Sikorski w Londynie: Wzywam reżim północnokoreański do opanowania

- Polska ma szczególne powody do zainteresowania się sprawami Półwyspu Koreańskiego. Wzywam reżim północnokoreański do opanowania, ponieważ jeden nieprzewidziany ruch może spowodować katastrofalne konsekwencje - apelował podczas pobytu w stolicy Wielkie Brytanii Radosław Sikorski.
Mimo towarzysko-sentymentalnego charakteru wizyty Ministra Spraw Zagranicznych w Londynie, Sikorski zabrał głos w sprawie problemu na Dalekim Wschodzie. - Polskie MSZ jest bardzo zaniepokojone sytuacją w Korei. Są przynajmniej trzy powody, dla których Polska powinna się zainteresować tą kwestią. Po pierwsze jesteśmy członkiem Komisji Nadzorczej Państw Neutralnych, po drugie jednym z niewielu państw europejskich, które mają ambasadę w Phenianie i po trzecie to w Krakowie prezydent Bush ogłosił inicjatywę, która jest kością niezgody między północą a południem - mówił podczas zorganizowanych w ramach obchodów Roku Polskiego w Wielkiej Brytanii polsko-brytyjskich regat na Tamizie.

Polityka na drugim torze

Sprawy polityczne szybko ustąpiły jednak miejsca sportowemu współzawodnictwu, które tego dnia miał oglądać z tarasu brytyjskiego parlamentu Sikorski. W wyścigu udział wzięli zawodnicy ósemek wioślarskich z Oxfordu, Cambridge i Bydgoszczy. Minister, który urodził się w Bydgoszczy i studiował na Uniwersytecie Oxfordzkim, nie ukrywał, że trzymał kciuki przede wszystkim za Polaków. Nie zawiódł się. Polska osada przybiła do mety jako pierwsza.

- Wygrała najlepsza drużyna. Cieszę się, że to właśnie ta, której kibicowałem - komentował minister Sikorski - Dobrze być znowu w Wielkiej Brytanii, kraju, który dał mi schronienie w okresie komunizmu. Dziś Polska jest wolna, odnosi sukcesy i dlatego możemy obchodzić takie wydarzenia jak Rok Polski - dodał.

"Dobrą markę trzeba wzmacniać"

Sikorski zapewniał także o bardzo dobrych stosunkach polsko-brytyjskich i zaprzeczył jakoby Polacy na Wyspach byli odbierani przez Brytyjczyków stereotypowo. - Wizerunek Polaka w Wielkiej Brytanii był i jest dobry, ale dobrą markę trzeba zawsze wzmacniać. Dzisiejszy dzień pokazuje, że umiemy się bawić i docenić to, co mamy najlepsze - komentował.

Z wyniku drużyny bydgoskiego uniwersytetu Kazimierza Wielkiego cieszył się też Krzysztof Babik, kapitan osady. Jak przyznał, warunki były trudne.- Płynęło się bardzo ciężko. Momentami było nawet niebezpiecznie. W Polsce na rzekach nie ma takich fal. Wiem, że jesteśmy dynamiczną ekipą, dlatego założyliśmy, żeby już na początku wyjść na prowadzenie i starać się je utrzymać do końca. Na szczęście się udało - mówił.