Nasz latający czołg awaryjnie lądował w Afganistanie

Polska armia straciła kolejny śmigłowiec - szturmowy Mi-24 lądował awaryjnie zaraz po starcie z bazy Ghazni. Na szczęście nikt nie zginął
O godz. 14.30 czasu lokalnego czyli o 11 czasu polskiego z bazy Ghazni wystartował Mi-24, zwany "latającym czołgiem". Jako siła szybkiego reagowania miał wesprzeć afgańskich policjantów, których posterunek w Ghazni zaatakowali talibowie. Na pokładzie było siedmiu żołnierzy.

- Zaraz po starcie śmigłowiec lądował awaryjnie - mówi "Gazecie" mjr Piotr Michrowski z Polskiego Kontyngentu Wojskowego Afganistan. - Było to tuż obok bazy, jakieś 50 metrów od ogrodzenia. Na miejsce natychmiast pojechał wóz ewakuacji medycznej.

Lekarze zbadali wszystkich żołnierzy, stwierdzili tylko potłuczenia. - Wszyscy są na nogach - zapewnia mjr Michrowski.

Jakie są uszkodzenia maszyny i jak bardzo została zniszczona nie wiadomo. Wiadomo, że ma urwany tylny wirnik a to wyeliminuje Mi-24 na dłuższy czas z użycia.

- Sprawę zbada specjalna komisja - mówi Michrowski.

- Wykluczamy raczej, że doszło do zestrzelenia, to było zbyt blisko bazy - dodaje rzecznik Sztabu Generalnego WP płk Sylwester Michalski. - Raczej zawiodła technika lub doszło do błędu pilota.

Armia nie chce ujawnić, ile sprawnych śmigłowców mamy w Afganistanie. Według naszych infomacji Polacy mają siedem śmigłowców, w tym trzy szturmowe Mi-24 (były cztery) i cztery transportowe Mi-17. - Na pewno wyeliminowanie jednej maszyny to duża strata - przyznaje płk Michalski.

To już drugi śmigłowiec Mi-24 stracony przez naszą armię w Afganistanie. Według naszych informacji 31 lipca talibowie ostrzelali śmigłowiec Mi-24 z 9 żołnierzami na pokładzie.

Choć armia nie przyznała, że doszło do zestrzelenia to jak się dowiedzieliśmy maszyna została kompletnie zniszczona a jej w kadłubie znaleziono sześć przestrzeliń z ciężkiego karabinu maszynowego.

Weź udział w dyskusji:
Nasz latający czołg awaryjnie lądował w Afganistanie
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl