"FAZ" o Dudzie: Marionetka usamodzielnia się. Nagle nie jest on już tylko miły

"Prezydent Duda przez długi czas uważany był za sługę potężnego szefa partii Kaczyńskiego. Teraz emancypuje się i blokuje centralne pomysły swojego pana" - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ).

Zdaniem warszawskiego korespondenta "FAZ" Konrada Schullera pod koniec drugiego roku urzędowania Andrzeja Dudy "dzieje się z nim coś dziwnego". "Nagle nie jest on już tylko miły. Nagle pojawia się - rzadko, ale jednak - na jego ustach słowo >nie i czasem wygląda to prawie tak, jakby rzeczywiście robił to, co chce. Jakby sznurki, którymi Kaczyński steruje swoimi marionetkami, poplątały się" - pisze "FAZ". Dziennik pisze w tym kontekście o starciu prezydenta z "Lordem-strażnikiem pieczęci konserwatywnych ultrasów, nieprzeniknionym, posępnie ekscentrycznym ministrem obrony Antonim Macierewiczem".

Autor artykułu na poparcie swojej tezy przytacza też roszady personalne w prezydenckiej administracji, między innymi wybór Krzysztofa Łapińskiego na nowego rzecznika prezydenta - "a więc jednego z tych rzadkich posłów z szeregów partii Kaczyńskiego, którzy czasami odważają się wyrazić wątpliwości co do generalnej linii i którzy z tego powodu w politycznej Warszawie należą do gatunków zagrożonych wyginięciem".

"FAZ" wspomina też wyrażone publicznie wątpliwości prezydenta co do zgodności z prawem wprowadzenia wstecz ograniczeń liczby kadencji dla burmistrzów i prezydentów miast. "Oświadczył, że to mu się nie podoba i kilka dni temu Kaczyński musiał pogrzebać ten plan" - pisze niemiecki dziennik dodając, że jeszcze bardziej znacząca jest "niesubordynacja Dudy w wielkiej batalii przeciwko wymiarowi sprawiedliwości", który wedle Kaczyńskiego stanowić ma "ostatni bastion komunizmu w Polsce".

Ostatnim akordem tego wybicia się na niepodległość jest jednak według autora zapowiedziana 3 maja inicjatywa przeprowadzenia referendum w sprawie konstytucji, która wywołać miała w szeregach PiS konsternację. "Kaczyński pogrążył się w groźnym milczeniu. Wtajemniczeni mówią, że pomimo jego oczu i uszu, które są wszędzie, został zaskoczony i siedzi teraz wściekły w swojej twierdzy".

Zdaniem korespondenta "FAZ" wiele mówiący był też dobór słów prezydenta, który powiedział, że w 2015 roku wybrało go 9 mln Polaków, a więc ma silny mandat, by zapoczątkować taką debatę. "Duda nigdy jeszcze nie mówił z poczuciem własnej wartości o swoim wielomilionowym poparciu, a tym bardziej nie wobec prezesa, który po swojej porażce w wyborach prezydenckich w 2010 nie odważył się samemu kandydować" - konstatuje autor.

"Od tego momentu Duda przejął inicjatywę. Jego otoczenie tłumaczy, że nie ma on wprawdzie zamiaru zdetronizowania PiS ani jego prezesa, ale tym bardziej zdeterminowany jest, by współdecydować" - twierdzi Frankfurter Allgemiene Zeitung.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''