"Fakty i mity": Nie zatrudnialiśmy Piotrowskiego. Wytoczmy proces o zniesławienie

- Grzegorz Piotrowski nigdy nie był zatrudniony w redakcji "Faktów i Mitów", natomiast Cezaremu Gmyzowi zostanie wkrótce wytoczony proces o zniesławienie - napisali dziennikarze "FiM" w oficjalnym oświadczeniu.
Pismo jest odpowiedzią na dzisiejszy artykuł w "Rzeczpospolitej", w którym napisano, że zabójca ks. Popiełuszki jest dziennikarzem "FiM" i używa pseudonimów Anna Tarczyńska i Dominika Nagel.

"Anna Tarczyńska to pseudonim przechodni"

Redakcja oświadczyła, że pseudonimu "Anna Tarczyńska" używało wielu publicystów tygodnika, a pseudonimem "Dominika Nagel" posługuje się Oksana Hałatyn-Burda. - Nie jest fizycznie możliwe, żeby jedna osoba (Grzegorz Piotrowski - jak twierdzi Cezary Gmyz) zbierała materiały w kilku miejscach w Polsce i pisała w "FiM" po 4-5 dużych tekstów tygodniowo - czytamy w oświadczeniu.

- Stanowczo protestujemy przeciwko nagonce medialnej na niespotykaną skalę, wymierzonej w Romana Kotlińskiego oraz w nas wszystkich. My, niezależni i antyklerykalni dziennikarze, od lat czujemy się ofiarami dziennikarskiego mobbingu ze strony mediów prawicowych i katolickich. W wyniku tego mobbingu nasza redakcja została ostrzelana (okna), a od początku działalności otrzymujemy też groźby karalne - twierdzi redakcja.

"Gmyz już wcześniej zniesławił Kotlinowskiego"

Dziennikarze tygodnika piszą, że Cezary Gmyz, autor artykułu w "Rz" już wcześniej "zniesławił Romana Kotlińskiego nazywając go TW o pseudonimie Janusz". - Okazało się, ze to ewidentne kłamstwo i pomówienie, ponieważ Roman Kotliński był zaledwie kandydatem na tajnego współpracownika. Nie mógł więc - jak pisał red. Gmyz - odbyć więcej niż jednego spotkania ze swoim "oficerem prowadzącym" - konkludują.

Redakcja podważa wiarygodność informacji, które Gmyz uzyskał od byłym współpracowników "FiM". - Na podobnej podstawie możemy "wykazać", że Cezary Gmyz sam jest Grzegorzem Piotrowskim po operacji plastycznej - napisano w oświadczeniu.