Ukraina: Kto walczył z faszystami, czyli problem 9 maja

Wiktor Juszczenko zrównał weteranów UPA i Armii Czerwonej. Słowa ukraińskiego prezydenta o tym, że zarówno jedni jak i drudzy walczyli przeciwko faszyzmowi wzburzyły tych ostatnich. Ten zgrzyt nie przeszkodził jednak byłym żołnierzom wojsk radzieckich cieszyć się z 63. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem.
Kto walczył przeciwko nazizmowi?

Wiktor Juszczenko wystąpił na samym początku kijowskich obchodów. Podkreślił, że Dzień Zwycięstwa to jedno z największych świąt, które przypomina o wielkiej odwadze i sile "obrońców Ojczyzny". Zaliczył do nich jednak nie tylko byłych żołnierzy Armii Czerwonej i radzieckiej partyzantki, ale też członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, których prezydent określił jako " odważnych wojowników o niepodległość Ukrainy". Te słowa wywołały okrzyki sprzeciwu Wiktor Juszczenko przez chwilę nie mógł kontynuować swojego przemówienia. "I jedni i drudzy walczyli przeciwko nazizmowi" - dokończył myśl.

Prezydent od kilku lat stara się, aby byli partyzanci UPA i żołnierze walczący po stronie Armii Czerwonej podali sobie ręce. Reakcja weteranów pokazała, że nie jest to jeszcze możliwe. Większość z nich twierdzi, że byli zmuszeni walczyć na dwa fronty - na jednym z Niemcami, a na drugim z ukraińskimi partyzantami. "UPA stawiała opór nam - wojskowym radzieckim. Tak było i to wiedzą wszyscy" - powiedział Gazecie.pl jeden z weteranów.

O wiele bardziej prawdopodobna wydaje się zmiana świadomości pokolenia, które wojnę zna tylko z opowieści. 30-letni prawnik z Kijowa, Jurij Martynenko podkreślił, że dla niego zarówno Ukraińcy walczący w armii radzieckiej jak i w UPA stawiali opór faszyzmowi. "Był Stalin, był reżim stalinowski i ludzie walczyli w imieniu władzy radzieckiej, a na zachodniej Ukrainie walczyli o niepodległość, ale wszyscy chcieli zniszczyć faszystów" - zaznaczył w rozmowie z Gazetą.pl adwokat, którego dwóch dziadków walczyło w czasie II wojny światowej w szeregach Armii Radzieckiej.

Dzień Zwycięstwa - jedno z największych ukraińskich świąt

W uroczystościach w Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej wzięli udział nie tylko weterani, ale także wielu młodych ludzi. "Przyszedłem oddać cześć swoim bliskim, a także tym, którym udało się przeżyć" - powiedział jeden z nich. Młode dziewczyny wręczały weteranom kwiaty, a czasem nawet dziękowały za zwycięstwo sprzed ponad 60 lat.

To właśnie oni byli głównymi bohaterami. Dla nich zorganizowano koncerty oraz żołnierski poczęstunek: kaszę gryczaną z tradycyjną wojskową setką wódki. 9 maja jest dla starszych ludzi okazją, aby się spotkać i powspominać dawne czasy. Choć, jak podkreślają, państwo ukraińskie o nich nie zapomina, z rozrzewnieniem mówią o ZSRR i wojnie, na którą przypadła ich młodość. Słowa prezydenta, które przyjęli z takim oburzeniem, nie zepsuły im radości z dzisiejszych uroczystości. Szacunek pokazują im nie tylko ich koledzy.

Darmowe przejazdy i wojenna telewizja

Nadal dla większości Ukraińców Dzień Zwycięstwa jest wielkim świętem. Według kijowskiego Centrum imienia Razumkowa, takiego zdania jest 65,3% Ukraińców. Nawet wśród ludzi młodych, do 29. roku życia za takie uważa je prawie 53 % badanych. Stąd weterani mogą nie obawiać się, że Ukraińcy o nich zapomną.

Od kilku dni w sklepach trwają promocje dla uczestników Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Kilkanaście firm taksówkowych z Kijowa zaoferowało im 9 maja darmowe przejazdy. W radiu można było usłyszeć życzenia od poszczególnych sił politycznych i ich przedstawicieli. Z kolei ukraińska telewizja w Dzień Zwycięstwa przypomina kanały dla fanatyków radzieckiego kina wojskowego. Zmiana programu nie pomaga, w każdym z nich pojawia się dzielny żołnierz Armii Radzieckiej bądź partyzant niszczący jednym pociągnięciem za spust rzędy "faszystowskich najeźdźców".