Jeden wykres, który pokazuje uniwersalną zgodę naukowców w sprawie globalnego ocieplenia

Analiza ponad 2,2 tys. prac naukowych z zeszłego roku pokazuje skalę zgody wśród naukowców w sprawie wkładu człowieka w globalną zmianę klimatu.
Globalne ocieplenie wciąż budzi kontrowersje. Wśród polityków, publicystów, czytelników. Ale nie wśród naukowców. Ci są zgodni jak nigdy dotąd - to człowiek jest za nie odpowiedzialny. Dlaczego opinia publiczna wciąż nie jest przekonana?

Z jednej strony, to wina dziennikarzy, którzy doszukują się kontrowersji tam, gdzie jej nie ma. Wina leży też po stronie naukowców, bo niezbyt jasno przekazują swoje ustalenia. Winna jest też nawet sama nazwa "globalne ocieplenie". Powinniśmy mówić raczej o "globalnej zmianie klimatu".

Mam nadzieję, że ten wykres rozjaśni sytuację. Pomyślcie o nim, gdy następnym razem ktoś przy was zakwestionuje wkład człowieka w globalne ocieplenie.



James Powell, doktor geochemii MIT, zebrał 2258 zrecenzowanych artykułów naukowych autorstwa 9136 osób. Artykuły te odnosiły się do globalnego ocieplenia i zostały opublikowane między 12 listopada 2012 roku a 31 grudnia 2013 roku.

Po przeanalizowaniu wszystkich artykułów Powell znalazł tylko jeden, który odrzuca wpływ działalności człowieka na zmianę klimatu.

Jeden naukowiec uważa inaczej

Pomyślmy o tym: tylko w zeszłym roku ponad 9 tys. naukowców z całego świata akceptowało teorię antropogenicznego globalnego ocieplenia. Trzeba przyznać, że sam fakt konsensusu nie oznacza wcale, że dana teoria jest prawdziwa. Ale daje do myślenia, zwłaszcza w takiej skali. Tylko jeden naukowiec zaproponował inne wyjaśnienie globalnej zmiany klimatu. Nawet nie kilku. Jeden.

"Mówią to samo? Spisek!"

Reszta zdaje się ze sobą zgadzać. Oczywiście zwolennicy teorii spiskowych mają na to swoje wytłumaczenie - macki spisku sięgają już dosłownie wszędzie, a wszyscy naukowcy są albo opłacani, albo zastraszani. Jednak takie wyjaśnienia tak naprawdę rodzą więcej pytań niż odpowiedzi (choćby w jaki sposób wszyscy naukowcy na całym świecie mieliby być kontrolowani i kto by miał więcej pieniędzy i władzy niż tzw. Big Oil?).

Metodologia Powella była bardzo prosta. Dokładnie opisuje ją na swojej stronie. Przeszukał bazę naukową pod kątem haseł "globalna zmiana klimatu" i "globalne ocieplenie". Następnie przeczytał tytuły, abstrakty, bądź treść uzyskanych prac naukowych, oceniając ich stosunek do wpływu działalności człowieka na proces globalnego ocieplenia.

To nie pierwsza taka analiza Jamesa Powella. Badacz zebrał już wcześniej blisko 14 tys. prac naukowych z okresu 1991-2012. Wtedy ze wszystkich tych prac globalne ocieplenie odrzucały 24.

Sam Powell zachęca do replikowania jego analizy. Plik Excela ze wszystkimi 2258 artykułami jest dostępny do pobrania.

Nie jest też jedynym naukowcem, który dokonał takiej metaanalizy. W 2013 roku w magazynie Environmental Research Letters opublikowana została praca "Quantifying the consensus on anthropogenic global warming in the scientific literature". Jej autorzy przeanalizowali blisko 12 tys. prac naukowych. Wśród tych, które odnoszą się do tematu, 97 proc. jako przyczynę globalnej zmiany klimatu podaje działalność człowieka.

Co nam mówią te opracowania? Mówią nam, że to już najwyższy czas przestać w sferze publicznej fiksować się na pytaniu, czy to człowiek jest odpowiedzialny za globalne ocieplenie. Teraz musimy (politycy, dziennikarze, obywatele) zacząć myśleć, co z tym faktem zrobić i jak skutkom naszego wpływu na klimat przeciwdziałać.