Za Wielką Wodą - pani wskazywała, gdzie postawić krzyżyk

20 października. Komisja wyborcza nr 154 - parafia św. Jacka, 3636 West Wolfram Street, Chicago. Doszło tu do złamania zasady tajności głosowania. Komisja wyborcza nie sprawdziła, czy przewidziano odpowiednią liczbę miejsc, która zapewniałaby wyborcom tajność.
Co więcej, jedna z osób pomagających w organizacji wyborów powadziła ludzi poza lokal wyborczy, gdzie ci, pod jej czujnym okiem, oddawali głosy na ławkach szkolnych. Kobieta ta wskazywała, gdzie należy postawić krzyżyk.

Wyborcy w środku lokalu wypełniali karty do głosowania na siedząco lub stojąco. Tylko nieliczni mieli szansę zagłosować w pełni tajnie.

Dlaczego nie przez internet?

"Jestem studentem Uniwersytetu w Yale - napisał na Alert24 Kazimierz Bem. - Wczoraj jechałem ponad 40 minut, żeby zagłosować w wyborach w New Briatian. Zgodził się mnie podwieźć mój kolega. Głosowałem bez problemu, ale czy naprawdę w XXI wieku państwo - członek Unii Europejskiej i NATO - nie może zorganizować glosowania pocztą albo przez internet? Czego się boja nasi politycy?"

W Bostonie nie mogliśmy głosować

Bożena z Bostonu: "My również jechaliśmy ponad 160 kilometrów do najbliższego lokalu wyborczego w New Britain w Connecticut. Mimo że w Bostonie mieszka spora liczba Polaków, nie utworzono ani jednego lokalu wyborczego!"

Z Miami do Waszyngtonu!

Mieszkam w Miami Beach - pisze Marek. - Ambasada w Waszyngtonie była moim najbliższym punktem wyborczym! W przeszłości, organizowano glosowania w Pompano Beach na Florydzie. W tym roku tak nie było, ponieważ wszyscy myśleli, że frekwencja będzie niska, jak dawniej.

Więcej o: