Niemiec kolekcjonował w ogrodzie granaty z czasów wojny. Wczoraj zaczęły wybuchać od upału

Zbieracka pasja miłośnika amunicji postawiła na równe nogi służby ratunkowe w miasteczku Hennef koło Kolonii. W upale zaczęły wybuchać granaty składowane w ogrodzie.

Od wczorajszego popołudnia trwa akcja policji, straży pożarnej i saperów w domu i ogrodzie zbieracza starej amunicji na przedmieściach miasteczkach Hennef koło Kolonii.

Przypuszczalnie pod wpływem upałów doszło tam do wybuchu amunicji, którą w domu i ogrodzie składował 51-letni miłośnik starej broni. W skrzyni w ogrodzie eksplodowały granaty, w tym także granat fosforowy. Wybuchy były tak silne, że wyrzuciły w górę narzędzia i sprzęty. Garaż koło domu całkowicie spłonął.

Ponieważ nie można było wykluczyć dalszych wybuchów, straż pożarna musiała czasowo nawet się wycofać i przerwać akcję. W promieniu stu metrów wokół domu wstrzymano ruch kolejowy na pobliskiej trasie i zamknięto ruch kołowy oraz ewakuowano ok. 70 mieszkańców pobliskich domów.

Granaty miał kupić na pchlim targu

Kiedy mężczyzna wrócił wieczorem do domu, został zatrzymany przez policję w związku z podejrzeniem o nielegalne posiadanie broni i łamanie ustawy o kontroli broni wojennej. Mężczyzna odmawiał współpracy z policją i nie chciał podać, czy w domu jest jeszcze więcej amunicji.

Tłumaczył, że granaty kupił na pchlim targu. Sąsiedzi opowiadali policji, że powszechnie znana była jego kolekcjonerska pasja: skupywał on amunicję i sam szukał jej detektorami metalu w terenie.

W ostatnich dniach przez Niemcy przechodzi fala upałów z temperaturami dochodzącymi do 35 st. C.

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle".