Szukali lokalu do wynajęcia. Swoje doświadczenia opisali na FB. "Popłakałam się ze śmiechu"

Znaleźć miejsce na restaurację - to nie powinno być trudne. Przecież wiele lokali stoi pustych, a w działach ?wynajmę" jest mnóstwo ogłoszeń. Nie powinno, o ile zna się język, jakim ogłaszają się wynajmujący. A jest on, jak się okazało, magiczny.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Szukanie odpowiedniego miejsca na restaurację, bar lub bistro to bułka z masłem? Niekoniecznie.

Dwójka warszawskich restauratorów pod koniec maja zaczęła szukać lokalu na restaurację. Miał być w miarę w centrum, o określonym metrażu, pod gastronomię. Okazało się jednak, że nie jest to tak łatwe, jak by się wydawało.

Dopiero kilka dni temu na swoim facebookowym fanpage'u opublikowali informację, że są blisko sfinalizowania swoich poszukiwań. Trzy miesiące po ich rozpoczęciu...

Przy okazji na podstawie swoich doświadczeń stworzyli "Słownik dla najemców", który ułatwi czytanie ogłoszeń w dziale "nieruchomości". I poprawi humor, o ile nie szukasz lokalu do wynajęcia...

Co znaczą sformułowania zawarte w ogłoszeniach najmu?

Lokal o charakterze gastronomicznym - można sprzedawać kawę i ciastka
Wymaga nieznacznych modyfikacji pod gastronomię - trzeba się przebić z nowym kominem przez 7 prywatnych mieszkań aż na dach
Kameralny - 15 metrów kwadratowych
Bez witryny - brak jakichkolwiek okien
Klimatyczny - w piwnicy
W sercu Śródmieścia - na Stawki
Do odświeżenia - do generalnego remontu
Wentylacja grawitacyjna - stara, zapchana kratka
Do zaaranżowania mały ogródek - można wystawić na ulicę jeden stolik, jeśli akurat nic nie jedzie
Koncesja na alkohol do uzgodnienia ze wspólnotą - nic się nie da zrobić, temat od 20 lat blokuje jedna osoba
Do przejęcia świetnie prosperująca marka przy tętniącej życiem ulicy - bankrut na Muranowie
Do przejęcia lokal na Starówce - bankrut, a w dodatku Cię nie stać
Do przetargu - już sprzedany, nie fatyguj się
Świetne miejsce na lokalny biznes - Tarchomin, Gocław, Białołęka
Prężnie rozwijająca się okolica - plac budowy
Okolica z potencjałem - jeszcze nic tam nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie.

Restauratorzy, którzy opublikowali na Facebooku ten słowniczek, są bliscy wynajęcia lokalu. Czyli nie jest to niemożliwe. Trzymamy kciuki.

Nie tylko w Warszawie, nie tylko w nieruchomościach

Od razu pod słowniczkiem - i pod naszym artykułem - pojawiły się komentarze.

" Popłakałam się ze śmiechu! Równie mocno podziwiam Waszą cierpliwość!" - napisała Maria.

"Jeszcze ciekawiej bywa w handlu samochodami używanymi :)))" - podpowiada Elkipan.

t.o.m.e.k proponuje: "Ja bym dodał jeszcze jedno magiczne hasło: "odstępne" - czyli haracz za zdezelowany po kilku latach sprzęt, który nie dość, że trzeba przejąć razem z lokalem (a potem i tak wyp***ć, bo przecież urządzamy lokal po swojemu), to jeszcze zapłacić za niego jak za zboże..."

Maciej dodaje informacje z Krakowa. Nie tylko w Warszawie lokalizacje "przybliża" się do centrum. "Na krakowskim rynku nieruchomości zwyczajowo podaje się lokalizację dwie dzielnice bliżej Rynku, niż faktycznie lokal się znajduje" - napisał w komentarzu.

"To samo w ogłoszeniach mieszkania czy pokoju do wynajęcia. (...) Zamiast opisać rzeczowo przedmiot wynajmu, to wynajmujący szukają jelenia" - zauważa rattenkrieger.

"Konieczny taki słowniczek dla użytkowników portali randkowych" - proponuje dziadekjam.

Masz podobne doświadczenia związane z szukaniem lokalu do wynajęcia? Albo z czytaniem ogłoszeń w ogóle? Napisz do nas!

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!