Ratusz ujawnił umowy. "Nauczka dla Gronkiewicz-Waltz"

Ratusz ujawnił radnemu PiS Jarosławowi Krajewskiemu wszystkie umowy-zlecenia, o które upominał się od 2010 r. Do tego zmusił urzędników sąd pod groźbą grzywny. Mogła ją zapłacić prezydent Warszawy.
- Ujawniliśmy panu radnemu trzy ostatnie umowy-zlecenia, by przeciąć wszelkie spekulacje - informuje Agnieszka Kłąb, rzeczniczka ratusza.

- Jeśli tak się rzeczywiście stało, bardzo się cieszę - mówił Krajewski. - Dokumentów jeszcze nie mam. Chciałbym, by ta sprawa była nauczką dla pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, że bezsensowny upór kosztuje. Wszyscy straciliśmy czas, a podatnicy - pieniądze.

Jakich autorów strzegł dotąd ratusz kosztem 50 tys. zł, które dotąd pochłonęły zmagania sądowe z radnym PiS? - O danych osobowych nadal się nie wypowiadamy. Uważamy, że chroni je ustawa, a ujawniamy je na życzenie sądu - mówi Agnieszka Kłąb.

Na ustawową ochronę danych urzędnicy powoływali się od lipca 2010 r., gdy rozpoczęli spór z Krajewskim. Radny chciał poznać szczegóły czterech umów-zleceń biura edukacji, wartych w sumie 24 tys. zł, a sięgających roku 2009.

Ponieważ słyszał od urzędników konsekwentne "nie", sprawę oddał do sądu. W listopadzie 2011 r. ostatecznie wygrał. Wyrok miał klauzulę natychmiastowej wykonalności, ale nie zmusił ratusza do otworzenia archiwów. Nadal obawiali się tam odpowiedzialności karnej. Argumentem była też skarga kasacyjna, którą ratusz - nie godząc się z ostatecznym wyrokiem - złożył do Sądu Najwyższego.

W trakcie urzędowych przepychanek były jeszcze próby kontaktu z autorami umów-zleceń, których urzędnicy próbowali przekonać do dobrowolnej zgody na ujawnienie danych (trzy osoby odmówiły). Ratusz zmodyfikował także nowo podpisywane umowy z autorami zewnętrznymi. Druki wyposażył w klauzulę, którą dobrowolnie godzą się na podawanie danych osobowych. Prawo obowiązuje od marca.

Nie rezygnował także Krajewski. W oczekiwaniu na rozprawę sądową, która przymusi ratusz do wykonania listopadowego wyroku, poskarżył się na urzędników w prokuraturze.

Krok radnego bezzwłocznie opisał partyjny portal PiS w publikacji "Przestępcy z ratusza?". Obok skanu doniesienia i zdjęć radnego umieścił też przesłanie do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz: "złożenie skargi kasacyjnej nie eliminuje z obrotu prawomocnego wyroku z klauzulą wykonalności. To nawet nie jest elementarz prawniczy, to jest prawnicze przedszkole".

8 maja miasto znów przegrało z Krajewskim. Urzędnicy dostali dwa tygodnie na wykonanie wyroku z listopada 2011 r. Zwłoka mogła okazać się politycznie kosztowna: 2 tys. grzywny dla odpowiedzialnego za stan rzeczy urzędnika, a jeśli taki się nie znajdzie - dla prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Wczoraj komplet umów wyruszył w urzędową drogę do radnego PiS. Jak informuje nas Agnieszka Kłąb, miasto nie rezygnuje ze skargi kasacyjnej.

Więcej o:
Komentarze (151)
Ratusz ujawnił umowy. "Nauczka dla Gronkiewicz-Waltz"
Zaloguj się
  • msliwa83

    Oceniono 36 razy 32

    Nie róbmy tutaj wojny polsko polskiej vel Pis kontra Po. By wyeliminować nadużycia i korupcje wszystkie umowy ratusza powinny być jawne tak jak to jest w Austrii, Norwegii czy Szwecji. Jeśli urzędnicy sie boją tzn moglo dojść do złamania procedur lub korupcji. Nie ważne czy radny Pis się tego czepiał, nie trawie tej parti ale przy tak wielkich obciążeniach podatkowych właścicieli firm i mieszkańców Warszawy chciałbym wiedzieć na co idą moje, pieniądze. Bo ja płace podatki i zusy niestety nie mam rodziców ze wsi i nie jestem na krusie w ostrołece stąd interesuja mnie wydatki ratusza.

  • a.k.traper

    Oceniono 34 razy 28

    Radny działał zgodnie z jego obowiązkami, po to są samorządy by kontrolować urzędników iwydawane publiczne pieniądze. Podmiot prywatny odpowiada za złe decyzje własnym majątkiem, urzędnik wcale nawet jak doproowadził do upadłosci swoją decyzją lub jej brakiem.

  • gangusek

    Oceniono 29 razy 25

    Dopóki płacili kasą z podatków to im wisiało. Dopiero groźba uderzenia po prywatnej kieszeni zmusiła urzędasów do wykonania prawomocnego wyroku sądu...
    Przekaz jest jasny. Polskie prawo powinno zawierać klauzule natychmiastowego obciążania urzędników państwowych w razie niewywiązywania się z obowiązków lub uchylania się od nich.
    Wtedy jest szansa, że to państwo znormalnieje.

  • amuzc

    Oceniono 27 razy 25

    Koszty procesowe powinni ponieść urzędasy ze swoich poborów.
    Znając panią G.onkiewicz, na pewno urzędasom wynagrodzi wszelkie straty w formie nagród. Jako co roku będą premie.
    A warszawka niech płaci .

  • dzakarta

    Oceniono 35 razy 25

    Tak jak nie lubię PIS, wołam w tym przypadku : brawo Krajewski!
    STOP złodziejskiemu procederowi aferzystów z PO !
    Wywieźć bufetową na taczkach z urzędu!

  • milu100

    Oceniono 30 razy 24

    widac jakie PO ma poważenia dla obowiązującego prawa. Nawet wyrok sądu ich nie rusza, dopiero widmo odpowiedzialności finansowej coś zdzialalo.

  • bananek_2

    Oceniono 23 razy 23

    gdyby tak Hani&comp. przyszło zwrócić do kasy koszty sądowe, może zaczełaby myśleć "jak prof. prawa" Chyba że tytuł do wielki pic

  • sybarytus

    Oceniono 25 razy 23

    Niech jeszcze ujawni, jak sprzedawała SPEC.
    Albo jak zlecała druk polskich banknotów w Londynie, gdy była prezesem NBP, chociaż na miejscu miała polska wytwórnię papierów warościowych. A te londyńskie od razu nadawały sie na śmietnik.
    Czy za to wynagrodzono ja posadą w EBOiR?

  • orion57

    Oceniono 26 razy 22

    sądzę,że nie o wartość pieniężną tu chodzi ale nie współczuję urzędnikom. Czas najwyższy aby za swe "złe" decyzje ponosili odpowiednie kary. Ile firm w Polsce zbankrutowało bo urzędnikowi się nie chciało lub myślał inaczej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX