Gdańsk. Kolejna ostra reakcja po słowach radnej o "pedałach"

Wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk chce, by komisja dyscyplinarna dla nauczycieli wszczęła postępowanie w sprawie dyrektor Szkoły Podstawowej nr 65. Powód: kontrowersyjne wypowiedzi oraz akceptowanie łamania prawa przez radną PiS, która uczy w szkole historii.
- Art. 6 Karty nauczyciela precyzyjnie definiuje, jak powinien zachowywać się nauczyciel - mówi wiceprezydent Piotr Kowalczuk, odpowiadający m.in. za edukację w Gdańsku, organu założycielskiego szkoły. - W myśl tego prawa nauczyciel ma kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka. Powinien też dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów, a zasad tych przestrzegać nie tylko w pracy, ale także poza nią.



Dlatego - jak dodaje wiceprezydent - spotkał się w środę z dyrektor SP 65 panią Jolantą Kwiatkowską-Reichel.

- Chciałem ustalić, czy podjęła jakieś działania wobec pracownika, który w naszym mniemaniu łamie nie tylko zapisy KN, ale też Kodeks etyczny przyjęty przez społeczność SP 65 - zaznacza. - Spotkałem się także po to, by ustalić stan faktyczny co do autoryzowanych wypowiedzi pani dyrektor w "Gazecie Wyborczej Trójmiasto" i dać szansę na złożenie wyjaśnień. W obliczu uzyskania niezadowalających wyjaśnień pani dyrektor SP 65 skierowałem wniosek do wojewody pomorskiego o zbadanie sprawy. Zbadanie sprawy związanej z naruszeniem Ustawy Karta nauczyciela należy bowiem do komisji dyscyplinarnej. Wszelkie decyzje będą mogły być podjęte po uzyskaniu jej orzeczenia.

"Dzieci Stalina!"

Szkoła Podstawowa nr 65, jak wiele innych placówek, posiada Kodeks etyki. Mowa jest w nim m.in. o zasadzie praworządności, uczciwości i rzetelności, niedyskryminowania, neutralności oraz uprzejmości. Każdy pracownik szkoły składa pisemne oświadczenie o zapoznaniu się z jego treścią i zobowiązuje się do przestrzegania. Jak mówi ten sam dokument, za naruszenie kodeksu grozi "odpowiedzialność karna lub porządkowa", a każdy pracownik ma obowiązek reagować na każdy przejaw jego naruszenia.

- Kodeks etyczny tworzony przez radę pedagogiczną danej placówki również powinien być przestrzegany - wskazuje Kowalczuk. - Uważam, że kodeksu nie tworzy się po to, by dotyczył spraw wewnętrznych organizacji, ale też jej życia zewnętrznego.

W szkole historii od roku uczy gdańska radna PiS Anna Kołakowska. W sobotę - wraz z rodziną - siadając na jezdni, próbowała zablokować pierwszy trójmiejski Marsz Równości. Nawoływała też przez megafon do sprzeciwu wobec homoseksualizmu, bo "Jeśli tego nie zrobimy, to wkrótce ulicami tego miasta przejdą także pedofile i zoofile!" i - wspierana przez narodowców - apelowała do policji, żeby "zrobiła porządek z tymi pedałami".

Wcześniej, na sesji rady miasta i w towarzystwie mediów, przekonywała, że Tadeusz Mazowiecki włączał się "w kampanię nienawiści", oraz obraziła gdańską sędzię, krzycząc w trakcie odczytywania wyroku uznającego jej córkę za winną zakłócenia porządku (rozpyliła śmierdzący gaz w siedzibie Krytyki Politycznej), "Dzieci Stalina!" oraz groziła: "Jeszcze przyjdzie czas, że was rozliczymy".

Radna z dwoma zarzutami

Dyrektor szkoły nie tylko nie podjęła żadnej interwencji w sprawie nauczycielki, ale poparła na łamach "GW" jej poglądy. Stwierdziła m.in., że "Pan Mazowiecki czystych rąk nie miał, a Okrągły Stół był układem" .

Pochwaliła też córkę radnej: "Gdybyśmy nie byli krajem chrześcijańskim, ale muzułmańskim, taka Krytyka Polityczna już by nie istniała, a jej członkowie nie żyli" oraz zdecydowanie odmówiła wyciągnięcia konsekwencji: "Mamy zwalniać i zostawiać miernych, ale wiernych? Tylko pytanie, komu wiernych? Osobiście na lekcjach historii dowiadywałam się o Katyniu, mimo że było to zakazane. Dziś też mamy dążyć do ukrywania prawdy?".

Zapytana o wypowiedzi na Marszu Równości, odpowiedziała, że najpierw musiałaby porozmawiać ze swoją podwładną, a na to teraz nie ma czasu: - "W pracy mam dużo obowiązków i nie będę na zawołanie rzucać wszystkiego i zajmować się mniejszościami seksualnymi zamiast uczniami".

Postępowanie w sprawie Kołakowskiej polecił za to wszcząć wojewoda. Kary dyscyplinarne dla nauczycieli to: * nagana z ostrzeżeniem *zwolnienie z pracy * zwolnienie z zakazem przyjmowania do pracy przez 3 lata * wydalenie z zawodu.

Za zakłócanie i blokowanie sobotniego Marszu Równości w Gdańsku, w którym wzięło udział ok. 1,5 tys. osób, zarzuty usłyszało już siedem osób. W kolejce kolejne wezwania na policyjny komisariat - wśród osób, które jako następne usłyszą zarzut blokowania legalnie zwołanego zgromadzenia, będzie radna Kołakowska. To będzie już drugi zarzut popełnienia wykroczenia, jaki policja postawi radnej w tym roku - poprzedni dotyczył organizacji nielegalnej manifestacji. Grozi jej kara ograniczenia wolności, areszt lub grzywna.



Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Jeśli chciałbyś nas zainteresować ciekawym tematem, pisz na: dyzur@gdansk.agora.pl

Więcej o: