Zdechły szczur w kaszce dla dzieci? Sanepid: Absolutnie nie [ALERT 24]

- Założę im sprawę, nie może tak być, że będą narażali życie dzieci - taki wpis umieściła na Facebooku pani Kamila z Lublina. W kaszce mleczno-bananowej dla dzieci znalazła coś, co przypomina... zdechłą mysz bądź szczura. - Rozpoczęliśmy kontrolę, wysłaliśmy próbkę do badania, ale to na pewno nie szczur. Raczej zbrylone ciasto - mówi nam przedstawiciel sanepidu.
Kaszkę dla dzieci o numerze partii 233803351 pani Kamila kupiła w Biedronce przy ulicy Morwowej w Lublinie. Gdy informację o znalezisku wraz ze zdjęciami umieściła na swoim profilu na Facebooku, w sieci zawrzało.

"Mój syn zjadł tę kaszkę!"

Pani Kamila podkreślała, że jest załamana, bo jej syn jadł już kaszkę z tego opakowania. Zrobiła mu badania i czeka na wyniki. W międzyczasie przedstawiciele Nestle skontaktowali się z naszą czytelniczką. - Widzimy, że zdjęcia pochodzą od pani Kamili. Chcielibyśmy jak najszybciej wyjaśnić to zdarzenie - napisało Nestle na FB. Po jakimś czasie poinformowali, że skontaktowali się z naszą czytelniczką i wyjaśniają całe zdarzenie.

W trakcie wyjaśniania sprawy jest również lubelski sanepid. - Wczoraj zadzwonił do nas pan, który anonimowo poinformował o tym znalezisku. Rozpoczęliśmy kontrolę kaszki z tej serii. Możemy powiedzieć, że nie jest to szczur, ani nic takiego. Wygląda na to, że to zbrylony kawałek ciasta - mówi portalowi Gazeta.pl Tomasz Lis z lubelskiego sanepidu.