy Polsce jednak szanse stawiając na ugrupowania, które wiedzą, jak istotna jest gospodarka liberalna w poprawie bytu obywateli, jak istotne jest wzajemne zaufanie zamiast podejrzliwości i wreszcie jak ważny jest szacunek do ludzi, którzy czasami są całkowicie od nas różni. Właśnie dlatego głosujemy.

Miłosz: "Nigdy się jeszcze tak nie poświęciłem dla Ojczyzny". Temu podobne patriotyczno-zabawne zdania padały podczas głosowania w Manchesterze, gdzie stało się średnio 2 godziny. Za wielki skandal uznawała większość fakt, że na taką rzeszę ludzi jest tak mało obsługujących - chyba dwa biurka. Dzięki Bogu pogoda była nadzwyczaj dobra. Może to zabawne, ale bardzo ważnym elementem wpływającym na to, że ludzie stali dzielnie w kolejce było to, że nikt na końcu kolejki nie wiedział, że tak naprawdę ciągnie się ona aż dookoła budynków przykościelnych. Skoro już ktoś wystał swoje, to nie przerażał go widok ciągnącej się dalej za następnym rogiem kolejki. Boję się, że nie wszyscy zdążą w takich warunkach zagłosować, zwłaszcza że tuż przed zamknięciem lokali jest msza z kolejną "turą" ludzi.

"ewojtas": Właśnie wróciłem z wyborów w Manchesterze. Kolejka na zewnątrz ciągnęła się na ok. 200 m i czas oczekiwania wynosił około 2 godzin! W samej komisji wyborczej były tylko 4 stanowiska wydawania kart, w pomieszczeniu o powierzchni ok. 15 m kw. Oczywiście ścisk był niesamowity, o tajności głosowania można było zapomnieć, bo każdy wypełniał karty gdzie popadło (ja na plecach mojej dziewczyny). Było oczywiste, że komisja nie była przygotowana na taką liczbę głosujących. To dziwi, bo przecież wiadomo było ile osób się do głosowania zarejestrowało. Ale generalnie odczucia bardzo pozytywne, nikt się nie stresował, każdy pożyczał każdemu długopisy. No i głos oddany!

Więcej o: