Jak pani z komisji zbeształa Jarka i czym mu groziła

Jak nie wyjdziesz z kabiny, to wezwę policję, a twój głos będzie nieważny - usłyszał Jarek z Bydgoszczy od kobiety z komisji wyborczej przy ul. Żeglarskiej. O tym, co go spotkało napisał zaniepokojony na Alert24.pl
Podczas wyborów, po zaznaczeniu jednego kandydata do sejmu, rysowałem flamastrami po karcie wyborczej nie zamazująć kratek ani pieczątek, mając w pamięci zdanie z artykułu "Jak oddać ważny głos" na gazeta.pl. "Znaki, dopiski, a nawet rysunki na karcie do głosowania nie powodują unieważnienia karty i głosu, o ile znajdują się poza kratką, przeznaczoną do wpisania znaku x." Po ok 15 minutach rysowania pani podeszła do mojej kabiny i powiedziała, że muszę kończyć, bo zajmuję ją nie w celach wyborczych i że wezwie policję albo straż miejską i mnie wyproszą. Jak przez ramię zobaczyła popisaną kartkę, dodała że głos będzie nieważny. Wyjaśniłem, że oddałem poprawnie głos i nie zamazywałem kratek ani pieczątek. Pani natomiast powiedziała, że to nie ma znaczenia, że i tak tylko one - w komisji - będą widzieć głos i że go odrzucą. Zamurowało mnie, ponieważ mój teoretycznie ważny głos nie będzie przez te panie liczony. Wypełniałem kartę w Gimnazjum nr 28.

gazeta.pl do Jarka: Jeśli oddałeś ważny głos (jeden krzyżyk na liście kandydatów do Sejmu) i nie zamazałeś pieczątek, Twój głos powinien się liczyć