Miały pracować w show biznesie, zostawały bez telefonów

Podchodził do atrakcyjnych ekspedientek w galeriach handlowych i oferował im udział w nagraniu w teledysku za dobre pieniądze. Po chwili zmieniał temat i koncentrując się na telefonie komórkowym sprzedawczyni, prosił o jego wypożyczenie na godzinę. Kobiety oddawały aparaty bez zastanowienia. I już więcej ich nie widziały.
W ostatnich miesiącach łódzcy policjanci otrzymali kilka zgłoszeń dotyczących przywłaszczenia telefonów komórkowych. Zgłaszającymi były młode kobiety pracujące jako ekspedientki w galeriach handlowych. Sposób, w jaki traciły telefony, był ten sam.

W sklepie podchodził do nich klient i proponował dodatkową pracę. Za udział w nagraniu teledysku atrakcyjne ekspedientki miały zarobić nawet tysiąc złotych. Po chwili zmieniał temat rozmowy i koncentrował się na telefonie sprzedawczyni, rzekomo takiego samego modelu, jak jego matki. Prosił ekspedientki o wypożyczenie go na godzinę, aby mógł zgrać brakujące oprogramowanie. Kobiety bez chwili zastanowienia oddawały aparaty. Oczywiście więcej nie widziały już ani nowego "pracodawcy" z show biznesu, ani swojej własności.

"Trafiła kosa na kamień"

Policjanci wytypowali 31-letniego podejrzanego, a pokrzywdzone potwierdziły ich przypuszczenia po okazaniu im jego zdjęć z policyjnych albumów fotograficznych. Mężczyzna w wrześniu ubiegłego roku opuścił zakład karny, gdzie przebywał za podobne przestępstwa. Niestety będąc już na wolności, od dłuższego czasu nie przebywał w swoim miejscu zameldowania i jego odnalezienie było utrudnione.

Na szczęście w międzyczasie "trafiła kosa na kamień". Jedna z ekspedientek słysząc wcześniej o podobnej historii od znajomej, zachowała ostrożność. Kiedy 31-latek poprosił ją o pożyczenie aparatu zgodziła się, jednak poprosiła aby przyszedł później, gdyż czeka na ważny telefon. Natychmiast skontaktowała się z koleżanką, a ta zaalarmowała policję.

Funkcjonariusze zatrzymali oszusta, kiedy tylko pojawił się w sklepie. Trafił do aresztu. Wstępnie usłyszał zarzuty dotyczące trzech przywłaszczeń, jednak mundurowi podejrzewają, że może mieć na koncie nawet kilkanaście. Jak ustalono, aparaty sprzedawał przypadkowym osobom, póki co jeden telefon odzyskano. Mężczyźnie grozi do pięciu lat więzienia.

Więcej o: