Studentka połknęła tabletkę od nieznajomego, zasnęła i...

Więcej szczęścia niż rozumu miała pewna studentka z Lublina. Wzięła od nieznajomego ?tabletkę na przeziębienie? i... nie została zgwałcona. Nieznajomy zniknął z laptopem i telefonem.
23-letnia studentka wracała z baru do akademika. Po drodze spotkała mężczyznę. Przedstawił się jako pilot. Długo nie musiał jej przekonywać do zawarcia znajomości. Zaprosiła go do pokoju.

Gdy byli już sami, mężczyzna poczęstował ją tabletką. Powiedział, że to na przeziębienie. Najpierw odmówiła, ale jak mężczyzna sam połknął tabletkę, to też wzięła. Po kilkunastu minutach zasnęła. Najwyraźniej to, co połknęła, to była pigułka gwałtu. Gdy obudziła się rano, pilota nie było w pokoju. Nie było też laptopa i telefonu.

23-latka zgłosiła na policję kradzież. Nie zgłosiła gwałtu - informuje policja. Swoje straty wyceniła na 2,5 tysiąca złotych.

Policjanci złapali złodzieja po niespełna miesiącu. Gdy wchodzili do jego mieszkania wyrzucił telefon do sedesu. Przyznał się do kradzieży. Śledczy zakwalifikowali jego czyn jako rozbój. Grozi mu 12 lat za kratkami.

Więcej o: