Pościg ulicami Warszawy za rezydentem tureckiej mafii

Policjanci z CBŚ zatrzymali, po pościgu ulicami Warszawy, 36-letniego Marka J. Podejrzewali go o handel bronią i narkotykami na dużą skalę. Według informacji CBŚ mężczyzna reprezentował w Polsce interesy tureckich gangsterów.
Zaczęło się od informacji o mężczyźnie handlującym na dużą skalę narkotykami i bronią. Policjanci zlokalizowali go na Pradze. Dalsza praca operacyjna doprowadziła do 36-letniego Marka J.

Zorganizowali na niego obławę na ulicy. Na widok policjantów mężczyzna uruchomił samochód i zaczął uciekać. Wyrzucił przez okno jakąś paczkę. Okazało się później, że były to narkotyki. W pewnym momencie o mało nie potrącił przechodzących przez ulicę matki z dzieckiem. W końcu Marek J. znalazł się w potrzasku. Policjanci zablokowali mu drogę. Próbował jeszcze walczyć, ale został skuty kajdankami.

Narkotyki, broń...

Zaczęło się sprawdzanie, co złapany 36-latek ma na sumieniu. Funkcjonariusze CBŚ pojechali do wynajmowanego przez niego garażu. Odkryli magazyn twardych narkotyków oraz sprzęt do ich konfekcjonowania.

Jeszcze ciekawiej było w mieszkaniu zatrzymanego. Policjanci odkryli tam pięć kilogramów kokainy, dwa kilogramy heroiny, dwa kilogramy marihuany oraz 17 sztuk broni palnej. Były to gotowe do użycia pistolety maszynowe, karabiny, rewolwery oraz amunicja.

W jednym z pomieszczeń 36-latek przechowywał 100 dzieł sztuki znanych polskich artystów. Policjanci zabezpieczyli też luksusowe samochody oraz około 3,7 miliona złotych.

Z danych zebranych przez CBŚ był to jeden z największych zlikwidowanych magazynów broni i twardych narkotyków w ostatnich latach. Policjanci szukają przestępców powiązanych z Markiem J.

Grozi mu 15 lat więzienia.

Więcej o: