Banki zawyżają kursy walut w dniach spłaty rat?

Czy niektóre banki sztucznie zawyżają kursy walut w momentach, gdy klienci najczęściej spłacają raty kredytów hipotecznych zaciągniętych w walutach obcych?
Spread jest od wielu lat zmorą osób, które spłacają kredyty hipoteczne w walutach obcych. Z danych NBP wynika, że nasze zadłużenie z tytułu kredytów wyrażonych w walutach, głównie we frankach szwajcarskich, w ciągu ostatniego roku wzrosło aż o 12 mld zł, osiągając 55,5 mld zł. Dla porównania - nasze złotowe długi "mieszkaniowe" nie przekraczają 38 mld zł.

Choć przy spłacaniu rat wyrażonych w walutach obcych bank nie musi fizycznie wymieniać walut, banki zachowują się niczym kantory i ustalają kurs spłaty na dużo wyższym poziomie niż ten obowiązujący w NBP.

To dodatkowa, ukryta prowizja. Jak niedawno wyliczyła "Gazeta", dzięki istnieniu spreadu i zawyżeniu kursów walut średnia wysokość miesięcznej raty kredytu jest wyższa od 20 do nawet 70 zł. Co roku na spreadzie banki dodatkowo zarabiają ok. 100 mln zł! Są też coraz bardziej chciwe. Wspólnie z serwisem eHipoteka.com wyliczyliśmy, że w ostatnich dwóch latach średni spread dla najpopularniejszej waluty obcej, czyli franka szwajcarskiego, wzrósł z 9-10 do 12-13 gr.

Po naszym ostatnim artykule dotyczącym spreadu w redakcji rozdzwoniły się telefony, a internauci prześcigali się w podawaniu przykładów banków, które nie tylko biją po kieszeni różnicami kursowymi, ale i stosują przy tym sztuczki dodatkowo podwyższające różnice kursowe.

Internauta podpisujący się jako Oszukany: "W Fortis Banku w ciągu miesiąca spread jest OK. Jednak piątego każdego miesiąca bank podnosi sztucznie kurs o 2-3 grosze. Można to sprawdzić, wchodząc na stronę banku".

Podobne sygnały otrzymaliśmy też od kilku innych czytelników. Internauci twierdzą też, że niektóre banki, publikując każdego dnia co najmniej dwie tabele kursów - przedpołudniową i popołudniową - zawyżają nieco kursy w tej drugiej (a to ona jest ważniejsza dla klientów spłacających raty). "Dziwnym trafem, bez względu na to, co się dzieje z frankiem na rynku, w Kredyt Banku tabela o 14.30 jest zawsze gorsza dla klienta niż ta z rana" - pisze na forum Gazeta.pl internauta Mantero.

Bartosz Michałek z portalu eHipoteka.com potwierdza, że niektóre banki - np. wspomniane wyżej Fortis i Kredyt Bank - rozszerzają spread w swoich popołudniowych tabelach. W przypadku tego ostatniego banku poranny spread wynosi zawsze 4,1 proc., a popołudniowy - już 5,1 proc. - Niestety, część banków w ogóle nie publikuje kursów archiwalnych, więc klientom trudno się zorientować, czy spread znienacka rośnie przed terminem spłaty, czy nie - dodaje Michałek.

Waldemar Leszczyński, rzecznik Fortis Banku, przyznaje, że standardowym dniem spłaty rat kredytu hipotecznego w tym banku jest piąty dzień miesiąca. Ale nie potwierdza zawyżania kursów w tym dniu. - Stosowane przez nas kursy nie są wyższe od tych obowiązujących w konkurencyjnych bankach. Prowadzona przez nas polityka w zakresie kursów i spłaty kredytów walutowych w żaden sposób nie narusza interesów naszych klientów - zapewnia Leszczyński.

Bankowców kusi podwyższanie spreadu, bo nie muszą o nim informować klientów tak jak o każdej zmianie oprocentowania. Przy rosnącej konkurencji między bankami spread jest więc dla banków coraz popularniejszym sposobem na odbicie sobie strat z malejących marż. Zwłaszcza że w prawie bankowym nie ma żadnych regulacji dotyczących spreadów, a umowy kredytowe nie wspominają ani słowem o tym, jak wysokie mogą być maksymalne różnice kursowe.