Zmywak na Wyspach to za mało. Polacy znów biorą się za przemyt

Polacy za granicą szukają szybkiego i łatwego zarobku. Siły dyplomatyczne alarmują - nowa fala polskich przemytników wpadła w piekło południowoamerykańskich więzień. Tylko w tym roku w Peru i Ekwadorze za kratki trafiło kolejnych kilkunastu Polaków. Wszyscy za przemyt kokainy.
- Od początku tego roku w Ekwadorze wpadło ośmiu - po czterech w Quito i Guayaquil, w Limie aż dziesięciu - mówi Tomasz Morawski, polski konsul honorowy w Ekwadorze. W ubiegłym roku udało mu się wywieźć do kraju wszystkich ośmiu Polaków więzionych w Quito, stolicy Ekwadoru i pomóc tym, którzy są w Guayaquil. Za co Polacy trafiają do więzień? Za przemyt narkotyków.

(Zły) pomysł na szybki zarobek?

Przyczyn nowej fali polskich przemytników kokainy Morawski szuka w kryzysie. - Ludzie, którzy pojechali z nadzieją na dobry zarobek w Europie Zachodniej nie chcą wracać do kraju z niczym - tłumaczy Morawski.

Tłuste czasy mamy już za sobą, o pracę na Wyspach coraz trudniej. A na czym się zarabia? - Z biedy i ciężkiej sytuacji decydują się na przerzucanie narkotyków przez granicę. Rzadko robią to nieświadomie. Przewożą paczki ukryte w bagażu, albo połykają kapsułki z narkotykami - wyjaśnia mechanizm Morawski. - Ryzykują wiele lat piekła. Większość z zatrzymanych to wcale nie bandziory - ostrzega.

Więzienie jak piekło

Warunki, w jakich przetrzymywani są więźniowie, są koszmarne. Śpią na betonie albo po kilku na jednym materacu. O jedzenie muszą się bić. Nie mają opieki lekarskiej. Większość współwięźniów jest uzbrojona, a zginąć można z byle powodu. Dla osadzonych to nieustanna walka i strach o własne życie. Za wszystko trzeba płacić, a osadzeni nie mają pieniędzy.

- Do więzień w Ekwadorze trafiają oszukani durnie, wypuszczeni na wabia, wystawieni przez kartel i prawdziwych handlarzy. Kokaina, którą mają przewieźć przez granice, często jest niewiele warta i tak zanieczyszczona, że kompletnie nieprzydatna do użytku dla człowieka - tłumaczy Tomasz Morawski.

Trudny powrót do domu

Tomasz Morawski jako Konsul Honorowy w Quito osobiście zajmuje się każdym Polakiem zamkniętym w więzieniu Garcia Moreno. Zna ich doskonale. Bez pomocy polskiego konsula z Krakowa nie przetrwaliby więziennego piekła.

Nowa fala przemytników ma szanse na odbycie kary w kraju na mocy konwencji strasburskiej, ale dopiero po uprawomocnieniu wyroków za oceanem. To może trwać nawet dwa lata. Sądy w Ekwadorze skazują przemytników na wyroki od 8 - 14 lat więzienia. Szanse na odsiedzenie kar w Polsce więźniowie mają dopiero po kilku latach.

Weź udział w dyskusji:
Zmywak na Wyspach to za mało. Polacy znów biorą się za przemyt
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl