Polak: Anders Behring Breivik ze mną pracował. Siedzieliśmy biurko w biurko

- Anders Behring Breivik był bardzo spokojny, małomówny, życzliwy - mówi Krzysztof C., Polak, który pracował razem z zabójcą w Norwegii. Siedzieli obok siebie. - Jak zobaczyłem jego zdjęcie, byłem w szoku.


Pan Krzysztof pracował z 32-letnim zabójcą przez pół roku, ponad 10 lat temu. Pracowali w firmie telekomunikacyjnej Enitel. Siedzieli przy biurkach ustawionych obok siebie. - Przez pierwsze sześć miesięcy mojej pracy siedzieliśmy biuro w biurko, on po prawej stronie, ja po lewej. Był bardzo spokojnym człowiekiem - relacjonuje pan Krzysztof.

Jak opowiada, dwudziestokilkuletni wówczas Breivik był cichy, unikał kontaktów. Na papierosa wychodził sam, nie jak inni - w grupie.

Był pomocny - zarówno dla pracowników, jak i klientów. - Miał bardzo cienki głos. Jak rozmawiał z klientami, był życzliwy. Zawsze wykonywał swoją pracę w 100 procentach - dodaje.

11 września powiedział: Zobacz

- Pamiętam też 11 września 2001 roku. Siedział obok mnie i pokazał mi w internecie: zobacz, co się stało. To chore - relacjonuje pan Krzysztof.

Jak podkreśla, Breivik nigdy nie dyskryminował współpracowników innych narodowości. - W firmie pracowali imigranci: ja, Polak, byli też m.in. Irakijczycy - dwóch może trzech muzułmanów. Jednak Breivik wszystkich traktował tak samo - mówi pan Krzysztof.

Skrajnie prawicowe poglądy? - Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek mówił coś o polityce - odpowiada pan Krzysztof.

Ostatnie spotkanie: Oslo

- Ostatni raz spotkałem go w centrum Oslo, 4-5 lat temu. Rozmawialiśmy przez chwilę. Mówił, że miał dziewczynę z Litwy, ale chciał się z nią rozstać - mówi pan Krzysztof.

- Jak obudziłem się w sobotę rano, od razu włączyłem komputer. Zobaczyłem, że na wyspie zginęło 80 osób. I zobaczyłem zdjęcie znanej mi osoby. W pierwszej chwili pomyślałem, że on pracuje teraz w policji i wypowiada się w tej sprawie. Jak przeczytałem więcej, byłem w szoku - mówi. - Dzwoniłem do byłych pracowników, z którymi nie rozmawiałem od bardzo dawna. Nikt nie mógł pojąć, że mógł coś takiego zrobić - dodaje pan Krzysztof.