Małżeństwo zaprosiło koleżankę do "trójkąta". Wylądowali w łóżku, a potem... przed sądem

30-letnia kobieta oskarżyła znajome małżeństwo o wykorzystanie seksualne. Pokrzywdzona przyznała, że brała udział w intymnych "zabawach", ale nie wszystko odbyło się za jej zgodą. Oskarżeni stanowczo zaprzeczają, aby używali przemocy i zaznaczają, że 30-latka mogła w każdym momencie wyjść z ich mieszkania - donosi Gazeta Krakowska.
Był grudzień 2008 roku. Małżeństwo B. i ich znajoma pili razem alkohol. Jak zeznała 30-letnia pokrzywdzona, w pewnym momencie rozmowy zeszły na tematy intymne. Razem z koleżanką spierały się o to, która ma większe piersi. W końcu rozebrały się, aby je porównać. Następnie wzięły wspólną kąpiel, zaczęły się dotykać i wylądowały razem w łóżku. Do kobiet dołączył Daniel B.

Między 30-latką i małżeństwem miało dojść do kontaktów seksualnych. W pewnym momencie B. zagroził jednak, że o wszystkim powie partnerowi znajomej oraz, że mogą jej odebrać dzieci. Zdenerwowana kobieta ubrała się i opuściła mieszkanie B.

Śledztwo ws. gwałtu zbiorowego

Pokrzywdzona zaraz po zajściu udała się do lekarza. Ten zbadał ją i zapisał w dokumentacji medycznej wszystkie obrażenia kobiety (m.in. otarcia skóry). Pobrał też wymazy, aby sprawdzić, czy nie doszło do gwałtu. Następnie 30-latka udała się na policję i powiedziała funkcjonariuszom, że naruszono jej wolność seksualną i zmuszono do określonych zachowań. Przyznała też, że zostawiła w domu śpiące dzieci, aby pójść pić wódkę. Dodała, że momencie zdarzenia była nietrzeźwa. Funkcjonariusze wszczęli śledztwo ws. gwałtu zbiorowego.

Mogła w każdym momencie wyjść

W 2009 roku małżeństwu B. postawiono zarzuty wykorzystania seksualnego. Marta B. i Daniel B. stanowczo zaprzeczali, by doszło do przemocy i wymuszonych kontaktów z ich znajomą. Potwierdzali, że faktycznie była ich gościem, ale w każdym momencie mogła opuścić mieszkanie. Zrobiła to dopiero po kilku godzinach pobytu u nich. Oboje przekonywali w sądzie, że "zabawiali się" we trójkę, ale bez przemocy. W pierwszym procesie zostali uniewinnieni. Prokuratura odwołała się jednak od wyroku.

Typowe objawy gwałtu

Sąd Apelacyjny w Krakowie zauważył, że to raczej relacja pokrzywdzonej jest wiarygodna zwłaszcza w konfrontacji z opinią biegłych oraz faktem, że kobieta nie kryła obciążających ją faktów m.in. stanu nietrzeźwości i zostawienia dzieci samych w mieszkaniu. Płakała na komendzie, była roztrzęsiona, a to typowe objawy ofiar gwałtu - czytamy na stronie Gazety Krakowskiej.

Sąd przyjął, że wersja pokrzywdzonej jest wiarygodna i skazał małżeństwo B. na półtora roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat. 34-letnia Magda B. i jej 39-letni mąż Daniel mają też obowiązek przeproszenia pokrzywdzonej 30-latki.

Więcej o: