"Musi być młoda i pobożna" - jak szejk szukał ben Ladenowi żony

To był wrzesień 1999 roku, kiedy Rashad Mohammed Saeed Ismael otrzymał pewnie najważniejszy telefon w swoim życiu. Jemeński szejk miał wtedy niewiele ponad 20 lat i był już jednym z najważniejszych działaczy al-Kaidy w Kabulu. Osobą, która do niego zadzwoniła był sam Osama ben Laden, który szukał sobie właśnie piątej żony. Na swojego swata wybrał Rasheda. Historię opisuje dziennik "The Guardian".
Zadanie, które stanęło przed Jemeńczykiem, nie było proste. Osama ben Laden miał bowiem całą listę wymagań, które musiała spełniać ewentualna wybranka. "Pobożna, obowiązkowa, młoda (najlepiej między 16 a 18 rokiem życia), ułożona, z dobrej rodziny, a przede wszystkim cierpliwa. Będzie musiała mieć zrozumienie dla mojej wyjątkowej sytuacji", zaznaczył Osama w 1999 roku.

A na ślubie śpiewy, poezja i... martwa owca

Szczęśliwie Saeed Ismael znał idealną kandydatkę dla Osamy. Okazała się nią Amal Ahmed al-Sadah, 17-letnia córka urzędnika państwowego i jego była uczennica. Ofertę ben Ladena szejk zdołał jej złożyć dopiero w 2000 roku, kiedy w końcu dotarł do swojego rodzinnego miasta Ibb w południowo-zachodnim Jemenie, w którym ona wtedy mieszkała. Wytłumaczył jej, kim jest Osama, dlaczego musi ukrywać się przed Amerykanami i zmieniać nieustannie miejsce zamieszkania.

Amal zgodziła się wyjść za przywódcę organizacji terrorystycznej, a Rashad w imieniu Osamy przekazał jej rodzinie 5 tys. dolarów w ramach posagu. Niedługo później rozpoczęły się przygotowania do przewiezienia dziewczyny do jej narzeczonego w Afganistanie. Rashad, Amal i jej starszy brat najpierw pojechali do Pakistanu i tam w Kwecie czekali na współpracowników ben Ladena, którzy mieli ich eskortować do Afganistanu.

Sama ceremonia zaślubin odbyła się w afgańskim Kandaharze - ówczesnym centrum operacyjnym talibów - i poza panną młodą obecni na nim byli sami mężczyźni. Panowie śpiewali i tańczyli, zgodnie z tradycją zarżnęli owcę, a honorowi goście recytowali wiersze, które napisane zostały specjalnie na tę okazję.

Według doniesień, Amal szybko stała się ulubienicą byłego lidera al-Kaidy - była nie tylko najmłodszą, ale i najładniejszą z jego żon. Kiedy rok później waliły się wieże World Trade Center w Nowym Jorku, Amal rodziła właśnie ben Ladenowi córkę, która jest najprawdopodobniej ich jedynym wspólnym dzieckiem.

Walka o Amal Ahmed

Dziś - 11 lat później - Osama ben Laden nie żyje, a Amal i jej córka przetrzymywane są przez pakistańskie służby. To za nią rzekomo miał się schronić były lider al-Kaidy, kiedy 3 maja br. do jego domu wkroczyli amerykańscy żołnierze. Jak się okazało później, kobieta nie była żywą tarczą, ale i tak została postrzelona w nogę. Teraz Rashad apeluje do władz pakistańskich o wypuszczenie kobiety i jej dziecka i pozwolenie im na powrót do Jemenu.

- W islamie obowiązuje zasada, że kiedy kobieta zostaje wdową, muzułmanie powinni się nią zająć, zapewnić jej bezpieczeństwo. I wszyscy Jemeńczycy chcą, aby Amal wróciła w rodzinne strony - mówi szejk.

Były swat lidera al-Kaidy obawia się jednak, że nawet jeżeli jego dawna podopieczna rzeczywiście wróci do Jemenu, tamtejszy prezydent Ali Abdullah Saleh każe ją zatrzymać, a następnie odda w ręce Amerykanów, którzy będą chcieli ją przesłuchać.

Szejk ostrzega więc, by nikt nawet nie ważył się ich skrzywdzić, bo wszelkie próby będą miały swoje okrutne konsekwencje. - To byłby ostateczny punkt zapalny między światem islamskim a Zachodem. Kobiety nie są wojownikami. Ameryka wie, że ben Laden nigdy ich nie wykorzystywał w bitwach - podkreślał Rashad.

Czytaj więcej na stronie "The Guardian"

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
"Musi być młoda i pobożna" - jak szejk szukał ben Ladenowi żony
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl